Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 51425
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 138

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

6

Polska płytę 2013 r. Miejsce 2: Waglewski Fisz Emade [ROZMOWA]. Jutro poznamy zwycięzcę!

Robert Sankowski, jś, yes, 19.12.2013
Waglewski Fisz Emade: Bartek, Piotrek i Wojciech WaglewscyWaglewski Fisz Emade: Bartek, Piotrek i Wojciech Waglewscy (Fot. Adam Pańczuk)

- Zespół Waglewskich to nie tyle spotkanie rodzinne, co starcie trzech liderów – mówi Bartek „Fisz” Waglewski, opowiadając o powstawaniu albumu „Matka syn Bóg”. To polska płyta roku 2013 nr 2 w rankingu „Wyborczej”. Zwycięzcę ogłosimy już w piątek
Od poniedziałku na Wyborcza.pl/kultura ujawniamy stopniowo wyniki głosowania 17 dziennikarzy mediów Agory (dzienników ogólnopolskich i lokalnych, stacji radiowych i portali internetowych) na polską płytę 2013 r. Każdy z nich wybierał dziesięć swoich ulubionych płyt mijającego roku.

Kto wygrał naszą zabawę, ogłosimy w piątek. Zaprosimy do wywiadu z artystą lub artystami odpowiedzialnymi za zwycięski album. Zaprezentujemy też dziesięć najlepszych płyt roku ze świata, a do tego ujawnimy, jak głosowali poszczególni jurorzy.

A tymczasem – rozmowa z jedną trzecią zespołu, który nagrał album z miejsca nr 2.


Matka, syn, Bóg
Fisz Emade Waglewski

Art2 Music

To drugi album w dyskografii rodzinnego zespołu, który Fisz tworzy razem z ojcem Wojciechem i bratem – znanym jako Emade – Piotrem. Pięć lat po debiucie tria „Męska muzyka” powstał mocny i mroczny materiał, w którym przeglądają się bluesowe, folkowe i country’owe archetypy.

Co to znaczy, że – jak podkreślacie przy okazji tego albumu – tym razem nagraliście tę płytę jak prawdziwy zespół?

Fisz: Pomysł na pierwszą płytę wyszedł od taty. Kiedy myślał o albumie solowym, zaproponował Piotrkowi produkcję płyty, ja miałem napisać kilka tekstów i jakoś tak się okazało, że obaj pojawiliśmy się w tym projekcie. Byliśmy przekonani, że to współpraca jednorazowa i nie będziemy powtarzać tego doświadczenia. Wróciliśmy do swoich zespołów, swoich własnych band. Jednak po pięciu latach znów spotkaliśmy się na scenie. Zagraliśmy jeden koncert jako Waglewscy. Grało nam się bardzo dobrze. Pomyśleliśmy, że może jednak warto spróbować nagrać nową płytę, zatęskniliśmy za wspólnym graniem.

Misia Ff, Fismoll, UL/KR, Sorry Boys, Tomasz Makowiecki… Ranking „Gazety” – zobacz miejsca od 10. do 2.
Od samego początku wszystko funkcjonowało tak, jak to sobie wymarzyliśmy. Razem podjęliśmy decyzję o nagraniach. Razem zastanawialiśmy się, jaka to ma być płyta, jaka ma być okładka i charakter zdjęć. Poprzednio tata przyszedł z gitarą, nagrał swoje partie, my coś do tego podogrywaliśmy. Tym razem mieliśmy regularny miesiąc prób, nawet numery, które powstały wcześniej, w tym czasie zupełnie zmieniały swój charakter. Na przykład wymyśliliśmy z Piotrkiem, żeby grać je w bardzo wolnych tempach. Tak powstały takie piosenki jak „Syn” czy „Bóg”. Samo nagranie płyty też było bardzo zespołowe.

Między tymi płytami było pięć lat przerwy. Mieliście tak dużo innych zajęć czy też musieliście do tej kontynuacji dojrzeć?

- Rzeczywiście mieliśmy dużo pracy w swoich zespołach. W Tworzywie Sztucznym, Kim Nowak, Voo Voo dużo się działo. Poza tym nie ukrywam, że zespół Waglewskich to nie tyle spotkanie rodzinne, co starcie trzech liderów. My od dziesięciu lat trzymamy z Piotrkiem władzę w naszych projektach, a ojciec jest głównym kompozytorem i główną postacią w Voo Voo. Dobrze raz na jakiś czas spojrzeć na to z dystansu. Zresztą być może także dlatego ta nasza nowa płyta jest wyjątkowa. Nie było tarć, zamiast tego słuchaliśmy się nawzajem.

Na ile pierwsza płyta Waglewskich wpłynęła na Kim Nowak, na ile zespół Kim Nowak wpłynął na „Matkę syna Boga”?

- Pierwsza płyta na pewno wpłynęła na założenie zespołu Kim Nowak. Takie numery jak „Majty” czy „Sport” pokazywały, że tęsknimy za zespołem rockowym, o którym zawsze marzyliśmy. To właśnie wtedy chwyciłem za gitarę basową i przy okazji koncertów okazało się, że tworzymy z Piotrkiem bardzo porządną sekcję. Gramy oszczędnie, ale też bardzo pulsująco. Nawet na naszej nowej płycie, która często odnosi się do korzeni bluesa czy country, słychać, że wywodzimy się z hiphopowego grania. Myślę, że słychać zmianę w sposobie opowiadania przeze mnie historii, a to z kolei wpływ płyty „Wilk”.

Stara Rzeka: 5. miejsce rankingu „Gazety” - „Nawet nie wiedziałem, czy ta płyta się ukaże” [ROZMOWA]

Bokka: 4. miejsce rankingu „Gazety” - Kto tworzy najbardziej tajemniczy polski zespół?

Świetliki: 3. miejsce rankingu „Gazety” - „Nic nie musimy” [ROZMOWA]

„Matka syn Bóg” w porównaniu z „Męską muzyką” rzeczywiście jest cięższa, bardziej mroczna, bardziej korzenna.

- Szukam w muzyce równowagi, więc trudno mi powiedzieć jednoznacznie o tej płycie, że jest wesoła czy smutna. Ale choć jest na niej – jak w całej naszej twórczości – miejsce na humor czy ironię, to przede wszystkim jednak efekt spotkania trzech dojrzałych facetów. Niby od poprzedniego albumu minęło ledwie pięć lat, ale w naszym życiu osobistym czy muzycznym był to jednak kawał czasu. Na tej płycie pojawiają się takie tematy jak Bóg czy przemijanie. Mimo że jesteśmy z różnych pokoleń, dziś wszyscy trzej mamy co opowiadać.

Wyborcza.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>