Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 50141
  • Dzisiaj wizyt: 7
  • Wszystkich komentarzy: 129

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Kościół Latającego Potwora Spaghetti

Latający Potwór Spaghetti jest bogiem

Sąd nakazał ponownie rozpatrzyć przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wniosku o zarejestrowanie polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

A to oznacza jedno.

Spaghetti jest bogiem, równy na Olimpie pozostałym. Zeusy, Jahwe i Buddy niech powitają najmłodszego z nich.

Przed nim jest przyszłość, przed wami zejście w niebyt zapomnienia.

Wyznawcy Spaghetti katolom popędzą bobu, gdzie pieprz rośnie, że ci w popłochu zgubią swoje blade z nienawiści dusze. Nie będą makaronu nawijać na uszy.

Kłaniać się nisko z durszlakami na głowie. Hey, hey – to durszlaki mkną ku Spaghetti. Dobrze przyrządzonemu.

Bóg zjadany jest odtwarzany, bo taka jest kolej dziejów. Szamiesz – wierzysz. Nie szamiesz – makaron nawijasz na uszy.

Zobacz obraz na Twitterze

Czeski pastafarianin Lukáš Nový ma takie oto zdjęcie w dowodzie osobistym.


Pijany ksiądz, trzeźwy pastafarianin i oszołomiony Terlikowski

Tak przysięgał radny amerykańskiego miasta na północy Pomfret. Durszlak na głowie, bo mu żadna religia nie będzie nawijała makaronu, jak u nas katolicyzm.

Oczywiście, pastafarianin, wyznawca Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

Więcej (link)

Na naszym podwórku. Proboszcz – jednocześnie katecheta w szkole – spod Zamościa wpadł na jeździe po pijaku (0,84 promila). Było to w maju ubiegłego roku. Dostał roczny zakaz prowadzenia pojazdu i 1200 zł grzywny.

Odwołał się. I co? Sąd złagodził karę, ale – i to jest najważniejsze - umorzył postępowanie i wyznaczył dwuletni okres próby. Oznacza to, że ksiądz nie znajdzie się w rejestrze skazanych i może nadal pracować w szkole.

I to w czasie, gdy zaostrzane jest prawo dotyczące pijanych kierowców po horrendalnym wypadku w Kamieniu Pomorskim.

Więcej (link)

Pocieszna wiadomość z Frondy. Tomasz Terlikowski dostał od byłego męża wicemarszałkini Sejmu Wandy Nowickiej przesyłkę, nie omieszkał tym się pochwalić.

Oto najciekawsza propozycja dla Terlikowskiego:

Kościół Latającego Potwora Spaghetti napisał do PiS-owców

Wyznawca Latającego Potwora Spaghetti

Wyznawca Latającego Potwora Spaghetti

Kościół Latającego Potwora Spaghetti zwrócił się do PiS-owskiego Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, aby wspólnie przeciwdziałać, bo:

Ateizacja jest realnym zagrożeniem dla wszystkich Polaków. Dlatego walka z nią powinna być wspólnym celem. Dziś Rząd utrudnia działanie nam, jutro – innym Kościołom!

- piszą w liście.

Kościół ten nie został zarejestrowany przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, ale wyznawcy się nie poddają. Urzędnicy ministra Michała Boniego uzasadniali, że Potwór Spaghetii:

zdradza w sposób zdecydowany cechy parodii doktryn już istniejących, a zwłaszcza chrześcijaństwa, zmierzając do ośmieszenia lub podważenia pewnych idei/prawd wiary, które mogą budzić sprzeciw u niewierzących.

W Czechach jednak Spaghetti zostało wpisane do rejestru kultów. Polski oddział odwołuje się do Strasburga. Tymczasem Latającego Potwora na Facebooku polubiło 20 tys.osób i stale sympatyków Spaghetti przybywa. Więcej tutaj – link.

Kościół Latającego Potwora Spaghetti nie został uznany

 

Ministerstwo Administracji odmówiło rejestracji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

Nawet na stronach internetowych zamieściło o tym specjalny komunikat. Co warto wiedzieć o tym kościele, którego „wyznawcy” zwani są pastafarianami?

Wyznawcy Potwora Spaghetti, mówią, że wierzą, że wyewoluowali z piratów. Ruch zapoczątkował w 2005 r. Amerykanin Bobby Henderson, gdy w odpowiedzi na toczące się w USA dyskusje, „czy teorii inteligentnego projektu należy się tyle samo miejsca na lekcjach co teorii ewolucji”, zażądał dodatkowego czasu na nauczanie o Latającym Makaronowym Potworze. Od tamtego czasu liczba pastafarian wzrasta. W Polsce najgłośniej było o nich podczas wojny o krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Przynieśli tam miski i garnki pełne makaronu oraz słoiki z sosem. – Jest wolność wyznania, a my wyznajemy zasadę, że ważny jest dobrze przyrządzony makaron – mówili. – My też możemy zawłaszczać przestrzeń publiczną symbolami.

Polscy pastafarianie postanowili ubiegać się o wpis do oficjalnej ewidencji Kościołów i wyznań.

Ministerstwo brak uznania uzasadnia następująco: ”W ocenie Ministra Administracji i Cyfryzacji nie budzi wątpliwości, iż do Rejestru wpisana może zostać wyłącznie wspólnota religijna, która zgodnie z art. 2 ust.1 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania jest tworzona w celu wyznawania i szerzenia wiary religijnej”.

Uzasadnienie decyzji ministra Michała Boniego, którego parafa widnieje pod brakiem uznania dla tego kościoła: Minister administracji i cyfryzacji podziela jednocześnie opinię biegłych, iż doktryna Kościoła „zdradza w sposób zdecydowany cechy parodii doktryn już istniejących, a zwłaszcza chrześcijaństwa, zmierzając do ośmieszenia lub podważenia pewnych idei/prawd wiary, które mogą budzić sprzeciw u niewierzących (np. przekonanie o spożywaniu ciała i krwi Chrystusa w trakcie komunii). Samo parodiowanie nie jest niczym nagannym ani zakazanym, ale w tym wypadku widać, iż jest to podstawowy cel rozważanej tu grupy. Można więc domniemywać, iż grupie tej nie tyle chodzi o stworzenie własnej doktryny oraz łączenie wokół niej grona wyznawców celem powołania do życia jakiejś nowej gminy wyznaniowej, lecz – o ośmieszenie zasad obowiązujących w innej religii (w tym wypadku chrześcijańskiej). W rzeczywistości mamy tu więc do czynienia z czymś w rodzaju antyreligii”.

Ekspertyzę wydał Instytut Religioznawstwa UJ: ,,W oparciu o opartą dokumentację, na postawione na początku pytanie, czy Kościół Latającego Potwora Spaghetti można uznać za wspólnotę religijną, odpowiadamy: w zakresie indywidualnym i prywatnym – tak (bo każdy może sobie uznać co mu się podoba, nawet jeśli to jest zupełnie absurdalne)”.

Ministerstwo przyznaje, że „przepisy ograniczają kompetencje organu rejestrowego do oceny wniosku jedynie w aspekcie zgodności z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa chroniącymi bezpieczeństwo publiczne, porządek, zdrowie lub moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób”. – I w tym sensie istnieje część racji uzasadniająca rejestrację – przyznają urzędnicy.

Ale zaznaczają: – Z drugiej strony natomiast, w oparciu o ekspertyzę można byłoby uznać, iż Kościół Latającego Potwora Spaghetti nie spełnia wymogów art. 2 ust. 1 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, bowiem nie został utworzony – zdaniem ekspertów – w celu wyznawania i szerzenia wiary religijnej. 

Dlatego ministerstwo „odmawia wpisu, licząc na to, iż oceny ewentualnej przewagi wymiaru formalno-administracyjnego nad wymiarem związanym z oceną wskazującą na zastrzeżenia co do meritum sprawy, co podnieśli eksperci – dokona Sąd Administracyjny”.

Urzędnicy podkreślają, że „decyzja podjęta przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w niczym nie ogranicza obecnej działalności Kościoła Latającego Potwora Spaghetti”.

Na swojej stronie piszą wyznawcy Potwora Spaghetti : „odczytujemy jednoznacznie, że Urząd podpierając się ekspertyzą ocenił ilość naszej wiary w Potwora i stwierdził, że… nie wierzymy. Tym samym Urząd uznaje się za orzecznika wiary obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. 

Jesteśmy w trakcie konsultowania zaistniałej sytuacji z osobami zaznajomionymi w prawie i w przeciągu weekendu przekażemy informacje na temat dalszego działania, jednakże, jak sugeruje w przedostatnim akapicie sam Urząd, nie obejdzie się bez Sądu Administracyjnego. Jesteśmy przygotowani na ten scenariusz”.

Czy wiara w potwora, czy wiara w brak wiary nie jest tożsama z jakąkolwiek wiarą? Co jest do cholery z refleksją religijną? Wszak wcale nie musi być ona podobna do katolicyzmu, wiary w Buddę, czy w kogokolwiek.

 

Tu przeczytasz: decyzję ministerstwa wraz z uzasadnieniem

Więcej o kościele Potwora Spaghetti„Ramen! Niech spaghetti będzie z wami”

Odpis dla Kościoła Latającego Potwora Spaghetti!

Wybitnie podoba mi się Kościół Latającego Potwora Spaghetti. Muszę się do niego zapisać, ale z tego co wiem, działa tylko w Łodzi.

Mają przynajmniej poczucie humoru.

Jeden z członków tego „kościoła” Marcin Biardzki o pomyśle odpisu podatkowego na rzecz kościołów przedstawionym przez Michała Boniego mówi: – Ateiści powinni mieć takie samo prawo do odpisu podatkowego, jak obywatele skupieni w którymś z kościołów. Chodzi mi tylko o zachowanie w Polsce równości obywateli wobec prawa.

Marcin ma u mnie piątkę. Tak jest!

Portal naTemat.pl publikuje z Biardzkim wywiad. Oto on:

 

Jak ocenia pan przedstawiony przez ministra Boniego pomysł półprocentowego odpisu podatkowego na kościoły i związki wyznaniowe? Czy Kościół Latającego Potwora Spaghetti będzie korzystał z tego mechanizmu wsparcia ?

Marcin Biardzki: Jak na razie wciąż nie mamy decyzji o tym, czy KLPS w ogóle zostanie zarejestrowany, a tylko wtedy będzie mógł korzystać z mechanizmu podatkowych odpisów swoich wyznawców. Niestety sposób, w jaki nasz wniosek był dotychczas rozpatrywany, świadczy o tym, że rząd z premedytacją stara się utrudniać nam życie. Ale nie tylko nam, chodzi również o inne wciąż niezarejestrowane związki wyznaniowe.

Jakie związki ma pana na myśli? Naprawdę jest ich tak dużo?

Nie potrafię panu powiedzieć, ile jest takich związków wyznaniowych, ponieważ skupiam się na działalności KLPS. Ale myślę, że każdego, kto będzie starał się naruszać obowiązujący w dziedzinie religii status quo, spotkają podobne do naszych problemy. Niech pan zauważy, że na świecie są tysiące wierzeń, a w Polsce zarejestrowanych związków wyznaniowych jest raptem 130. Nietrudno sobie wyobrazić, że znajdzie się 100 osób, które mogłyby chcieć zarejestrować kolejny. I nie zdziwiłbym się, gdyby rząd im to utrudniał.

No dobrze, ale załóżmy, że uda się wam pomyślnie zarejestrować KLPS. Czy wtedy korzystalibyście z odpisu?

Z pewnością tak.

Nasz bloger Rafał Jaros stwierdził, że odpisy to jawna dyskryminacja ateistów, którzy nie mogą przekazać 0,5 proc. swojego podatku na żaden cel.

Ateizm również jest, moim zdaniem, swoistą formą wiary, z tym że w tym przypadku mamy do czynienia z wiarą w nieistnienie Boga. Dlatego też myślę, że ateiści powinni mieć takie samo prawo do odpisu podatkowego, jak obywatele skupieni w którymś z kościołów. Chodzi mi tylko o zachowanie w Polsce równości obywateli wobec prawa. Działania Kościoła Latającego Potwora`Spaghetti skupione są również wokół walki o taką równość.

Ale korzystając z odpisu, jako zarejestrowany związek wyznaniowy, będziecie przykładać rękę do dyskryminacji ateistów.

To nie tak. Choć powiedziałem, że będziemy korzystali z odpisu podatkowego, generalnie jesteśmy przeciwko finansowaniu związków wyznaniowych z publicznych pieniędzy. Uważam, że odpisy powinny zostać zlikwidowane.

Nie widzi pan sprzeczności w takim stawianiu sprawy?

Nie. Ponieważ od początku konsekwentnie dążymy do rozdziału kościołów od państwa, chcemy zniesienia odpisów. Ale dopóki takie rozwiązanie obowiązuje, będziemy z niego korzystać tak samo, jak np. Kościół katolicki. Być może nasza kontrowersyjność uświadomi władzom, że ten mechanizm jest zły i należy go zmienić.

I będziecie gotowi zrezygnować z pieniędzy przekazywanych wam przez wyznawców?

W momencie, w którym ustawodawca zmieni reguły gry i wszystkie związki oraz kościoły zostaną pozbawione dopływu de facto publicznych pieniędzy, od razu zrezygnujemy.

Dlaczego uważa pan, że kościoły nie powinny być wspierane przez państwo? Czy naprawdę w pana opinii nie pełnią one absolutnie żadnych społecznie istotnych funkcji, które powinno się promować?

Nie o to chodzi. Myślę po prostu, że państwowe pieniądze nie służą żadnemu związkowi wyznaniowemu. Proszę zwrócić uwagę, że takie wsparcie nie jest żadną gwarancją lepszej “kondycji” danej religii czy kościoła. Kościół katolicki w czasach PRL nie cieszył się sympatią władz, jak ma to miejsce dzisiaj. Wręcz przeciwnie – stosunek państwa do religii był co najmniej niechętny. A jednak Kościół rozwijał się i miał społeczne poparcie. Dziś, choć zarówno w sferze prawnej, jak i np. ceremonialnej, jest przez państwo faworyzowany, przeżywa kryzys. To dowód na to, że państwowe pieniądze szkodzą związkom wyznaniowym.

Wróćmy do decyzji Boniego. Zgodzi się pan z Rafałem Jarosem, który stwierdził, że odpis podatkowy na kościoły oznacza, że ateiści zapłacą wyższy podatek?

Z całą pewnością prawdą jest, że odpis pomniejszy wpływy do budżetu. I będzie to spora kwota. Z tego co wiem, póki co Kościół zaciera ręce, bo w ramach odpisu może liczyć na sumy znacznie większe, niż dostawał dotychczas z Funduszu Kościelnego.
Jak by więc pan rozwiązał tę sprawę? Być może ateiści mogliby przekazywać dodatkowe 0,5 proc. podatku na jakieś inne, wybrane przez siebie cele, np. organizacje pożytku publicznego?

Nie byłby to zły pomysł, ale chciałbym podkreślić, że poszukiwanie optymalnych rozwiązań nie jest obowiązkiem ateistów czy nie zarejestrowanych jeszcze pastafarian. To skomplikowane zagadnienia i rozwiązywać je powinien rząd, proponując lepsze a nie gorsze od dotychczasowych rozwiązania.

 

Benedykt XVI i Kościół Spaghetti

 

Nasze katolickie duchowieństwo musiało zasuwać do Rzymu, aby usłyszeć od od Benedykta XVI, że ma „żyć w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie”.

Tak jest! Ciekawe, jakim środkiem lokomocji kler się udał do Rzymu? Własnymi luksusowymi samochodami, samolotami, czy może pociągami?

W każdym razie tak daleko pielgrzymowali, aby usłyszeć to, o czym nie pamiętają. Śmiem twierdzić, iż polski kler o takich niedogodnościach, jak czystość, ubóstwo i posłuszeństwo kompletnie zapomniał, a najwyżej przypomina swoim owieczkom.

No i na tyle byłoby o klerze, który – jak o. Rydzyk – ubóstwo może pielęgnować w wyposażeniu maybacha, koniecznie za zaciemnionymi szybami.

Nie wiem, czy Watykan praktykuje zwrot kosztów podróży, bo taka delegacja po „prawdę o czystości, ubóstwie i posłuszeństwie” sporo kosztuje. Wierni w parafiach jednak będą musieli się zrzucić na weekendowy wypad proboszczów i biskupów do Rzymu.

A tymczasem… i temu głównie ten wpis jest poświęcony. Pierwszemu spotkaniu łódzkiej gminy pastarafian, czyli Kościołowi Latającego Potwora Spaghetti. Zebrali się, aby świętować rejestrację, ale MAiC (Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji) nie przysłało odpowiedzi.

Ale i tak pastafarianie – przybyło ich około 30 – dobrze oddawali się swojej wierze, to jest spożywali święty napój z dużą zawartością chmielu, zajadali się pysznym spaghetti bolognese i prowadzili długie dysputy na temat wiary i niewiary – szczególnie tej ostatniej.

Było poważnie, choć wesoło. Rozmowy dotyczyły problemów z rejestracją Kościoła, obecności symboli religijnych w instytucjach państwowych, propozycji episkopatu wprowadzenia religii na maturę i Funduszu Kościelnym. Większość przybyłych opowiadała się za rozdziałem państwa i Kościoła. Jakiegokolwiek, w tym Kościoła Spaghetti. Choć oczywiście, póki takiego rozdziału nie ma, pastafarianie będą chcieli uczestniczyć w życiu publicznym na równych prawach z innymi religiami. Matura ze znajomości Luźnego Kanonu i logo Potwora Spaghetti nad tablicami szkolnymi? Dlaczego nie? Po to, by zwrócić uwagę na absurdalność takich rozwiązań.

Po rejestracji pastafarianie będą zbierali pieniądze na cele ogólnospołeczne, korzystając z odpisów podatkowych swoich wiernych. Bo uważają, że planowana przez rząd możliwość odprowadzania 0,3% podatku dochodowego na Kościół to dyskryminacja mniejszości niezrzeszonych w związkach wyznaniowych. Dlaczego osoba należąca do jakiegoś Kościoła będzie mogła odprowadzać część swoich podatków na cele religijne, a na przykład ateiści będą pozbawieni podobnej możliwości finansowania instytucji dbających o ich duchowość (stowarzyszeń ateistycznych lub wolnomyślicielskich)? Duchowość przecież nie ogranicza się wyłącznie do religii. Pastafarianie w swojej działalności będą więc dbali nie tylko o wyznawców własnego Kościoła, ale o wszystkich ludzi, a zwłaszcza o grupy w Polsce dyskryminowane – ateistów, agnostyków i osoby niezdeklarowane pod względem wyznania.

Łódzcy pastafarianie powołali dwie grupy robocze – filmową i ds. apokryfów. Wytwory ich pracy będzie można już wkrótce podziwiać. Podczas spotkania nie zabrakło też momentów zabawnych. Jednym z nich był pokaz mody sakralnej.

Ale najważniejszym punktem spotkania było podpisanie prośby ze strony łódzkiej gminy o przyśpieszenie rejestracji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Pastafarianie liczą, że w końcu Ministerstwo uzna, że nie ma lepszych i gorszych religii i każdy w Polsce może wierzyć w to, co chce. (Źródło: naTemat.pl)