Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 51425
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 138

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

eurowybory 2014

Paranoja PiS: co przygotowują w związku z wynikami wyborów do PE?

Konferencja prasowa, na której Joachim Brudziński popisał się paranoiczną teorią krzyżyków na opuszkach palców

Można i trzeba się zastanawiać, co szykuje PiS w związku z wynikami wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Niespecjalnie przyjmują do wiadomości, że przegrali. Zwłaszcza Joachim Brudziński, który zakwestionował nieważne głosy i posądził o to członków komisji wyborczych, którzy jakoby za pomocą krzyżyka naniesionego flamastrem  na opuszki palców mogli wprowdzać na karty jeszcze jedno skreślenie i w ten sposób unieważniać głosy.

Oczywiście, Brudziński kombinuje jak koń pod górę.

Ale to może być przygotowanie do zakwestionowania wyników wyborów, bo dopiero w środę alternatywna komisja wyborcza PiS ogłosi swoje wyniki, a tak naprawdę, czy Państwowa Komisja Wyborcza podała wg nich prawidłowe.

Jest to chore, ale PiS tak ma.

To kombinowanie i niezgoda PiS na wyniki wyborów może być spowodowane chęcią wytłumaczenia się przed armią pisowskich moherów, którzy zbierali dane z lokalów wyborczych.

Bo jak ich przekonać, że pracowali w jakimś celu, a nie bez sensu, wykonywali nikomu niepotrzebną robotę.

PiS to partia paranoiczna. Już do tego się przyzwyczailiśmy.

W ogóle wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego w całej UE nie nastrajają optymistycznie. Do Brukseli dostało się dużo eurosceptyków, takich, którzy chcą rozwalić Unię od środka, jak Korwin-Mikke, a we Francji Marine Le Pen, ta chce Francję wyprowadzić z unijnych struktur.

Jedyne w tym pocieszające jest, że ci wszyscy nacjonaliści nie będą w stanie ze sobą się dogadać, bo mają sprzeczne interesy.

Sławomir Sierakowski z Krytyki Politycznej i publicysta „New York Times” twierdzi, że należy być spokojnym:

Eurosceptycy nie są zbyt niebezpieczni, oni nie będą w stanie dogadać się w żadnej sprawie. To są wszystko nacjonaliści. Będą tam krzyczeć, trochę będą nas trochę kompromitować i tyle.

Będzie po prostu więcej kabaretu. Cały czas w kraju jest groźne PiS, bo nie wiadomo, co zażywa Kaczyński. Dostanie jakiegoś kopa i będzie pieprzył o ruskich serwerach, jego choroba nie wiadomo, kiedy się odezwie.

Czy jesteśmy dojrzali?

Kampania była przewidywalna. Jarosław Kaczyński niczym nie zaskoczył. No, sweterkami. Tylko Donald Tusk jest w stanie bronić pozycji PO – i robić to skutecznie.

Jakimś psim swędem namieszał Janusz Korwin-Mikke. Tzw. polityk bez wyobraźni.

Kończy się nudna kampania. Pozostaje czekać na wyniki. Nie tylko w Polsce, wykuwa się kształt Unii na kilka lat . Zwłaszcza, że konflikt z Rosją pokaże na co stać UE. A potrzebuje radykalnej przemiany w jakąś federację, która w części zastąpi państwa narodowe. Inaczej UE nie będzie miała większego sensu w świecie coraz brutalniejszych interesów.

Jeżeli wygrają konserwatyści, eurosceptycy, możemy się pożegnać z dotychczasową Europą dobrobytu. Następować będzie degradacja, oprócz Niemiec.

Czym innym są sondaże, a czym innym decyzja przy urnie wyborczej. Mam nadzieję, że u nas nie zazna awansu politycznego JKM, a zwycięstwem (przynajmniej zdecydowanym) nie będzie się cieszył prezes PiS.

Jeżeli będzie inaczej, przegra Polska. Cofniemy się i to głęboko. Będziemy płacić za polityczną niedojrzałość.

Bloger Art Kurasiński tak pisze o jednym z „bohaterów” eurokampanii.

Facebook.com

Janusz Korwin-Mikke – odźwierny w burdelu, a może stetryczały boy, który po cichu dorabia z panami odwiedzającymi damy nieobyczajne

Kazimiera Szczuka i Janusz Korwin-Mikke w "Tak czy nie".

Kazimiera Szczuka starła się w Polsacie z Januszem Korwinem-Mikke. Szczuka to kobieta pełną gębą, a Korwin-Mikke typowa niedoróbka, który miał jakieś talenty, a na pewno nie ma politycznych, intelektualnych, a wiedzę ledwie nadającą się na napisanie felietonu dla średnio inteligentnych licealistów.

Korwin-Mikke przynosi wstyd osobom obecnym w mediom, jedyne co mu przystoi to miotła, a ścierą powinien być okładany przez jakiegoś chłopka roztropka.

Więc owe „nic” jąkało się w Polsacie o systemie monarchii i chęci zamienienia budynku Komisji Europejskiej na burdel. Nawet pochwalił się, że google wyszukały mu aforyzm Wilde’a. Taką wyiskał wesz ze swojej łysej wiedzy.

Kto z rodziny napluł mu do mózgu? Matka, ojciec? A może żona go tłucze? Korwin-Mikke typowy wytwór magla spod budki z piwem, gdzie IQ (72) Forresta Gumpa uchodzi za wykwit geniuszu.

Wystarczy o tym zerze. Niedługo zejdzie, odejdzie i będzie spokój. Osobowość z wiecznym parkinsonem charakterologicznym. Niestety wybitnym kobietom w polityce z takimi lujami idzie się spotykać w jednym studiu.

Lis ostro o politykach i eurokampanii: żałosna błazenada

Tomasz Lis garbuje skórę polityków. Czy oni to poczują? Przejmą się? Podniosą jakość debaty? Wątpię. Mają to dokładnie gdzieś. Okopali się i tylko wpieprzają frukta

 

W najnowszym „Newsweeku” Tomasz Lis jest zniesmaczniony eurokampanią, nazywa ją „żałosną błazenadą”:

Kończąca się powoli kampania przed europejskimi wyborami zostanie zapamiętana jako najgłupsza kampania współczesnej Polski, ilustracja tego, jak bardzo zdegenerowana jest nasza polityka.

Pocieszę Lisa. Następna kampania wyborcza będzie jeszcze „lepsza”. Trzeba uważać na słowa, bo już nie starczy przymiotników i rzeczowników. Najgłupszy, jeszcze bardziej niż najgłupszy… i co dalej? Niżej zejść doprawdy trudno. Język ma swoje piekło… niewysłowienia.

Lis przewiduje frekwencję:

Uprzejmie proszę nie biadolić, jeśli 25 maja frekwencja wyborcza będzie na poziomie 20-25 proc. To nie będzie wynik zły czy zatrważający. To będzie wynik fenomenalny. Trudności zaś sprawiać będzie odpowiedź na pytanie, co skłoniło co czwartego Polaka do wzięcia udziału w wyborach, które poprzedziła tak żałosna błazenada.

A jak będzie niższa?

Wytyka dwóm zasłużonym politykom wpadki wizerunkowe w spotach. Co sprawiło, że politycy z dorobkiem jak Ryszard Kalisz (mówiący w przedwyborczym filmiku, ile ma w pasie ) czy Michał Boni (wyłaniający się w krzaków) w spotach „robią z siebie kretynów”:

Ktoś im to doradza? To ich pomysły?

Polska polityka kretynami stoi. Niestety.

Garbaty Piskorski wali w Tuska, trafia sobie w kolano

„Wprost” ma sensację dostarczoną ustami Pawła Piskorskiego (fragmenty książki „Tajna kasa partii Tuska”, wywiadu rzeki z Piskorskim przeprowadzonego przez Michała Majewskiego, dziennikarza tygodnika).

„Donald Tusk brał szmal od Niemców”. W tym newsie same felery intelektualne. Kto jednak by się tym martwił, że jest garbaty.

Dowalić, aby samemu zyskać. Piskorski po latach przypomniał sobie, że Kongres Liberalno-Demokratyczny na początku lat 90. brał pieniądze od niemieckich chadeków z CDU.

W tym pomówieniu żadnej logiki, tylko logika wyborcza garbatego Piskorskiego, który dzisiaj kandyduje z list Janusza Palikota. Kiedyś byli kumplami partyjnymi Tuska, teraz walą w niego, bo są przegrańcami.

Podobnie Polska Razem Jarosława Gowina. Były minister Tuska nawet chce komisji śledczej.

Już zdążyła odpowiedzieć rzeczniczka rządu, Małgorzata Kidawa-Błońska:

Nie będziemy brali udziału w promocji książki Piskorskiego, który chce na siebie zwrócić uwagę.

Garb to narośl kostna. Przykra. Piskorski nabył ją w życiu politycznym i zamiast się leczyć, oskarża Tuska. Inwalida, kaleka, niepełnosprawny politycznie. Po prostu donosiciel.

Odezwie się Kaczyński – przypomną mu Bagsika, odezwie się Miller – KPZR. Piskorski sam sobie strzelił w kolano. A więc do tego będzie jeszcze chromy.