Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 50141
  • Dzisiaj wizyt: 7
  • Wszystkich komentarzy: 129

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Smoleńsk

Upadek „Anatomii upadku 2″ Anity Gargas

Anita Gargas zaprezentowała drugą część swego wiekopomnego dzieła „Anatomia upadku 2″.

Jednej z podwalin mitu smoleńskiego.

Dzieło nie dorównuje części pierwszej, nawet tzw. patriotów może nie przekonać. Gargas jakoś łagodna, jak baranek. Mało Antka Macierewicza, a o wybuchu i pancernej brzozie prawie wcale.

Co się z wami dzieje? Nie wierzycie, że wasz prezydent „poległ”? Mała wiara. Nie można tak. Lech Ka to prezydent tysiąclecia, a nawet najlepszy w historii na globie. Atlas, Jazon, Herkules, heros.

Nowe dzieło cofa się w narracji. Przygotowania do lotu, rozmowa Tusk – Putin w Sopocie. A „osiągnięcia” Macierewicza pominięte.

Zauważa to Wojciech Czuchnowski w „Wyborczej”:

Mimo jednak końcowych deklaracji, że „polskie władze w sprawie smoleńskiej nie kiwnęły palcem i jeszcze zacierały ślady” (Maria Szonert-Binienda), jest wyraźnym krokiem wstecz w stosunku do skrajnych tez części pierwszej. Robi wrażenie, jakby autorka przestała wierzyć w zamach. (więcej)

Gargas wena twórcza padła na pysk. Leży i kwacze.


https://www.youtube.com/watch?v=Hd0k2WUarWE

 

Smoleński biznes Sakiewicza, ufologia Anity Gargas

Prawica ciężko pracowała nad bredniami smoleńskimi, teraz spija śmietankę. Biznes smoleński huczy i buczy, idzie pełną parą, aż gwiżdże.

Anita Gargas zrobiła drugą część „Anatomii upadku”, który będzie sprzedawany wraz z „Gazetą Polską”.

Tomasz Hypki, wydawca magazynu „Skrzydlata Polska”, sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa, brednie Gargas opisał:

Przeciętny widz może zrozumieć z filmu pt. „Anatomia upadku” tyle samo co z filmów o UFO… Ja w UFO nie wierzę, ale niektórzy są święcie przekonani, że ono istnieje. Twierdzą wręcz, że mają na to dowody. A tak naprawdę to nie są żadne dowody, podobnie jak te, jakimi posłużono się w filmie Anity Gargas, który jest oderwany od faktów.

Ufologia – to intratna prawicowa ideologia, zarażeni są nią „patrioci”. Jest popyt, więc przemysł smoleński produkuje ufologiczne wymiociny.

>>>

Pomnik Kurdupla w Grudziądzu dostanie kontrpomnik mistrza Yody

Grudziądz daje przykład, jak postępować w wypadku, gdy postawiony zostanie pomnik Kurdupla. Należy odpowiedzieć kontrpomnikiem, antypomnikiem.

W czerwcu ma być w tym mieście odsłonięty pomnik Lecha Kaczyńskiego, winnego katastrofy smoleńskiej. Nie podobają się takie pomniki większości Polaków.

Mieszkaniec Grudziądza Tobiasz Czechowski powiedział sobie: wy w nas pomnikiem, to my w was antypomnikiem.

Nie mam nic przeciwko temu, by szanować i oddawać hołd tragicznie zmarłemu prezydentowi, ale można to zrobić jadąc do Krakowa, na Wawel. Jeszcze trochę, a w naszym mieście powstanie replika krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. Sprzeciwiamy się temu, dlatego chcemy postawić antypomnik. Były propozycje Jerzego Urbana, Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy też nie mają nic wspólnego z Grudziądzem, a stanęło na mistrzu Yoda.

Będzie pomnik mistrza Yody z „Gwiezdnych wojen”. Czechowski rozpoczyna zbiórkę pieniędzy, a gdy je zbierze, przeznaczy na cel o wiele właściwszy, zakup szafek szkolnych dla dzieci. Bo to jest potrzebne, a nie pomnik Kurdupla.

Owszem, będzie pomnik mistrza Yody, ale z kartonu.

Czechowski z Grudziądza dał nam przykład, jak należy postępować. Stawiają pomnik Kurdupla, to my w nich też pomnikiem. Nie musi to być Yoda, może być Smerf, Pinokio.

Mistrz Yoda zrobił tyle samo dla Grudziądza, co prezydent Kurdupel.

Nawet podobni. >>>

Religia smoleńska i nacjonalizm – bracia bliźniacy, jak Ka

Artur Domosławski

Artur Domosławski  w „The New York Times” analizuje przyczyny nacjonalizmu, który jest coraz silniejszy - i wydaje się nie do wypleniania w procedurach demokratycznych. Wydaje się nie do zatrzymania bez metod autorytarnych.

A wszystko zaczęło się niewinnie:

Dorastaliśmy przyzwyczajeni do neofaszystów na stadionach piłkarskich rzucających obelgami w czarnoskórych piłkarzy i skandujących antysemickie przyśpiewki. Jednak teraz to zjawisko wydaje się mniej marginalne, niż myśleliśmy.

Obecne jednak problemy mają swój początek w konkretnej dacie i wydarzeniu:

Dla zwolenników Lecha Kaczyńskiego zbieżność katastrofy i obchodów rocznicy Katynia stała się potężnym symbolem. Jedni nazywają katastrofę wypadkiem, inni – zamachem.

Tak jest! Rok 2010 i katastrofa smoleńska:

Liberalna inteligencja ukuła nawet termin dla tej paranoi: religia smoleńska. Jej doktryna to mieszanka polskiego mesjanizmu, religijnego fundamentalizmu, ksenofobii i uwielbienia martyrologii. Dla wyznawców tej religii każdy racjonalny argument dotyczący wypadku natychmiast staje się kolejnym dowodem na zamach” – wyjaśnia dziennikarz. Jednak religia smoleńska to także eufemizm określający tych Polaków, którzy „mają problem z akceptacją nowoczesności i liberalnej demokracji.

Religia smoleńska i nacjonalizm to bracia bliźniacy:

Powszechność religii smoleńskiej dodała śmiałości nacjonalistom.

Domosławski paradoksalnie widzi w nacjonalizmie i religii smoleńskiej, iż są niemocą, jak w „Weselu” Wyspiańskiego „Miałeś, chamie, złoty róg!” Kto jest tym chamem, nie trzeba wskazywać palcem.

Niemoc i impotencja chamów są nadzieją, że się nie ziszczą. Będą deptać po Krakowskim Przedmieściu za prawdą. Jak to chamy – zedrą podeszwy.

Tekst Domosławskiego dostępny na stronach „The New York Times” >>>

Zafascynował mnie cytat o gender pewnego biskupa. Kompletny odjazd, jakby nie dość, że hierarcha połknął kropidło, to zamiast święconej wody zażywał silnego narkotyku. Może tak faktycznie jest, bo tylko naćpany umysł może coś podobnego wymyślić.

Biskup Śmigiel: Współcześnie szczególnie bolą ataki na małżeństwo i rodzinę, które próbują je osłabić i wprowadzić jakiś dziwaczny model nowego związku, w którym nie musi być nawet kobiety i mężczyzny, matki i ojca, wszystko może być względne i pokrętne, a nawet rodzące się dzieci mają nie mieć określonej płci. Trudno to pojąć. Czyż to nie wizja apokaliptyczna? Nie trwóżcie się, to było zawsze, zawsze były prześladowania i zawsze pojawiały się jakieś dziwaczne teorie dotyczące człowieka. Przeminie ideologia gender i współczesne imperia medialne, ekonomiczne i polityczne, a zostanie miłosierny Bóg i człowiek z duszą nieśmiertelną. (17.11.2013, Pelplin)

Macierewicz swoim małpim rozumem udowadnia innym małpom, że zamach był

 Nie byłoby żadną przesadą zapytania dyrektora warszawskiego ZOO, czy nie zginął im jakiś szympans lub inna małpa. Moim skromnym zdaniem Antoni Macierewicz z szympansem pozamieniał się na głowy.

Dowodem na to, że nie rozbił się tupolew pod Smoleńskiem w wyniku uderzenia w brzozę, a w wyniku wybuchu bomb na pokładzie są:

Zapisy ze skrzynki parametru lotu, które wskazują na dwie eksplozje na pokładzie Tu-154M, oraz zeznania 80 świadków, którzy słyszeli eksplozję.

Dlaczego tak mało osób słyszało rozbicie się samolotu, tylko 80? Zderzenie takiego dużego obiektu z ziemią to jest eksplozja. Jak odróżnić zderzenie od eksplozji? To musi wiedzieć głowa Macierewicza, którą zaanektować musiał jakiemuś szympansowi z warszawskiego ZOO.

A lepsze curiosum jest w innym przypuszczeniu małpiego rozumu Macierewicza. Poseł PiS mówi o rekonstrukcji wydarzeń przygotowanej przez rosyjską agencję RIA Novosti jeszcze w dniu katastrofy. Wg Macierewicza to „bardzo wiarygodna ze względu na to, że zrobiono ją tuż po tragicznym wypadku”. W 10-sekundowym filmie telewizji rosyjskiej widać jak Tu-154M rozpada się na kawałki.

Rosjanie emitowali ten film wieczorem, w dniu tragedii. Jednak następnego dnia, po spotkaniu Władimira Putina i Donalda Tuska, został on całkowicie usunięty z ramówki

- twierdzi Macierewicz.

Wg tej małpiej logiki: Putin z początku przyznał się do zamachu, ale Tusk go namówił, aby wycofał się z przyznania i kłamał.

Macierewicz ma głowę, jaką ma. Winni bliżej jej się przyjrzeć genetycy, antropolodzy, a przede wszystkim chirurdzy. Czy to nie głowa jakiejś małpy z ZOO. Dowodem na to jest małpi rozum posła PiS.

PiS – partia dr. Frankensteina Kaczyńskiego: glisty

Nie ma co się oszukiwać – wskazują na to sondaże – Polską może rządzić polityczny dr Frankenstein i jego potwory. W takim wypadku mielibyśmy w kraju rodzaj horroru, znany w IV RP. A dołożony do tego będzie (byłby) Smoleńsk. Jak w baśni cmentarnej braci Grimm – ręka Lecha K. wydobywająca się z wawelskiego sarkofagu.

Ciarki chodzą po plecach, jak robaki cmentarne zjadające rozkładające się trupy.

Radosław Sikorski na Twitterze sprecyzował:

Jeszcze raz, dla jasności: Frankensteinem jest Kaczyński, który reanimował swego potwora, Macierewicza. I ta dwójka chce rządzić Polską.

Leszek Balcerowicz dorzuca jeszcze gospodarkę, którą pod rządami PiS nazywa apartheidem:

Program gospodarczy PiS jest absurdalny. Gdy Kaczyński się nie kontroluje, to traci, ale wyborcy zyskują informację. On proponuje coś w rodzaju apartheidu, chcąc decydować, kto może być przedsiębiorcą.

I jeszcze jeden michałek. Prokuratura wojskowa ujawniła kompromitację ekspertów zespołu Antoniego Macierewicza, którzy nadają się tylko do kabaretu. Macierewicz złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Na co odpowiedział ten, który zna się na prawie, prokurator kpt Marcin Maksjan:

Idąc tym tokiem myślenia, to pan Macierewicz powinien złożyć zawiadomienie na swoich współpracowników i siebie samego.

To już się dzieje, a Frankenstein Kaczyński jeszcze nie jest u władzy. Co będzie, jak on i jego potwory dorwą się do żłoba? Już teraz trzeba ich potraktować kołkiem osikowym rozsądku, trzeźwości, normalności, aby te glisty nas nie zjadły.

Amoralność jezuity Jacyniaka i redaktora Karnowskiego w 40. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej

 

Portal Karnowskich wPolityce.pl zaciekle pilnuje kłamstwa. Dzisiaj – 10. dzień miesiąca, zatem miesięcznica (40!)- serwują kolejne kłamstwa, które są skierowane przeciw Polsce i Polakom.

Oto publikują jakiegoś o. Jacyniaka pod tytułem: „Poruszająca homilia”.

Homilia jest żałosna, grafomańska i kłamliwa. Jak ktoś, kto całe życie nic nie robił, mamił nierozgarnięte owieczki, może przemawiać takimi słowa do ludzi i to do Polaków.

Nad zgonami osób związanych z katastrofą smoleńską wciąż w środkach masowego przekazu panuje grobowa cisza (grobowa par excellence). 10 kwietnia 2010 r. to nie tylko śmierć 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. To także śmierć (…) innych, których odejście owiane jest do dzisiaj tajemnicą.

Jezuita Jacyniak posługuje się w powyższym cytacie stekiem kłamstw. Do katastrofy doszło z powodu decyzji Lecha Kaczyńskiego. Nie wiem, czy zamierzał popełnić samobójstwo, lecz w przepaść śmierci pociągnął innych – 95 osób, na pewno już w piekle zostały z niego skwarki. Był niewielkiego formatu politykiem, a charakterologicznie, jak jego brat Jarosław. Amoralny.

Jezuita wpisuje się w ten sposób w grzech główny, w amoralność. Oto jego metafora: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga”. Po pierwsze jest to najczystszej wody grafomania, po drugie – ktoś taki, jak amoralny jezuita, nie może decydować, kto jest sprawiedliwym. Jezuita nie jest Bogiem, jest kimś, kto po śmierci – wg jego sądzenia – zawędruje na patelnię Lucyfera. Zostanie towarzyszem Skwarką. Po trzecie, kiepsko zna Stary Testament, w którym wystepują kończyny Boga, są stopy, a nie ręce.

Homilia Jacyniaka jest najczystszej wody epistołą nienawiści. Nie może być tak w kraju, iż przedstawiciel Watykanu rozsiewa ziarna pogardy do Polaków i Polski. Jak musi mieć spaczony charakter, jak marnej jest konduity, jaką żywić nienawiść do kraju nad Wisłą i mieszkańców tej części globu.

Pod homilią Jacyniaka produkuje się Jacek Karnowski. Żałosna postać publicystyki, przed którą trzeba pilnować prawdy i Polski. Ten człowiek zaprzeda się wszystkiemu, aby uczynić zło Polakom. Pokrętny do szczętu. Pisze, iż obóz pamięci i prawdy wygrał tę batalię.

W obozie – więźniu kłamstwa, Karnowski – ty żyjesz. Naucz się posługiwać językiem polskim i figurami retorycznymi, literackimi. Pamięć, masz sklerotyka, a prawda u ciebie występuje, jak u każdego kłamcy. Głęboko w czterech literach.

Jacyniak – przedstawiciel kleru, który tylko nadaje się na skwarki, a Karnowski – niewolnik kłamstwa, kajdaniarz kłamstwa. Tacy ludzie knocą przestrzeń publiczna i internetową.

Macierewicz – Hannibal Lecter życia publicznego

 

Oto postać, która powinna być trzymana w kaftanie bezpieczeństwa. Być pod taką baczną opieką jak Hannibal Lecter. Nie mam już siły pisać o tym chorym człowieku, o tej zarażonej zgrai smoleńskiej.

Świetnie to ujmuje Agnieszka Kublik, zacytuję ją:

Antoni Macierewicz obwozi po Polsce swoją smoleńską „prawdę”, która składa się z kilku smoleńskich kłamstw, np. że 3 osoby przeżyły katastrofę, że prokuratura tego w ogóle nie badała, że polscy eksperci nie dotykali wraku, że nie ma ani jednego dowodu, że skrzydło tupolewa uderzyło w brzozę, że są dowody, iż jeszcze w powietrzu doszło do dwóch eksplozji i kilku tuż nad ziemią.

Macierewicz powtarza to jak nakręcony, ludzie słuchają go jak zaczarowani. I nic to, że prokuratura to wszystko dementowała, że powtarza, iż przesłuchała ok. 120 świadków, by sprawdzić, czy rzeczywiście ktoś przeżył, że wrak był badany przez polskich biegłych, że są dowody na zderzenie skrzydła z brzozą (brzoza z wbitymi fragmentami skrzydła i skrzydło z fragmentami brzozy), że nie ma dowodu na wybuchy (swoją drogą, jak ludzie dają wiarę Macierewiczowi, że ktokolwiek mógł przeżyć, skoro na wysokości 15 m doszło do dwóch wybuchów?!).

Te swoje „prawdy” Macierewicz okrasza kilkoma uwagami, typu „nie ma katastrof, w których giną prezydenci”, „nie ma w dziejach świata naturalnych katastrof samolotów, którymi latają prezydenci, bo piloci są nieodpowiedzialni, bo jest mgła… „, „żaden naród nigdy wcześniej w dziejach świata nie był tak strasznie doświadczony”, „samoloty prezydenckie tak po prostu, naturalnie nie spadają”, „zbadanie przyczyn katastrofy należy się narodowi i państwu polskiemu”, „mówią, że doszło do tego, bo prezydent prowadził politykę niepodległościową. Może. Trzeba to sprawdzać. A może jednak do dramatu doszło, by coś nie miało się zdarzyć?”

Prezes PAN prof. Michał Kleiber zaproponował naukową konfrontację ekspertów z komisji Jerzego Millera z doradcami Macierewicza. PiS nie chce o tym słyszeć, bo partii przede wszystkim zależy na obecności mediów. O ileż łatwiej wciskać swoje kłamstwa ludziom, którzy łykają je bezkrytycznie.

Prawda okazuje się być bezradna. Jak zastopować ten smoleński obłęd?

Jak? Czekać aż zemrze? Tacy ludzie szybko umierają. Naprawdę. Nie raz to udowodniła psychologia. Bo to jest chory człowiek, jego mózg zżera rak złych emocji.

Biznes smoleński

Biznes smoleński ruszył pełną parą. Żałosny Kaczyński ma taką minę, jakby zrobił w portki na rzadko i do tego brunatno.

Na zdjęciach wyglądają, jakby nie wiedzieli o co chodzi. Pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, ale o tym na Krakowskim Przedmieściu zapomniano. Także zapomnieli o tym w publikacjach smoleńskich. Trzepią kasę.

Edmund Klich, były szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych odpowiedział Marcie Kaczyńskiej, która powiedziała, że ”kluczowe dowody wciąż pozostają na terenie Federacji Rosyjskiej”:

Ja myślę, że zasadnicze dowody są w rękach polskich. Rejestratory, dane z tych rejestratorów, zarówno kopie z rosyjskich, jak i dane oryginalne z polskich rejestratorów, badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych na wielu systemach i te badania wraku, które prowadzi teraz prokuratura, są wystarczające, żeby zakończyć to badanie - mówił Klich w TVN24.

Czy to do durniów dotrze? Nie, trzepią smoleński biznes.

TV Republika wystartowała. Program prowadzi Łukasz Sobolewski. Hasłem jest „Prawdziwa telewizja”. W trakcie emisji pokazywane są fragmentu filmu „Prezydent” o Lechu Kaczyńskim.

Z prawdą ma to niewiele wspólnego, ale będą tym cyganić quasi-patriotów.

 

Pasażerowie prezydenckiego samolotu Tu-154M:

Lech Kaczyński Lech Kaczyński – był czwartym prezydentem III Rzeczypospolitej, drugim po Gabrielu Narutowiczu prezydentem w historii Polski, który w trakcie kadencji zginął tragicznie
Maria Kaczyńska Żona prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Pierwsza Dama Rzeczypospolitej. Z wykształcenia ekonomistka, w przeszłości pracowała w Instytucie Morskim
Ewa Bąkowska Członkini Federacji Rodzin Katyńskich (ur. 1962)
Gen. Andrzej Błasik Dowódca Sił Powietrznych (ur. 1962)
Krystyna Bochenek Wicemarszałek Senatu (ur. 1953)
Anna Maria Borowska i Bartosz Borowski Wiceprzewodnicząca gorzowskiej Rodziny Katyńskiej, babcia Bartosza (ur. 1928) i wnuk Anny (ur. 1978)
Gen. Tadeusz Buk Dowódca wojsk lądowych (ur. 1960)
Abp Miron Chodakowski Prawosławny ordynariusz polowy Wojska Polskiego (ur. 1957)
Czesław Cywiński Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej (ur. 1926)
Major Zbigniew Dębski Powstaniec warszawski (ur. 1922)
Leszek Deptuła Poseł PSL (ur .1953)
Jolanta Szymanek-Deresz ur. 1954, posłanka na Sejm RP
Grzegorz Dolniak Poseł na Sejm (ur. 1960)
Katarzyna Doraczyńska Pracownik biura prasowego Kancelarii Prezydenta (ur. 1978)
Edward Duchnowski Przewodniczący Związku Sybiraków (ur. 1930)
Janina Fetlińska Senator PiS (ur. 1952)
Aleksander Fedorowicz osobisty tłumacz języka rosyjskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Podpułkownik Jarosław Florczak Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1969)
Starszy chorąży Artur Francuz Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1971)
Generał Franciszek Gągor Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, najwyższy rangą polski dowódca (ur. 1951)
Grażyna Gęsicka Szefowa klubu PiS, doktor socjologii (1951-2010)
Gen. brygady Kazimierz Gilarski Dowódca garnizonu warszawskiego Wojska Polskiego (ur. 1950)
Przemysław Gosiewski 12 maja 1964 – 10 kwietnia 2010
Major pilot Robert Grzywna Członek załogi (ur. 1974)
Mariusz Handzlik Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP (ur. 1965 r.)
Joanna Agacka-Indecka Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej od 2007 roku (ur. 1964)
Ks. Roman Indrzejczyk Kapelan prezydenta (ur. 1931)
Porucznik Paweł Janeczek Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1973)
Dariusz Jankowski Kancelaria Prezydenta (ur. 1955 r.)
Natalia Januszko Stewardesa (ur. 1987)
O. Józef Joniec Prezes stowarzyszenia Parafiada (ur. 1959)
Ryszard Kaczorowski Prezydent RP na uchodźstwie (ur. 1919)
Sebastian Karpiniuk Poseł na Sejm RP (ur. 1972)
Wiceadm. Andrzej Karweta Dowódca Marynarki Wojennej (ur. 1958)
Mariusz Kazana Dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ (ur. 1960)
Janusz Kochanowski Rzecznik praw obywatelskich (ur. 1940)
Gen. Stanisław Nałęcz-Komornicki Kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari (ur. 1924)
Stanisław Jerzy Komorowski wiceminister obrony narodowej
Chorąży Paweł Krajewski Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1975)
Andrzej Kremer Wiceminister spraw zagranicznych odpowiedzialny za politykę wschodnią. Prawnik, autor licznych prac z zakresu prawa międzynarodowego i dyplomatycznego. W latach 90. konsul w Hamburgu i Bonn (ur. 1961)
Ks. Zdzisław Król Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich (ur. 1935)
Janusz Krupski Kierownik Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych (ur. 1951)
Janusz Kurtyka Prezes Instytutu Pamięci Narodowej (ur. 1960)
Ks. Andrzej Kwaśnik Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich (ur. 1956)
Gen. broni Bronisław Kwiatkowski Dowódca operacyjny sił zbrojnych (ur. 1950)
Bronisława Orawiec-Loffler Członkini Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich z Poronina (ur. 1929)
Bożena Mamontowicz-Łojek Współzałożycielka Federacji Rodzin Katyńskich i Warszawskiej Rodziny Katyńskiej (ur. 1937)
Płk dr hab. Wojciech Lubiński Lekarz prezydenta Lecha Kaczyńskiego (ur. 1969)
Tadeusz Lutoborski Rodziny Katyńskie ur. 1926
Barbara Maciejczyk Stewardesa (ur. 1981)
Barbara Mamińska Dyrektorka w Kancelarii Prezydenta RP (ur. 1957)
Stefan Melak Prezes Komitetu Katyńskiego (ur. 1946)
Tomasz Merta Wiceminister kultury (ur. 1965)
Chorąży Andrzej Michalak Członek załogi samolotu (ur. 1973)
Kapitan Dariusz Michałowski Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1975)
Stanisław Mikke Członek Naczelnej Rady Adwokackiej i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ur. 1947)
Janina Natusiewicz-Mirer Sybiraczka
Justyna Moniuszko Stewardesa (ur. 1986)
Podporucznik Piotr Nosek Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1975)
Izabela Jaruga-Nowacka Posłanka na Sejm RP (ur. 1950)
Piotr Nurowski Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego (ur. 1945 r.)
Ks. ppłk Jan Osiński Wicekanclerz Kurii Polowej Wojska Polskiego (ur. 1975)
Ks. Adam Pilch Zastępca ewangelickiego biskupa wojskowego (ur. 1965)
Katarzyna Piskorska Działaczka warszawskiej Rodziny Katyńskiej (ur. 1937)
Maciej Płażyński Prezes stowarzyszenia Wspólnota Polska, poseł na Sejm RP (ur. 1958)
bp Tadeusz Płoski ur. 1956, biskup polowy Wojska Polskiego
Gen. Włodzimierz Potasiński ur. 1956, Dowódca wojsk specjalnych
Kapitan pilot. Arkadiusz Protasiuk Członek załogi (ur. 1974)
Andrzej Przewoźnik ur. 1963, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Teresa Walewska-Przyjałkowska ur. 1939, przedstawicielka Rodzin Katyńskich, przewodnicząca fundacji Golgota Wschodu
Krzysztof Jakub Putra ur. 1957, wicemarszałek Sejmu
ks. prof. Ryszard Rumianek ur. 1947, rektor UKSW
Arkadiusz Rybicki ur. 1953, poseł na Sejm RP
Wojciech Seweryn ur. 1939, przedstawiciel Rodzin Katyńskich
Andrzej Sariusz-Skąpski ur. 1937, prezes Federacji Rodzin Katyńskich
Sławomir Skrzypek ur. 1963, prezes Narodowego Banku Polskiego
Leszek Solski ur. 1935, działacz Rodzin Katyńskich
Władysław Stasiak ur. 1966, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP
Chorąży Jacek Surówka Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1974)
Aleksandra Natalli-Świat Aleksandra Natalli-Świat była posłanką i wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, wiceszefową sejmowej komisji finansów publicznych. W ostatnich wyborach do Sejmu w okręgu wrocławskim zagłosowało na nią 22 tys. osób
Aleksander Szczygło ur. 1963 r., szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
Jerzy Szmajdziński ur. 1952 r., wicemarszałek Sejmu
Izabela Tomaszewska ur. 1955, dyrektor zespołu protokolarnego Prezydenta RP
Chorąży Marek Uleryk Funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu (ur. 1975)
Anna Walentynowicz ur. 1929, legendarna działaczka ?Solidarności?
Zbigniew Wassermann ur. 1949, poseł na Sejm RP
młodszy chorąży Agnieszka Pogródka-Węcławek ur. 1975, funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu
Wiesław Woda ur. 1946, poseł na Sejm RP
Edward Wojtas ur. 1955, poseł na Sejm RP
Paweł Wypych ur. 1968, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP
Stanisław Zając ur. 1949, senator RP
Janusz Zakrzeński Aktor, grał na deskach Teatru im. Słowackiego w Krakowie, a także w warszawskich teatrach Polskim i Nowym. W ostatnich latach często odtwarzał – także na uroczystościach rocznicowych – postać marszałka Józefa Piłsudskiego.
Por. pilot Artur Ziętek Członek załogi samolotu (ur. 1978)
Gabriela Zych ur. 1941, prezes zarządu kaliskiego stowarzyszenia Rodzina Katyńska

Cyrk smoleński

Na Uniwersytecie Kardynała Wyszyńskiego „naukowcy” z zespołu Macierewicza debatowali nad dwoma wybuchami i kłamstwami komisji Donalda Tuska (tak nazywają komisję Jerzego Millera).

Debata była tak głęboko, że ze śmiechu można było spaść z krzesła. Zaproszono członków Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, ale nie przyszli, bo Maciej Lasek (szef tego ciała) powiedział, że na debaty polityczne nie chadza, tylko na eksperckie. Macierewicz zostawił jednak puste krzesła dla tych, którzy nie przyszli. Macierewicz mógłby może kiedyś pójść po rozum i wlać go trochę do głowy, bo ma w niej pustotę.

Honorowe miejsce przeznaczone zostały dla rodzin ofiar smoleńskich, aby publika mogła trochę zaszlochać, ale przed nimi posadzono posłów PiS. No i jak zjawił się prezes Kaczyński, owacjom nie było końca.

Cyrkowe wystąpienie dał prof. Kazimierz Nowaczyk, wg niego 10 kwietnia 2010 r. prezydencki tupolew leciał innym torem, niż podaje się to oficjalnie, a przyczyną katastrofy były eksplozje – wyświetlił planszę z hasłem „Katyń 1940 – Smoleńsk 2010″. I stwierdził, że w sprawie smoleńskiej „państwo polskie nie zdało egzaminu”, a „Polska w Smoleńsku upadła na kolana”.

Jeszcze lepszy występ miał „sławny” już prof. Wiesław Binienda, który uważa, że dowodem, iż doszło do wybuchów na pokładzie tupolewa jest kawałek wraku z wyrwanymi nitami, które to „latały po samolocie jak pociski”.

Gdy ktoś z sali próbował zadać pytanie (taka to debata), został poinformowany: – Pytań nie przewidujemy.

Macierewicz zaś skupił się na brzozie, która w protokole rosyjskim z oględzin miejsca katastrofy nie została uwzględniona. Prokuratura wojskowa musiała dementować to kłamstwo, bo w protokole brzoza jest i to opisana jako złamana.

Ale Macierewicz się nie załamuje. Teraz się nie załamuje, bo 10 kwietnia 2010 roku czmychnął z Rosji, jakby w galoty zrobił na miękko. Mógł zostać, obadać miejsce katastrofy, pomodlić się pod brzozą. No, ale w takiej sytuacji nie mógłby stworzyć religii smoleńskiej i wierzących w zamach.