Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 49021
  • Dzisiaj wizyt: 20
  • Wszystkich komentarzy: 118

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Kuźniar, 28.11.2015

 

Jarosław Kuźniar: Boli? Miało boleć

Maciej Stasiński, 28.11.2015

http://www.gazeta.tv/plej/19,149286,19259712,video.html?embed=0&autoplay=1
Mamy odpowiadać tym samym? Lżyć, palić i bić? Nie wydaje mi się to skuteczne. Z Jarosławem Kuźniarem* rozmawia Maciej Stasiński.

MACIEJ STASIŃSKI: Przepraszam, że zacytuję, ale to potrzebne do wiadomości czytelników: „eurocwel, lewacka rura, jew-ropejczyk, żeby Cię Arab z kozą pomylił, presstytutka, antypolski gnój”. To o panu. Jak pan żyje z hejtem, czyli agresją i nienawiścią w internecie? I skąd to się wzięło?

JAROSŁAW KUŹNIAR: Już przywykłem. Zaczęło się jakieś siedem-dziewięć lat temu i ma związek z marketingiem mediów. Zaczęło się od listów i mejli do redakcji. A potem same redakcje zaczęły zachęcać i się otwierać: „Piszcie, mówcie, dotykajcie nas”.

Rozwinął się Facebook, a my dalej prosiliśmy: „Chcemy być jeszcze bliżej Was, współredagujcie nas, głosujcie, co myślicie, zróbmy sondaż w każdej sprawie”. Nie spodziewaliśmy się, że to może być zły dotyk. Zakładaliśmy, że mówimy do ludzi rozsądnych. Okazało się, że kto inny nadał ton. Tych rozsądnych było znacznie mniej.

Sprawę ze zwykłej brutalności w polityczną zmieniła ideologia. Sieć zdominowali tacy ludzie jak szef młodzieżówki PiS Paweł Szefernaker. Są w stanie wywołać dowolną „jazdę”. To sprawia wrażenie, że jest ich mnóstwo.

Ale jak się przyjrzeć, to większość tej hejterskiej nawały pochodzi z jednego źródła, to jest organizowane. I nie jest kontrowane. Z moich doświadczeń z policją wynika, że jak zgłaszam hejt, to pytają: „Czy oni pana tylko obrażają, czy grożą?”.

I dodają: „A może pan zna numer IP komputera?”.

Bo policja sama nie szuka.

Internet jest takim powszechnym medium, w którym ludzie muszą się wyładować. Taka forma dialogu. Już nie prywatna, bo w sieci zawsze zostawiamy ślad. Dla mnie wchodzenie do sieci społecznościowych to przedłużenie pracy w mediach. Tyle że wulgarność wobec drugiej osoby jest prawie czymś naturalnym, nie pociąga za sobą konsekwencji. To już taka sama rzeczywistość jak ulica. Jesteśmy tam równie często i mówimy takim samym językiem.

Ale ten nienawistny i brutalny hejt jest jednak marginesem. Coraz więcej jest tych rozsądnych głosów. Wcześniej tylko zaglądali, teraz się wypowiadają.

Dopaść skrzywdzonego, czyli hejt nasz powszedni

Hejt nie dotyczy tego, czy byłeś nieogolony, czy masz brzydką gębę. Ma dziś znak ideologiczny, polityczny.

- Opinia polityczna, nawet niewyrażona wulgarnie, ściąga hejt jak piorunochron. Sam nie mogłem opanować emocji, kiedy w Sejmie potraktowano konstytucję jak papier toaletowy. Napisałem: „Brawo Wy! Bezcenne! Nowy rząd”.

Ale ściąga także pozytywne reakcje. Jakby ludzie potrzebowali, żeby ktoś nazwał za nich, nawet ostro, to, co się dzieje.

Dlatego nie jest sztuką rezygnować.

Sieć to jest miejsce, do którego się szybko wchodzi i szybko z niego wychodzi. Używają jej ludzie, którzy w niej albo oprócz niej mają swoje sprawy do załatwienia, pracę, życie osobiste itd. A siedzą tam ciągle i hejtują głównie ci, którzy nie mają co ze sobą zrobić w życiu, i dają temu upust.

Rozumnych przybywa. Dziwią się, że jest tak brutalnie i nienawistnie, i pytają, kim są ci agresywni. Coraz częściej się z nimi zderzają. Adam Michnik pytał kiedyś, na ile skuteczne jest stanie i tłumaczenie, jak jest, a na ile trzeba się przeciwstawić tej czarnej – czy lepiej powiedzieć: brunatnej – stronie. I oburzyć się.

Kiedy słychać, że jedna spalona kukła Żyda to mało albo że Trybunał Konstytucyjny trzeba rozjechać, ludzie zaczynają reagować. Kiedy Jarosław Kaczyński mówi, że nie będziemy słuchać garstki profesorów, lecz głosu i woli narodu, to rozsądni ludzie wchodzą do sieci i piszą, jak jest.

Jeśli już po kilku dniach nowej władzy bardziej słychać w internecie ludzi, którzy reagują na to, co się dzieje, to znak, że to będzie postępować.

Nie tylko hejt, czyli ludzka twarz internetu

Ja mam wrażenie, że zalew nienawistnej mowy jest większy, i w dodatku przestał być anonimowy. Kiedy wybuchł kryzys z uchodźcami, pojawiły się wpisy, żeby ich wysyłać do Oświęcimia, podpisane imieniem i nazwiskiem. Zniknęły hamulce. Skąd pogląd, że przybywa tych rozsądnych i przyzwoitych?

- Bo czytam ludzi, którzy dotąd się nie odzywali. Nawiązują rozmowę. Pani menedżer z korporacji zorientowała się, co mówią młodzi, i sama się dzieli: „Córka do mnie mówi: – Mamo, brzmisz jak Beata Szydło”.

Każdy żart dotyczący Kościoła czy koloru brunatnego, który staje się u nas kolorem dominującym, wyzwala odzew pozytywny, a niekoniecznie wulgarny. Zdrowego rozsądku przybywa. To może być zapowiedź przyszłej wyższej frekwencji wyborczej.

Kiedyś PiS musiał się jakoś liczyć z LPR czy Samoobroną, a teraz idzie ławą jak po swoje i ludzie to widzą. PiS-owcy mogą sami wszystko. Ich słowo, przed którym bezskutecznie ostrzegaliśmy, staje się ciałem. Więc dajmy im chwilę. Chcieli mieć 100 procent władzy, to mają, ale teraz będą też mieli 100 procent odpowiedzialności i podpierają się wolą ludu.

To prawda, że przybywa hejtu z imieniem i nazwiskiem, ale bywa, że to się zderza ze sprzeciwem. Jakiś „dyrektor w dużej korporacji” napisał do mnie na swoim profilu: „Pakujecie się już?”, i dodał jakiś bluzg.

Ja na to: „Z pakowaniem się poczekam do wyników wyborów, panie dyrektorze”.

Na to odezwały się głosy: „Niezłe macie standardy w firmie… [tu nazwa lidera branży telekomunikacyjnej]„.

Ludzie z innej korporacji w minutę wyśledzili w sieci, skąd jest ten facet, i go zidentyfikowali! A on się w sekundę zamknął w sobie.

Może będzie siedział cicho tylko do czasu. Ci, którzy teraz doszli do władzy, mogą go ośmielać i będzie z nim tak jak z wpisami o Auschwitz. Ktoś ten hejt uobywatelnił.

- Fala płynie teraz z Wiejskiej. I brunatni podnoszą głowy chętniej. Kiedyś rozpieprzali kraj 11 listopada, teraz mogą codziennie. Kiedyś szli obrażać profesora Baumana, i to był rzadki evencik, teraz mogą raz za razem. Mają prawo.

Minister kultury mówi, że pornografia w teatrze nie przejdzie, to brunatni chłopcy stawili się na wezwanie ministra. Sam ich tam wprost nie wzywał, ale oni poczuli się w prawie.

To, co było incydentem, teraz staje się normą.

„Nie obrażę się za nazwanie mnie faszystą”. Oto człowiek, którego Winnicki zaprosił do Sejmu

Do manifestacji polskości zachęca władza. Prezydent leci do Chin i fotografuje się na tle flagi biało-czerwonej. Pani premier usuwa flagę Unii z sali. Ktoś w sieci komentuje, że przecież Merkel też siedzi na tle flagi niemieckiej, a nie unijnej. Ale Bartek Wieliński [dziennikarz "Wyborczej"] odpowiada, że z jednego ujęcia widać flagę niemiecką, ale na innym są też unijne.

Prezydent Duda wręcza order arcybiskupowi Hoserowi, jakby był papieżem. Albo pisze list wiernopoddańczy do Rydzyka i traktuje go jak papieża. Oddaje hołd profesorom smoleńskim od Macierewicza, którzy puszki zgniatali, symulując katastrofę. A rząd wyłącza internetowe strony z raportem komisji Millera.

Herezja staje się prawdą, bzdura – normą.

Skąd ten owczy pęd?

- Oni są wkurwieni i chcą nam pokazać. Dla nich nie ma znaczenia, co robiliśmy przez 25 lat. Tych młodych do wyborów zapędził internet i oburzony Kukiz. Kukiz nie był narodowcem, a oni wjechali do Sejmu na jego plecach. Prawa część społeczeństwa jest potęgą w internecie.

Trzymają się prostej ideologii, a ideologia mobilizuje, pragmatyzm czy zdrowy rozsądek – nie. Ideologia daje temperaturę i wyłącza zdrowy rozsądek. Ideologia każe wykonać zadanie. Fanatyk zawsze pójdzie na wiec. „Wygrywamy wybory! JOW-y! Zdrajcy! Precz z nimi! Tak jest, Prezesie!”.

Stawiają się na wezwanie. Ci inni pilnują życia prywatnego i swojej pracy.

Fale nacjonalizmu, oburzenia i nienawiści są powszechnym zjawiskiem. Tak było w Polsce międzywojennej, Niemczech, Włoszech, a ostatnio w Grecji czy Hiszpanii. Ale tam były krach, kryzys, bezrobocie, panika, a w Polsce mamy najlepszy czas od 300 lat.

- Nie kumam, dlaczego tak jest. Zadziwia mnie u młodych tak silny gen nacjonalizmu, a Kaczyński i Kukiz tak łatwo go wykorzystują. Dlaczego uwierzyli, że Kaczyński odbuduje kraj z ruiny? Przecież ta ruina to oczywista nieprawda.

Może oni nie rozumieją konsekwencji własnego postępowania i dla jaj, dla draki to robią. Ale fajnie, mój głos ma siłę.

Ale może teraz rodzice tych dzieci zwrócą na nie uwagę. Może sami zrozumieją, że trzeba coś więcej wiedzieć, żeby się rozprawiać z Trybunałem Konstytucyjnym, a kredytu hipotecznego spłacić krzykiem się nie da.

Nie tylko młodzi na nich głosowali. Nie tylko gorzej wykształceni i biedniejsi mieszkańcy wsi i małych miasteczek, jak w poprzednich wyborach. PiS wygrał prawie we wszystkich grupach.

- Ale to dlatego, że Kaczyński, Kurski i Kamiński schowali się za Dudę i Szydło. To miało wielkie znaczenie. Tak nas straszą tym Kaczyńskim, a tu fajny, młody, przystojny, ma ładną żonę i śliczną córkę. I ta Szydło też może być. Co nam szkodzi? Dużo ludzi tak uznało.

Czy to oszustwo? Nie wprost, bo Szydło została jednak premierem. Ale teraz będzie trzeba trochę czasu i wiedzy, żeby się zorientować, jak jest naprawdę i kto rządzi.

Uważam, że to kwestia czasu, by się ludzie rozczarowali i opamiętali. Mnie przeraża, że wszystkim trzęsie facet, który nie ma życia osobistego i zawodowego. Całe jego życie to polityka i władza. On teraz coraz częściej się będzie pojawiał. Ludzi to jeszcze nie przeraża, ale może mają to dopiero przed sobą. PO nim straszyła, ale oni nie słuchali, bo nie te czasy. Ale teraz będą go mieli.

Co można zrobić, żeby tę inwazję hejtu skandującego i maszerującego powstrzymać?

- Nie wydaje mi się, byśmy byli w stanie. Oni się muszą wyłazić i wymaszerować. Nie ma cywilizowanego dyskursu politycznego. Jak dyskutować z kimś, kto mówi: „Tak, bo tak”. „Nie możecie deptać konstytucji”. „Możemy”. Zderzasz się ze ścianą.

W takim tempie, jak oni zaczęli działać, to niedługo nie będzie czego zbierać. Oni idą na całość, robią, co chcą i co mogą. Bo mogą.

Media od władzy niezależne będą musiały robić to, co dotąd. Tłumaczyć, co dla ludzi z tego wynika, przypominać obietnice, odkopywać to, co mówili kiedyś, a co dzisiaj, pokazywać skutki, rozliczać władze ze wszystkiego: podatki, 500 zł. Takie mamy zadanie. Nie mamy grać na oburzeniu i emocjach.

Może trzeba żartować, kpić bardziej, odkopać satyrę polityczną, kontrować. Dostarczać ludziom dowodów: „Boli? Mówiliśmy, że będzie bolało”.

Na nowe publiczne media i na ich własne nie ma co liczyć. Dzisiaj bohaterką stała się Karolina Lewicka, która porządnie wykonywała swoją pracę, zadawała pytania ministrowi. Nie pozwoliła wejść sobie na głowę. Co za szok! W TV Republika czy Trwam zaprasza się kogoś z władz i pozwala mu wygłaszać przemówienia.

Sieć i nowe media są opanowane przez młodych ludzi, a tam prym wiodą propagandziści PiS. Z tym też musimy umieć się zmierzyć.

Zapanował taki klimat, że kiedy najwybitniejsi profesorowie wypowiadają się o Trybunale Konstytucyjnym czy traktowaniu konstytucji jak rolki papieru toaletowego, władza odpowiada, że to dziadkowie leśni z wrogiej opcji, a oni mają swoje ekspertyzy.

Na razie nie ma paliwa do protestu. Najpierw musi ustąpić ten powszechny paraliż, że nic nie możemy.

Sprzyja nam może to, że oni robią wszystko rach-ciach. W dwa tygodnie załatwiają TK i depczą konstytucję. Kiedy przestaniemy się dziwić, że są aż tak bezczelni, musimy zacząć pokazywać, czym to grozi. Otwierać ludziom głowy. A ludzie muszą się przekonać, że ideologia tej władzy ma realny wpływ na ich życie codzienne. Dziewczyny muszą zobaczyć, że nie mogą pójść do apteki i kupić sobie plastra antykoncepcyjnego.

Musi zaboleć.

A nie jest gorzej? Media mamy plemienne, mówiące do swoich przekonanych, a inni ich nie słuchają. „Polityka”, „Gazeta Wyborcza” czy TVN latami trąbiły o aferze SKOK-ów. I co? I nic. W ogóle im to nie zaszkodziło.

- Tak, ale wcześniej ostrzegaliśmy, co może być, a teraz będzie się to działo naprawdę. Wcześniej oni byli w opozycji, teraz mają władzę. Ludzie przestali słuchać ostrzeżeń, teraz poczują.

Będziemy pokazywać to, co się dzieje, a nie to, co może się dziać. Zastrzeżenia „jeżeli” i „może” znikają. Liczą się fakty.

Macierewicz będzie mówił na salonach w Europie to samo, co w Chicago, z czego się śmialiśmy. Lotnikom, którzy mają serce i głowę gdzie indziej niż on, rozkaże: „Lataj, ale pamiętaj o tych, co polegli w Smoleńsku”.

Ci sami ludzie, którzy dotąd palili samochody na ulicach albo tęczę, spacerują po Sejmie i mają tam trybunę.

Kiedy ludzie poczują na własnej skórze, może powiedzą: „Co ja zrobiłem!”.

Tylko tak to się zmieni. Trzeba cierpliwości. Tym bardziej że najlepszy czas dla Polski i Europy najwyraźniej już był. Trzeba powtarzać ludziom, co wczoraj w nocy znowu wykombinowali w Sejmie. Musimy czekać, aż to się wywróci.

A protestować nie?

- Jak? Mamy odpowiadać tym samym? Mamy lżyć, palić i bić? Nie wydaje mi się to skuteczne.

Można protestować bez kastetu i kija. Tomasz Lis napisał na Twitterze, że trzeba polskiego Majdanu. Odpisał mu Michał Karnowski: „Będzie nas milion do waszych 20 tysięcy. Próbujcie”.

- No i co z tego, że wyjdą i coś spalą. Pokażą tylko, kim są.

Kastet i kij działają od razu, słowo dopiero po czasie. Co my załatwimy na ulicy? Zakrzykniemy pod Sejmem: „Nie róbcie tego!”. Lepiej chyba robić to tam, gdzie możemy być skuteczni, gdzie ludzie to przetrawią. W sieci i w mediach.

Jak ludzie mają wyrazić to, że mają dość?

- Najlepiej głosując.

Za cztery lata?

- Może wcześniej.

Gandhi siadał i głodował.

- To nie te czasy.

Ustrój mogą zmienić jak nie konstytucją, to ustawami, jak Orbán na Węgrzech.

- Nie wyobrażam sobie, jak mielibyśmy ich powstrzymać. To oni mają broń i wszystkie naboje. Oni łatwiej maszerują, my utyskujemy. Może wygramy siłą argumentów, ale nieprędko.

Ale paliwo im się wreszcie skończy. Spustoszenia będą, ale nie widzę, żeby to miał być koniec świata. Mamy otwarty kraj i dopływa świeże powietrze.

Wierzę w tę rozsądną część Polski, choć nie wierzę, by się zorganizowała z Tomkiem Lisem na Majdanie. Na Węgrzech biedę widać już na każdym kroku. U nas tak źle nie jest, ale może być. A kiedy ludzie zobaczą, że oni nie żartowali, to ich protest stanie się słyszalny. Może rzeczywiście ktoś musi pójść pierwszy i zaprotestować. Może wtedy inni wstaną z foteli w korpo. Może jakaś konfrontacja manifestacji na ulicach jest potrzebna.

Ale ja stawiam na jakość, nie na ilość.

Jarosław Kuźniar - ur. w 1978 r., dziennikarz TVN.


CWELU, CIOTO, ŻYDKU
Hejt w sieci dotyka każdego

Jego powodem mogą być kolor skóry, religia, orientacja seksualna, pochodzenie, ale też każdy drobny szczegół naszej tożsamości, który ktoś postanowi wyśmiać czy zaatakować. Internetową mowę nienawiści potęguje poczucie bezkarności. Jak więc z nią walczyć? Kampania HejtStop zachęca do podzielenia się swoimi doświadczeniami w formie krótkiego filmu wideo, którego wzorcem może być prezentowany w ramach akcji spot. Jej twarzą, a raczej – jak piszą organizatorzy kampanii – „ryjem”, jest Jarosław Kuźniar, który niejednokrotnie doświadczył hejtu na własnej skórze.
Spot powstał w ramach kampanii HejtStop, realizowanej przez Stowarzyszenie Projekt: Polska.
Ma ona na celu walkę z antysemityzmem, homofobią, ksenofobią, rasizmem oraz z każdą formą nienawiści pojawiającą się w przestrzeni publicznej. W ramach kampanii zachęcamy do zgłaszania nienawistnych treści oraz samodzielnego ich usuwania.
Więcej informacji: www.hejtstop.pl oraz na www.facebook.com/zobacznienawisc

Wideo „Magazynu Świątecznego” to coś więcej – więcej wyjątkowych tematów, niezwykłych ludzi, najważniejszych wydarzeń, ciekawych komentarzy i smacznych wątków. Co weekend poznasz ciekawy przepis, zasłuchasz się w interpretacji wiersza i przyznasz, że jest cudem, dowiesz się, co w trawie piszczy – w polityce, kulturze, nauce.

”Magazynie Świątecznym czytaj: 

Petru: Kaczyński nie ma pomysłu na Polskę. Chce się mścić
Ważne jest to, by codziennie ich punktować i pokazywać Polakom, że lepsza, nowoczesna Polska jest możliwa. I stworzyć siłę, która przejmie władzę. Z Ryszardem Petru rozmawia Witold Gadomski

Podróż Szczerka przez Europę. Powrót do Mordoru drogą przez czarny Majdan 
Na miejscu Putina oddałbym im ten wrak. Rosja cieszy się ze zwycięstwa PiS jak diabli, bo nie mogło jej się trafić nic lepszego niż pęknięcie najsłabszego z kręgów europejskiego kręgosłupa na linii Wschód – Zachód: Polski

Jarosław Kuźniar: Boli? Miało boleć 
Mamy odpowiadać tym samym? Lżyć, palić i bić? Nie wydaje mi się to skuteczne. Z Jarosławem Kuźniarem rozmawia Maciej Stasiński

Wiktor Osiatyński: Konstytucja do bicia 
Politycy zawsze gsrali ustawą zasadniczą. A ludzie, choć cenią prawa i wolności, patrzą tylko, co mogą z niej mieć dla siebie. Z Wiktorem Osiatyńskim rozmawia Ewa Siedlecka

Kornel i Mateusz Morawieccy. O dwóch takich, co Polskę chcą zmieniać 
Morawiecki w Sejmie, Morawiecki w rządzie. Przywódca Solidarności Walczącej i bankowiec po historii cytujący Piłsudskiego. Ojciec i syn. Jeden z Kukizem, drugi z Kaczyńskim

Potrzebujemy pospolitego ruszenia 
Toczy się wojna. Paryż stał się celem, kolej na Nowy Jork i Biały Dom. Kalifatem powinni się zająć Francuzi, Polacy, Amerykanie, Niemcy, Saudyjczycy – wszyscy. Z gen. Edwardem Rownym rozmawia Agnieszka Niezgoda

Japoński minimalizm. Gdy pusty znaczy możliwy 
Moda na minimalizm to nie tylko tęsknota za oszczędnością form i funkcjonalnością. Czego jeszcze szukamy w prostocie?

Tomasz Organek: Nie ma czasu na głupoty 
Robię wszystko, żeby było niewygodnie. Bo jak jest wygodnie, to się nie wstaje z fotela. Z Tomaszem Organkiem rozmawia Dorota Wodecka

Religia nie sprzyja spadkowi przemocy. Za to dobra literatura i owszem 
Dobrostan obywateli jest moralnym priorytetem ważniejszym od narodowej chwały i przykazań religijnych. Życie mężczyzn, kobiet i dzieci jest podstawowym dobrem. Ze Stevenem Pinkerem rozmawia Katarzyna Wężyk

ludzieMuszą

kuźniarWwyborczej

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>