Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 51025
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 135

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

To 3

http://www.youtube.com/watch?v=JH9WZA1ETF0

http://www.youtube.com/watch?v=MSx95GodWLQ

http://www.youtube.com/watch?v=83YOR2JTHkQ

 

Kobra naszych czasów

Maciej Wesołowski, 24.11.2013
Krzysztof Lang i Kamila Baar na próbie ''Dawnych grzechów''Krzysztof Lang i Kamila Baar na próbie ”Dawnych grzechów” (Fot. TVP)

Czwartkowe teatry kryminalne w latach 60. i 70. były najpopularniejszym cyklem w telewizji. Teraz Kobra pokaże nowe, współczesne oblicze
Dawne grzechy – spektakl na podstawie sztuki Rogera Mortimera-Smitha
reż. Krzysztof Lang, wyk. Kamilla Baar, Adam Woronowicz, Tomasz Karolak, Jan Frycz
Poniedziałek 20:25 TVP 1

Tomasz Karolak (Lennie) i Adam Woronowicz (George) porwą Kamillę Baar (Charlotte). Sprawę porwania poprowadzi nobliwy brytyjski inspektor Jan Frycz (Crichton). Za porwaniem stać będą brytyjski dramatopisarz Roger Mortimer-Smith i polski reżyser Krzysztof Lang. Wszystko odbędzie się w czasie rzeczywistym, na oczach zaskoczonych (lub nie) telewidzów.

Sztuka „Dawne grzechy” będzie pierwszą od lat premierową Kobrą i prezentem dla widzów z okazji 60. urodzin Teatru Telewizji. Dawna seria teatrów kryminalnych – pokazywana od roku 1956 do końca lat 80. – zdobyła ogromną popularność. W najlepszych latach gromadziła przed odbiornikami 95 proc. widzów, a kwestie z przedstawień trafiały do języka potocznego. Jak wspomina reżyser Jerzy Gruza, w czasie emisji ludzie spotykali się w domach z rodziną i znajomymi i robili zakłady o to, kto zabił. Pomysłodawczynią serii była telewizyjna redaktorka Illa Genachow. To dzięki jej staraniom w TVP udało się wystawić sztuki takich autorów, jak Agatha Christie, Arthur Conan Doyle, Patricia Highsmith, Louis Stevenson czy Ross Macdonald. Wystąpili w nich najwybitniejsi polscy aktorzy tamtych lat.

- O powrocie Kobry myśleliśmy od dawna. Cały czas przewijało się to w redakcyjnych rozmowach. Latem tego roku uznaliśmy, że nie ma co zwlekać. Przypadkiem zbiegło się to z serią powtórek Kobry na TVP Kultura, które bardzo się widzom podobały. Wracamy do tego tym chętniej, że były to najlepsze dni w historii Telewizji Polskiej, rozrywka na bardzo wysokim poziomie – mówi Andrzej Rychcik, zastępca dyrektora Programu 1 TVP, odpowiedzialny za kulturę i rozrywkę. To on był jednym z pomysłodawców powrotu kryminalnej serii na antenę.

Na nowo po staremu 

Sztuka Smitha oparta jest na prostym schemacie: dwóch drobnych rzezimieszków porywa dla okupu piękną córkę milionera. Pełno tu typowych dla kryminału zwrotów akcji, ale też sporo ironii i dystansu. Jak mówi reżyser Krzysztof Lang, jest to ukłon w stronę dawnych teatrów sensacyjnych TVP: – Takie lekko ironiczne spojrzenie na rzeczywistość było dla mnie zawsze znakiem firmowym Kobry. Ale też trzeba pamiętać, że czasy są inne. Tamten świat był bardzo umowny, panowała pewna konwencja, dziś to nie przejdzie. Trzeba więc będzie połączyć tradycję ze współczesnością. Mam nadzieję, że nam się to uda.

Tak jak w dziewiczych latach telewizyjnego kryminału „Dawne grzechy” zagrane będą na żywo w studiu telewizyjnym. – Postanowiliśmy wrócić do Kobry na żywo zachęceni sukcesem granych w ten sposób Teatrów Telewizji [sześć dotychczasowych przedstawień oglądało od 774 tys. do 2,62 mln widzów]. Poza tym praca live to całkiem inne emocje i widzowie to doceniają – przyznaje dyrektor Rychcik.

Trup przemyka bokiem 

Zdaniem Krzysztofa Langa widz uwielbia mieć poczucie, że w każdej chwili na scenie może zdarzyć się coś nieoczekiwanego. Tak zresztą wielokrotnie działo się na planie dawnych Kobr. A to kamera złapała w kadrze przemykającego gdzieś z boku aktora, który chwilę wcześniej został „zabity”, lub czołgającą się po dywanie suflerkę, a to na ekranie pojawił się strażak i kategorycznie zakazał bohaterom palenia w studiu, a to dźwiękowiec pomylił przyciski i publiczność mogła usłyszeć ćwierkanie ptaków zamiast wystrzału.

- Pamiętam jeden ze spektakli, w którym główną rolę grał Andrzej Łapicki. Przedstawienie powoli się kończyło, Andrzej szykował się do wielkiego monologu, ja stałam za kamerą. W pewnym momencie patrzę, a z sufitu leci na mnie reflektor. Uchyliłam się razem z kamerą, reflektor rąbnął o podłogę, spektakl trzeba było zakończyć. Ale jako że zagadka kryminalna pozostała nierozwiązana, podjęliśmy błyskawiczną decyzję, że finałem zajmie się spiker. Usiadł więc Jan Suzin przed kamerą i wyjaśnił widzom, kto zabił – śmieje się pani senator, a niegdyś reżyserka telewizyjna Barbara Borys-Damięcka.

Kto zwariuje? 

Teraz taka sytuacja nie jest możliwa. Żaden prezenter zakończenia nie przeczyta, dla realizatorów oznacza to pracę w najwyższym skupieniu. – Na zmianę dekoracji będziemy mieli dokładnie trzy minuty. Stres będzie ogromny – przyznaje Anna Wunderlich, scenografka spektaklu. Z podobnym wyzwaniem będzie musiała się zmierzyć kostiumografka Dorota Kołodyńska: – Po przerwie Kamillę Baar trzeba będzie pokazać w całkiem nowym wcieleniu. Początkowo wyobrażałam ją sobie trochę jak Audrey Hepburn ze „Śniadania u Tiffany’ego”, teraz skłaniam się ku bardziej drapieżnej postaci w typie femme fatale.

Swego rodzaju nawiązaniem do klasycznych Kóbr jest tercet głównych bohaterów Baar-Woronowicz-Karolak. W PRL-u utarło się nawet powiedzenie: „Co tydzień pan Fetting zabija panią Koczeską, a pan Chamiec nakrywa ich w czwartek w telewizorze. Ja zwariuję, proszę pana, ja zwariuję”.

Czy powrót Kobry będzie tylko jubileuszowym fajerwerkiem, czy raczej początkiem nowego etapu, okaże się tuż po premierze. Dyrektor Rychcik zapewnia, że jeśli spektakl Krzysztofa Langa spodoba się widzom, jest szansa, by co jakiś czas – choć na pewno nie co tydzień – teatr sensacji wrócił do ramówki. Już rozpoczęły się poszukiwania kolejnych tekstów, które można by na telewizyjnej scenie wystawić, i wstępne rozmowy z twórcami, którzy mogliby je zrealizować.

- Marzy mi się taki dobry mieszczański teatr środka. Uważam, że zapewnienie tego rodzaju rozrywki na najwyższym poziomie jest obowiązkiem Jedynki – kończy Andrzej Rychcik.

Najlepsze Kobry – według subiektywnego wyboru Macieja Wesołowskiego

Fot. Zygmunt Januszewski / PAT

1. Arszenik i stare koronki (1975)
wg Josepha Kesselringa, reż. Maciej Englert, wyst. Irena Kwiatkowska, Barbara Ludwiżanka
Dwie sympatyczne starsze panie, używając zatrutego arszenikiem wina, pomagają rozstać się z tym światem samotnym mężczyznom, którym wynajmują pokój. Szczerze wierzą, że skracając ich ziemskie męki, oddają ludzkości – i im samym – wielką przysługę. Czarny humor w najlepszym wydaniu.

Fot. Zygmunt Januszewski / PAT

2. Samolot do londynu (1964)
wg Joe Alexa, reż. Józef Słotwiński, wyst. Mariusz Dmochowski, August Kowalczyk
Teatralna wersja słynnej w PRL-u serii o Joe Alexie, której zakamuflowanym autorem był Maciej Słomczyński, ceniony głównie jako wybitny tłumacz Szekspira. W samolocie lecącym do stolicy Anglii zamordowany zostaje handlarz diamentów. Alex (Mariusz Dmochowski), ekspert Scotland Yardu, musi rozpoznać zabójcę, zanim maszyna wyląduje.

Fot. PAT

3. Kłopoty to moja specjalność (1977)
wg Raymonda Chandlera, reż. Marek Piwowski, wyst. Jerzy Dobrowolski, Barbara Brylska
Klasyka literackiego kryminału według Marka Piwowskiego. Detektyw Philip Marlowe ma za zadanie rozbić gorący romans przyszłego dziedzica fortuny i atrakcyjnej pracownicy kasyna; za to płaci mu ojciec chłopaka. Oczywiście nic nie jest tu takie, jak z pozoru wygląda. Plus znakomity Jerzy Dobrowolski.

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>