Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 49021
  • Dzisiaj wizyt: 20
  • Wszystkich komentarzy: 118

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

ND

pierwsza strona

Najnowszy wpis Papieża

„Bóg nie objawia się w sile albo mocy, ale w słabości i kruchości niemowlęcia” – napisał Ojciec Święty Franciszek w swoim najnowszym wpisie na oficjalnym koncie na Twitterze.

Aktualizacja 2 stycznia 2014 (12:31)

naszdziennik.pl

Gender – destrukcyjna utopia

zdjecie

List Pasterski Konferencji Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Siostry i Bracia!
Każdego roku w Oktawie Narodzenia Pańskiego przeżywamy Niedzielę Świętej Rodziny. Kierujemy myśl ku naszym rodzinom i podejmujemy refleksję na temat sytuacji współczesnej rodziny. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje jak Rodzina z Nazaretu w trudnych sytuacjach starała się odczytać i wypełnić wolę Bożą. Taka postawa stawała się dla niej źródłem nowej siły. Jest to dla nas ważna wskazówka, że także dzisiaj posłuszeństwo Bogu i Jego woli jest gwarantem szczęścia w rodzinie.

Błogosławiony Jan Paweł II, do którego kanonizacji się przygotowujemy, przypomina, że prawda o małżeństwie jest „ponad wolą jednostek, kaprysami poszczególnych małżeństw, decyzjami organizmów społecznych i rządowych” . Prawdy tej należy szukać u Boga, ponieważ „sam Bóg jest twórcą małżeństwa” (GS 48; HV 8). To Bóg stworzył człowieka mężczyzną i kobietą, czyniąc ich niezastąpionym dla siebie darem. Rodzinę oparł na fundamencie małżeństwa złączonego na całe życie miłością nierozerwalną i wyłączną. Postanowił, że taka właśnie rodzina będzie właściwym środowiskiem rozwoju dzieci, którym przekaże życie oraz zapewni rozwój materialny i duchowy.

Chrześcijańska wizja objawia najgłębszy, wewnętrzny sens małżeństwa i rodziny. Odrzucanie tej wizji prowadzi nieuchronnie do rozkładu rodzin i do klęski człowieka. Jak pokazuje historia ludzkości, lekceważenie Stwórcy jest zawsze niebezpieczne i zagraża szczęśliwej przyszłości człowieka i świata. Nieliczenie się z wolą Boga w rodzinie prowadzi do osłabienia więzi jej członków, do powstawania przeróżnych patologii w domach, do plagi rozwodów, do tak zwanych „luźnych” czy „wolnych” związków praktykowanych już od młodości, często za zgodą czy przy milczącej akceptacji rodziców. Powoduje też brak otwarcia się małżonków na dar życia, czego owocem są negatywne demograficzne skutki. Z niepokojem obserwujemy coraz większe przyzwolenie społeczne na te zjawiska.

Zrozumiałe jest zatem, że muszą budzić nasz najwyższy niepokój również próby zmiany pojęcia małżeństwa i rodziny narzucane współcześnie, zwłaszcza przez zwolenników ideologii gender (czyt. dżender) i nagłaśniane przez media. Wobec nasilających się ataków skierowanych na różne obszary życia rodzinnego i społecznego czujemy się przynagleni, by z jednej strony stanowczo i jednoznacznie wypowiedzieć się w obronie małżeństwa i rodziny, fundamentalnych wartości, które je chronią, a z drugiej przestrzec przed zagrożeniami płynącymi z propagowania ich nowej wizji.

Spotykamy się z różnymi postawami wobec działań podejmowanych przez zwolenników ideologii gender. Zdecydowana większość nie wie, czym jest ta ideologia, nie wyczuwa więc żadnego niebezpieczeństwa. Wąskie grono osób – zwłaszcza nauczycieli, rodziców i wychowawców, w tym także katechetów i duszpasterzy – próbuje poszukiwać konstruktywnych sposobów jej przeciwdziałania. Są wreszcie i tacy, którzy widząc absurdalność tej ideologii uważają, że Polacy sami odrzucą proponowane im utopijne wizje. Tymczasem ideologia gender bez wiedzy społeczeństwa i zgody Polaków od wielu miesięcy wprowadzana jest w różne struktury życia społecznego: edukację, służbę zdrowia, działalność placówek kulturalno-oświatowych i organizacji pozarządowych. Przekaz medialny tych treści skupia się głównie na promowaniu równości i przeciwdziałaniu przemocy, przy jednoczesnym pomijaniu niebezpiecznych dalekosiężnych skutków tej ideologii.

1. Czym jest ideologia gender i dlaczego jest ona tak groźna?
Ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo-kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez coraz bardziej radykalizujące się ruchy feministyczne oraz rewolucję seksualną zapoczątkowaną w 1968 roku. Gender promuje zasady całkowicie sprzeczne z rzeczywistością i tradycyjnym pojmowaniem natury człowieka. Twierdzi, że biologiczna płeć ma charakter jedynie kulturowy, że z biegiem czasu można ją sobie wybrać, a tradycyjna rodzina jest przeżytkiem i obciążeniem społecznym. Według gender, homoseksualizm jest wrodzony, zaś geje i lesbijki mają prawo do zakładania związków będących podstawą nowego typu rodziny, a nawet do adopcji i wychowywania dzieci. Promotorzy tej ideologii przekonują, że każdy człowiek ma tzw. prawa reprodukcyjne, w tym prawo do zmiany płci, do in vitro, antykoncepcji, a nawet aborcji.

Gender w swojej najbardziej radykalnej formie traktuje płeć biologiczną jako rodzaj przemocy natury wobec człowieka. Według niej, „człowiek zostaje uwikłany w płeć”, z której powinien się wyzwolić. Negując płeć biologiczną, człowiek zyskuje „prawdziwą, niczym nieskrępowaną wolność” i może wybierać tzw. płeć kulturową, która uwidacznia się wyłącznie w zewnętrznych zachowaniach. Człowiek ma ponadto prawo do spontanicznej zmiany dokonanych już w tym zakresie wyborów w obrębie pięciu płci, do których zalicza się: gej, lesbijka, osoba biseksualna, transseksualna i heteroseksualna.
Niebezpieczeństwo ideologii gender wynika w gruncie rzeczy z głęboko destrukcyjnego charakteru zarówno wobec osoby, jak i relacji międzyludzkich, a więc całego życia społecznego. Człowiek, pozbawiony stałej tożsamości płciowej, gubi bowiem sens swego istnienia, nie jest w stanie odkryć i wypełnić zadań stojących przed nim w jego rozwoju osobowym, rodzinnym i społecznym, także zadań dotyczących prokreacji.

2. W jakie obszary wprowadzana jest ideologia gender?
Ideologia gender jest wprowadzana do Polski na różnych płaszczyznach życia społecznego. Dokonuje się to najpierw poprzez prawodawstwo. Tworzone są dokumenty pozornie służące ochronie, bezpieczeństwu i dobru obywateli, które zawierają elementy mocno destrukcyjne. Przykładem jest Konwencja Rady Europy przeciwko przemocy wobec kobiet, która, choć poświęcona istotnemu problemowi przemocy wobec kobiet, promuje jednak tzw. „niestereotypowe role seksualne” oraz głęboko ingeruje w system wychowawczy nakładając obowiązek edukacji i promowania, m.in. homoseksualizmu i transseksualizmu. W ostatnim półroczu powstał nawet projekt tzw. ustawy „równościowej”, poszerzającej katalog zakazu dyskryminacji, m.in. ze względu na „tożsamość i ekspresję płciową”. Przyjęcie projektu ogranicza w konsekwencji wolność słowa i możliwość wyrażania poglądów religijnych. Ktokolwiek w przyszłości ośmieli się skrytykować propagandę homoseksualną będzie narażony na konsekwencje karne. Stanowi to zagrożenie także dla funkcjonowania mediów katolickich oraz zakłada właściwie konieczność wprowadzenia autocenzury.
W kwietniu 2013 roku zostały opublikowane standardy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w odniesieniu do edukacji seksualnej, prowadzące do głębokiej deprawacji dzieci i młodzieży. Promują one m.in. masturbację dzieci w wieku przedszkolnym oraz odkrywanie przez nie radości i przyjemności, jakie płyną z dotykania zarówno własnego ciała, jak i ciała rówieśników. Elementy tych tzw. standardów są aktualnie wdrażane – powtórzmy: najczęściej bez wiedzy i zgody rodziców – np. w projekcie „Równościowe przedszkole″, współfinansowanym przez Unię Europejską. Autorki ”Równościowego przedszkola„ proponują między innymi, by w ramach zabawy chłopcy przebierali się za dziewczynki, dziewczynki za chłopców, a reszta dzieci zgadywała, kim są i tłumaczyła, dlaczego tak uważa. Projekt ten zawiera wiele innych podobnych kontrowersyjnych propozycji.

Takie standardy promowane są także w ramach szkoleń, warsztatów dla nauczycieli i wychowawców, czy projektów realizowanych w szkołach, placówkach wychowawczych i na uczelniach. Na wielu uniwersytetach w Polsce niemal nagle powstały kierunki studiów na temat gender (gender studies, czyt. dżender stadis). Kształci się na nich nowych propagatorów tej ideologii i głosi, że rodzina jest już przeżytkiem i nie ma znaczenia, czy dziecko jest wychowywane przez gejów czy lesbijki, bo jest w takich strukturach równie szczęśliwe, rozwijając się tak samo dobrze, jak dziecko wychowywane w tradycyjnej rodzinie. Przemilcza się natomiast badania, których wyniki wskazują na negatywne czy wręcz tragiczne skutki w życiu osób wzrastających w tego typu środowiskach: na tendencje samobójcze, zaburzenia w poczuciu tożsamości, depresje, wykorzystywanie seksualne czy molestowanie.

Gender sięga również obszaru kultury. Zgodnie z założeniami jej ideologów, w treści filmów, popularnych seriali, sztuk teatralnych, programów telewizyjnych, czy wystaw, są włączone – przy wykorzystaniu najnowszych technik manipulacyjnych – postacie i obrazy służące zmianie świadomości społecznej w kierunku przyjęcia ideologii gender.
Na polu medycyny mamy do czynienia z działaniami promującymi prawo do aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro, chirurgicznej i hormonalnej zmiany płci, a także stopniowego wprowadzania ”prawa„ do eutanazji oraz do eugeniki, czyli możliwości eliminowania osób chorych, słabych, upośledzonych, które – zdaniem ideologów gender – są ”niepełnowartościowe„. Wynika z tego, że człowiek w ogóle się już nie liczy, a ukrytym motywem są ostatecznie korzyści ekonomiczne.

Bardzo sprytnie pomija się fakt, że celem edukacji genderowej jest w gruncie rzeczy seksualizacja dzieci i młodzieży. Rozbudzanie seksualne już od najmłodszych lat prowadzi jednak do uzależnień w sferze seksualnej, a w późniejszym okresie życia do zniewolenia człowieka. Kultura ”użycia„ drugiej osoby dla zaspokojenia własnych potrzeb prowadzi przecież do degradacji człowieka, małżeństwa, rodziny i w konsekwencji życia społecznego. W następstwie takiego wychowania, realizowanego przez młodzieżowych edukatorów seksualnych, młody człowiek staje się stałym klientem koncernów farmaceutycznych, erotycznych, pornograficznych, pedofilskich i aborcyjnych. Poza tym zniewolenie seksualne często łączy się z innymi uzależnieniami (alkoholizm, narkomania, hazard) oraz z krzywdą wyrządzaną samemu sobie i innym (pedofilia, gwałty, przemoc seksualna). Taka edukacja to nic innego jak demontaż rodziny. Deprawacyjna działalność edukatorów seksualnych oparta o manipulacje jest możliwa, ponieważ większość rodziców, wychowawców, nauczycieli nie słyszała o działalności tego typu grup albo też nie widziała stosowanych przez nich materiałów edukacyjnych.

3. Co robić wobec ideologii gender?
Wobec ideologii gender niezwykle ważnym zadaniem jest uświadamianie zagrożeń, które z niej płyną oraz przypominanie podstawowych i niezbywalnych praw rodziny, przyjętych m.in. 30 lat temu przez Stolicę Apostolską w Karcie Praw Rodziny. Konieczne jest podjęcie działań, które przywrócą małżeństwu i rodzinie należne im miejsce, pozwolą rodzicom egzekwować ich prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i wartościami, zapewnią dzieciom możliwość integralnego rozwoju w domu i w szkole oraz pozwolą przedstawicielom nauki na przeprowadzanie i ogłaszanie wyników rzetelnych badań, pozbawionych presji ideologicznej.

Kościół stojący na straży dobra każdego człowieka ma nie tylko prawo, ale i obowiązek upominać się o naturalne Prawa Boże w życiu społecznym. Nie może więc milczeć wobec prób wprowadzania ideologii niszczącej antropologię chrześcijańską i zastępowania jej głęboko destrukcyjnymi utopiami, które niszczą nie tylko pojedynczego człowieka, ale i całe społeczeństwo. Nie mogą też pozostawać tu bezczynni chrześcijanie zaangażowani w politykę.

Zwracamy się zatem z gorącym apelem do przedstawicieli ruchów religijnych i stowarzyszeń kościelnych, aby odważnie podejmowali działania, które będą służyć upowszechnianiu prawdy o małżeństwie i rodzinie. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest dzisiaj edukacja środowisk wychowawczych. Trzeba koniecznie uświadamiać rodzicom, nauczycielom, osobom odpowiedzialnym za kształt polskiej szkoły, jak wielkie zagrożenie idzie wraz z ideologią gender. Trzeba to czynić tym bardziej, że niejednokrotnie nie mówi się rodzicom wprost o tym, że ta ideologia jest wprowadzana do danej placówki oświatowej, a związane z nią treści ”ubiera się„ w pozornie niegroźne i interesujące metody i formy, np. zabawy.

Apelujemy także do instytucji odpowiadających za polską edukację, aby nie ulegały naciskom nielicznych, choć bardzo głośnych środowisk dysponujących niemałymi środkami finansowymi, które w imię nowoczesnego wychowania dokonują eksperymentów na dzieciach i młodzieży. Wzywamy instytucje oświatowe, aby zaangażowały się w promowanie integralnej wizji człowieka.

Wszystkich wierzących prosimy o żarliwą modlitwę w intencji małżeństw, rodzin oraz wychowywanych w nich dzieci. Prośmy Ducha Świętego, aby udzielał nam nieustannie światła rozumienia i dostrzegania niebezpieczeństw oraz zagrożeń, przed jakimi staje dziś rodzina. Módlmy się także o odwagę bycia ludźmi wiary i odważnymi obrońcami Prawdy. Niech w podejmowaniu tego trudu wzorem do naśladowania oraz pomocą duchową będzie Święta Rodzina z Nazaretu, w której wychowywał się Syn Boży – Jezus Chrystus.

W tym duchu udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce

Za zgodność:
+ Wojciech Polak
Sekretarz Generalny KEP

Źródło: Konferencja Episkopatu Polski

naszdziennik.pl

Po nas choćby potop

zdjecie

Bankrutujący politycznie i finansowo rząd Donalda Tuska próbuje utrzymać się na powierzchni.

Wymiana kilku pionków w składzie Rady Ministrów miała pokazać, że jest szansa na lepsze niż w ciągu sześciu ostatnich lat rządy, operacja przejęcia przez ZUS blisko 150 mld zł aktywów z OFE pozwolić na dalsze finansowanie poczynań ekipy Donalda Tuska, a zatwierdzenie przez Parlament Europejski 7-letniego budżetu umożliwić rozpoczęcie propagandowej akcji wirtualnego wydawania tych środków.

Mijający rok w polityce przyniósł zasadniczą zmianę – wyniósł na pierwsze miejsce w sondażach największą partię opozycyjną, która na dobre zadomowiła się na tej pozycji kosztem liderującej do tej pory Platformy. W tle rządów Tuska mamy największą aferę łapówkarską od 1989 r. związaną z informatyzacją kraju, w którą zamieszanych jest kilka resortów. Tyle u premiera. W Polsce, niestety bez zmian: najwyższe od lat bezrobocie, kolejki do lekarzy specjalistów, nowy rok rozpoczniemy z wyższymi podatkami.

 

Głębiej w kieszeniach

Mijający rok stał pod znakiem wielkich przygotowań rządu do czekających nas w 2014 r. igrzysk. I wcale nie chodzi o zawody sportowe w Soczi, lecz o coś znacznie poważniejszego. Przed nami cała seria kampanii wyborczych. Zaczynamy już w połowie przyszłego roku wyborami do Parlamentu Europejskiego, a na jesieni kolejnym sprawdzianem dla partii politycznych będą wybory samorządowe. Na czekające nas igrzyska wskazuje nie tylko doświadczenie co do podejścia obecnie rządzących do wyborczych kampanii, ale też silne zbrojenie się w środki finansowe, by w trakcie roku nie musieli ograniczać wydatków, ale nawet mogli wydać na coś więcej niż to, co było planowane.

Za zbieranie na kiełbasę wyborczą najwięcej zapłacą ci, którzy zarabiają na tyle mało, że wszystkie swoje dochody wydają na bieżące potrzeby. W listopadzie na kolejne trzy lata rządząca koalicja PO i PSL, głosując w Sejmie, zatwierdziła podwyższone do 8 proc. i 23 proc. stawki podatku VAT. Od 2014 r. podniesione na trzy lata stawki podatku VAT miały bowiem – co zapisano ustawowo – powrócić do poziomu 22 proc. i 7 procent. W przyjętym w grudniu przyszłorocznym budżecie państwa i ustawie okołobudżetowej zdecydowano także, że nie będzie waloryzacji progów podatkowych ani waloryzacji kwoty wolnej od podatku, wzrośnie akcyza na papierosy i alkohol, i kolejny już rok zamrożone pozostaną płace w sferze budżetowej.

Dodatkowo głębszemu sięganiu do naszych kieszeni towarzyszy wzrost zadłużenia kraju. Z opublikowanych przed kilkoma dniami przez Ministerstwo Finansów informacji wynika, że dług Skarbu Państwa wzrósł od początku roku do końca października o 47,3 mld zł, do 841,2 mld złotych. W ciągu roku po kieszeni uderzyła nas ustawa śmieciowa. Wbrew rządowej propagandzie nowe przepisy nie sprawiły, że ubyło wywożonych do lasu odpadów. Przepisy, które weszły w życie od lipca, skutkowały dla wielu gospodarstw domowych nawet kilkakrotnym wzrostem opłat za odbiór śmieci.

 

Wyższy deficyt

W połowie 2013 r., po raz kolejny, minister finansów Jacek Rostowski mógł pochwalić się swoją fachowością w kwestii konstruowania budżetu. Ogłoszono – drugi raz za czasów rządu Donalda Tuska – że niezbędna będzie nowelizacja, w trakcie roku, ustawy budżetowej. Zanim w sierpniu Sejm uchwalił budżet w nowej wersji, zmieniono ustawę o finansach publicznych, czasowo zawieszając restrykcje wynikające z przekroczenia progu zadłużenia ustalonego na poziomie 50 proc. PKB. Bez tej zmiany – pozwalającej na zwiększenie zadłużenia bez konieczności poniesienia przez rząd politycznej odpowiedzialności, oznaczającej faktycznie jego dymisję ze względu na niemożność przygotowania budżetu bez dokonania drastycznych cięć wydatków – ustawy budżetowej w proponowanym kształcie (z wyższym deficytem) nie można byłoby przyjąć.

 

Rząd zje emerytury

Aby prowadzona od lat polityka zadłużania kraju nie przeszkodziła więcej w konstruowaniu budżetu, przeprowadzono największy jak do tej pory skok na kasę. W grudniu, w zaledwie 4 dni, przez Sejm przeszła ustawa zmieniająca funkcjonowanie otwartych funduszy emerytalnych. Prezydent ustawę już zdążył podpisać, ale i – w obliczu podnoszonych wątpliwości co do konstytucyjności jej zapisów – skierować do rozpatrzenia przez Trybunał Konstytucyjny.

Rząd nie musi się jednak obawiać ewentualnego jej zakwestionowania. Nawet jeśli TK się pospieszy i w ciągu następnych miesięcy orzeknie w tej sprawie, kwestionując przyjęte zapisy, Sejm może dostać nawet 18 miesięcy na jej poprawienie, co mogłoby być problemem już kolejnego rządu. Ponad połowę aktywów OFE – ok. 150 mld zł – przejmie ZUS. Aktywa mające odpowiadać lokatom funduszy w papiery skarbowe zostaną następnie umorzone. Na papierze spadnie więc zadłużenie kraju.

W zamian za przejmowane aktywa członkowie OFE otrzymują obietnicę, że w przyszłości dostaną świadczenie uwzględniające przejętą z OFE część obligacyjną. Dodatkowo dzięki tej operacji rząd zaoszczędzi już w przyszłorocznym budżecie na wypłacie odsetek od umarzanych papierów i na dotacji dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w sumie ok. 20 mld złotych. Na pocieszenie każdy członek funduszu emerytalnego otrzymuje możliwość zdecydowania, czy chce, by jego składki nadal trafiały do OFE. Jednakże wbrew propagandzie wolnego wyboru między wpłacaniem składek tylko do ZUS czy nadal do ZUS i OFE, niezadowoleni z uczestnictwa w funduszu emerytalnym nie będą mogli się od OFE uwolnić.

Wybór dotyczył będzie jedynie wpłacania przyszłych składek, a dotychczas zgromadzony w OFE kapitał, który nie zostanie przejęty przez ZUS, na koncie w funduszu pozostanie. Z punktu widzenia przyszłego emeryta rozwiązanie takie może okazać się o tyle niepokojące, że po przeprowadzonych przez rząd zmianach OFE zostaną przekształcone w ryzykowne fundusze akcji. Otrzymały bowiem zakaz lokowania środków w papiery skarbowe. Ci, którzy chcą nadal wpłacać część swojej emerytalnej składki do OFE, będą musieli złożyć w tej sprawie w ZUS specjalne oświadczenie. Mają na to czas do końca lipca. Rząd przekonuje, że zmiany będą dla przyszłych emerytów korzystne.

Nietrudno jednak dojść do wniosku, że emeryci zdają się w tej sprawie najmniej ważni. Rząd dostał swoje miliardy na zasypanie dziury budżetowej, a fundusze emerytalne znaczne poluzowanie polityki inwestycyjnej. Będą mogły więcej środków ze składek emerytalnych wyprowadzać za granicę – zamiast maksymalnie 5 proc., docelowo 30 proc., ale też zostały wynagrodzone likwidacją mechanizmu minimalnej stopy zwrotu zobowiązującego zarządzającego funduszem – w przypadku nieosiągnięcia przez fundusz wymaganego minimum zwrotu z inwestycji – do dopłaty do OFE z własnych środków zarządzającego.

 

Rekordowe bezrobocie

Politycy i ekonomiści przekonują, że najlepszym sposobem na zapewnienie godnego życia na emeryturze jest odkładanie środków we własnym zakresie. Nie jest to jednak takie łatwe, biorąc pod uwagę, że wielu z nas ma problemy nawet ze znalezieniem pracy. Od ostatniego roku sytuacja na rynku pracy zmieniła się o tyle, że pod koniec 2012 r. mogliśmy stwierdzić, że mamy najwyższą stopę bezrobocia od 5 lat, a pod koniec roku bieżącego – że najwyższą od lat sześciu. Ogłoszona przez GUS stopa bezrobocia za listopad br. wyniosła 13,2 procent – 2,1 mln osób.

To najwyższa stopa bezrobocia w listopadzie od 2006 roku. W porównaniu do listopada roku ubiegłego liczba zarejestrowanych bezrobotnych zwiększyła się prawie o 58 tys. osób. Do oficjalnych statystyk trzeba jednak doliczyć ukryte bezrobocie na wsi – około 1 mln osób, oraz 2 mln ludzi, którzy wyjechali w poszukiwaniu pracy za granicę. Tam ją znajdują, zasilając w ten sposób np. brytyjskiego fiskusa i karmiąc składkami tamtejszy ZUS.

Lecz się sam

Faktyczna rezygnacja w Polsce z zagospodarowania osób gotowych pracować skutkuje nie tylko jeszcze większym niedoborem w ZUS, ale odbija się też na finansowaniu ochrony zdrowia. Dodatkowo na blisko 1 mld zł niedoboru miał wskazać funkcjonujący od początku roku system eWUŚ, potwierdzający fakt ubezpieczenia pacjenta. O taką kwotę za osoby wykazane w systemie jako nieubezpieczone, lecz uprawnione do świadczeń, wystąpiła do ministra zdrowia, kierując jednocześnie pozew do wojewódzkiego sądu administracyjnego, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Agnieszka Pachciarz. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz krytycznie ocenił te działania, określając je jako „wyciąganie ręki po publiczne pieniądze”. Pachciarz została ze stanowiska odwołana.

Sytuacja pozostała jednak bez zmian. Dostęp do lekarzy specjalistów cały czas jest silnie reglamentowany. Na początku grudnia NIK ogłosiła raport odnoszący się do 2012 r., wskazując, że poprawy w dostępie do świadczeń zdrowotnych nie ma, a na wizytę u kardiologa trzeba czekać ponad dwa miesiące, u endokrynologa – trzy, na operację zaćmy przeciętny czas oczekiwania to ponad półtora roku. Tyle samo trwa oczekiwanie na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego i stawu kolanowego.

Biorąc pod uwagę doniesienia pacjentów z różnych części kraju, ustalenia NIK w sprawie długości kolejek zdają się zbyt optymistycznie odnosić do stanu faktycznego. By uspokoić pacjentów i zyskać na czasie, premier pogroził Arłukowiczowi i nakazał w ciągu trzech miesięcy przygotować plan redukcji kolejek do lekarzy.

Dzielenie tortu

Co rząd zabierze z kieszeni obywateli, uzyska z zaciągniętych pożyczek, zaoszczędzi na emerytach czy wydatkach na ochronę zdrowia, to po przejedzeniu części trochę rozda. Na realne środki mogą na pewno liczyć ci, którzy pracują dla rządowej propagandy, opowiadając codziennie, jak bardzo wyspa jest zielona. A niektórzy, zwłaszcza jeśli w wyborach partyjnych zagłosują na właściwego kandydata, mogą nawet zostać wynagrodzeni posadą w dobrze płacącej, kontrolowanej przez Skarb Państwa spółce.

Reszcie pozostaje działające na wyobraźnię słuchanie opowieści, jak szczodry premier rozdaje pieniądze. Opowiadania o dzieleniu pieniędzy zdają się należeć do najbardziej ulubionych motywów premiera. Gdy na jesieni 2012 roku Tusk wygłaszał tzw. drugie exposé, wymyślono projekt pod nazwą Inwestycje Polskie. Spółka z pomocą Banku Gospodarstwa Krajowego miała pomóc mnożyć pieniądze na inwestycje w naszej gospodarce. W mijającym roku podobnej bajki wymyślać nie trzeba już było.

W połowie lutego przywódcy państw UE uzgodnili nowy budżet wspólnoty na lata 2013-2020, zatwierdzony w listopadzie przez Parlament Europejski. To o dzieleniu tych pieniędzy Donald Tusk już zaczął opowiadać i będzie opowiadał jeszcze przez dobrych kilka miesięcy; a na pewno w czasie rozpoczynającej się lada chwila kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. W ramach nowego 7-letniego budżetu przewidziano dla Polski 105,8 mld euro, z czego na politykę spójności 72,9 mld euro. To więcej w porównaniu do poprzedniego budżetu, w ramach którego dostaliśmy 102 mld euro. Jeśli jednak – co rządowa propaganda stara się przemilczać – uwzględnimy rosnącą do ok. 30 mld euro w ciągu 7 lat naszą składkę do unijnego budżetu, okaże się, że dostaniemy prawie 2 mld euro mniej.

Niebezpiecznie jest też mówić o środkach dla rolników. Rok 2013 miał być ostatnim rokiem obowiązywania dyskryminujących Polskę niższych dopłat bezpośrednich dla naszych rolników. Tak jednak się nie stało.

 

Kłopotliwa demokracja

„Sukcesem” w Brukseli Donald Tusk miał się chwalić podczas kolejnego, specjalnie zorganizowanego objazdu kraju „tuskobusem”. Do anonsowanej przez współpracowników premiera wyprawy do dzisiaj jednak nie doszło. Nie sprzyjały temu okoliczności. Coś się w rządowej machinie zaczęło psuć. Przodująca do tej pory w plebiscytach popularności Platforma zaczęła ustępować największej partii opozycyjnej. Przestała już dziwić nawet 13-punktowa przewaga w sondażach Prawa i Sprawiedliwości nad partią Donalda Tuska. Kolejne ważne głosowania w Sejmie pokazały jednak, że w parlamencie rząd wciąż może liczyć na większość niezainteresowaną skróceniem kadencji.

Tuż po zakończeniu unijnego szczytu do Sejmu trafił wniosek PiS o odwołanie całego rządu Donalda Tuska. Opozycja, przy sprzeciwie sejmowej większości, nie zrobiła jednak prof. Piotra Glińskiego premierem rządu technicznego. Rządzący wypadali znacznie gorzej, kiedy oceniali ich wyborcy. Pod koniec kwietnia uzupełniające wybory do Senatu w okręgu rybnickim wygrał kandydat PiS Bolesław Piecha, obejmując mandat po senatorze Platformy. Na początku lipca kandydat PiS Jerzy Wilk zwyciężył w przedterminowych wyborach na prezydenta Elbląga, zastępując odwołanego w referendum przez mieszkańców prezydenta z Platformy, a we wrześniu senatorem z Podkarpacia został również kandydat PiS, Zdzisław Pupa, który zyskując 60 proc. głosów, zdeklasował kontrkandydatów.

 

Platforma silna biernością Polaków

Ważnym sprawdzianem dla największych partii politycznych miało być referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Z porażek wyborczych PO wyciągnęła jednak wnioski: „Jeśli wyborcy nie chcą głosować na nas, to mamy szansę zwyciężyć, jeśli głosować nie pójdą”. W kampanię na rzecz obrony stołka wiceszefowej Platformy zaangażował się nie tylko partyjny aparat z premierem na czele. W sprawie lokalnych wyborów głos zabrał także Bronisław Komorowski, który na antenie telewizji publicznej ogłosił, iż na referendum się nie wybiera.

Mieszkańców Warszawy przekonywano m.in., iż do referendum nie warto iść, gdyż za rok będą wybory samorządowe, a organizacja referendum to niepotrzebne wydawanie pieniędzy. Strategia okazała się skuteczna. Mimo iż prawie wszyscy głosujący chcieli odwołania Gronkiewicz-Waltz, to frekwencja okazała się za niska, by wyniki referendum uznać za wiążące. Zagłosowało 25,66 proc. uprawnionych, a progiem ważności referendum była frekwencja na poziomie 29,1 procent.

 

Milion do kosza

Nawet głos blisko 1 mln obywateli nie okazał się na tyle dla rządu istotny, by go uwzględnić. Na początku listopada 232 posłów, głównie PO – PSL, zdecydowało o odrzuceniu popartego taką liczbą podpisów obywatelskiego wniosku o referendum w sprawie dobrowolności posyłania 6-latków do szkół. „Dość” rządowi powiedzieli natomiast związkowcy. W czerwcu wszystkie największe centrale związkowe: NSZZ „Solidarność”, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oraz Forum Związków Zawodowych opuściły Komisję Trójstronną, zarzucając stronie rządowej m.in. niedotrzymywanie zawartych ze związkami umów i traktowanie spotkań w ramach komisji nie jako okazji do dialogu, lecz jak wymaganych przepisami spotkań, które sprowadzały się nie do konsultowania rządowych propozycji, lecz do komunikowania związkom zawodowym przyjętych przez rząd rozwiązań. Związkowcy wycofali się z prac komisji po przeforsowaniu przez rząd, bez uwzględniania uwag strony związkowej, ustawy w sprawie wprowadzenia przepisów dotyczących elastycznego czasu pracy.

 

Największa afera w historii

Kolejny rok rządów Donalda Tuska przyzwyczaja nas, że afery z udziałem polityków partii rządzącej czy rozgrywające się na szczytach władzy nie są żadnym ewenementem. Afera hazardowa czy stoczniowa mogłyby zmieść każdy rząd, jednak nie obecny, który może liczyć na takie przedstawienie sprawy przez największe media w kraju, zainteresowane utrzymaniem status quo na scenie politycznej, by największa nawet afera korupcyjna rządzącym nie zaszkodziła. W listopadzie CBA ogłosiło, że mamy do czynienia z „największą aferą korupcyjną od 1989 roku”, a dotyczącą przetargów związanych m.in. z informatyzacją dotykającą kilku resortów rządu Donalda Tuska.

W grę wchodzić mają łapówki liczone w milionach złotych, w związku z organizacją przetargów na kwotę nawet 1,5 mld złotych. Pierwszych zatrzymań w sprawie tzw. infoafery dokonano jeszcze w 2011 roku. W listopadzie br. zatrzymano w związku ze sprawą ponad 30 osób, w tym przedstawicieli firm informatycznych, a także m.in. wiceprezesa GUS czy urzędniczkę odpowiadającą za przetargi w resorcie kierowanym przez Radosława Sikorskiego. Zarzuty m.in. przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej postawiono byłemu wiceministrowi spraw wewnętrznych i administracji w resorcie kierowanym jeszcze przez Grzegorza Schetynę.

Ucieczka do przodu

Jako że infoafera jest w największych mediach przedstawiana głównie jako ciekawostka, to rząd wciąż może udawać, iż tropiona przez CBA w resortach korupcja go nie dotyczy. Większym problemem dla premiera była kwestia uporządkowania sytuacji w partii przed zbliżającymi się kampaniami wyborczymi. Tusk ponownie został wybrany na przewodniczącego PO, a jego jedyny kontrkandydat, który uzyskał wśród członków Platformy 20-procentowe poparcie, Jarosław Gowin ruszył swoją drogą, tworząc nowe ugrupowanie polityczne.

Sukcesem premiera zakończyła się także pacyfikacja Grzegorza Schetyny, który najpierw nie został wybrany na kolejną kadencję na szefa dolnośląskich struktur PO, a następnie został usunięty z zarządu Platformy. Coś miłego premier przygotował także dla swoich wyborców niezadowolonych z rządów Platformy. Chcieli głów ministrów, to je dostali. W wyniku zapowiadanej przez praktycznie cały rok rekonstrukcji rządu anonimowych, dla większości obywateli, członków swojego gabinetu premier zastąpił w listopadzie równie anonimowymi następcami.

Rzeczywistość pokazała, że nie da się rządzić samą propagandą, a potrzebni są ludzie nie tylko przygotowani merytorycznie, ale też wyposażeni w odpowiednie cechy charakteru. Stanowiska w rządzie stracili m.in. minister transportu Sławomir Nowak, który nie potrafił wiarygodnie wytłumaczyć się z okoliczności, w jakich wszedł w posiadanie drogiego zegarka, czy minister sportu Joanna Mucha, która dzięki swoim zdolnościom biznesowym pokazała, że nie ma rzeczy niemożliwych i da się stracić miliony złotych publicznych pieniędzy nawet na organizacji koncertu jednej z najbardziej popularnych na świecie piosenkarek.

Odwrót wyborców Platformy od partii Donalda Tuska miałoby jednak powstrzymać pozbycie się z resortu finansów kojarzonego przede wszystkim z podwyżkami podatków urzędującego przez ostatnie 6 lat ministra finansów Jacka Rostowskiego.

Artur Kowalski

Nasz Dziennik

naszdziennik.pl

Wielki realista oddany Polsce

zdjecie

Postać Romana Dmowskiego przez całe lata komunizmu zepchnięta była na margines pamięci narodowej. Czyniono tak z powodów ideologicznych, widząc w tym polityku ogromne zagrożenie. Jednakże w III RP sytuacja nie zmieniła się radykalnie. Środowiska lewicy liberalnej wciąż uważają, że odrodzenie w Polsce „nacjonalkatolicyzmu” to największe niebezpieczeństwo ideowe.

Tymczasem mówimy tu o mężu stanu, którego śmiało nazwać można mianem twórcy polskiej niepodległości. Dorobek polityczny Dmowskiego jest ogromny, ogromne też zostawił po sobie dziedzictwo myśli politycznej. Polityka powinno się oceniać nie tylko po tym, czy osiąga taktyczne sukcesy, dodajmy – często niemające większego, pozytywnego wpływu na życie Narodu, ale po tym, jak dalekosiężnie potrafił patrzeć w przyszłość. Zmarły 75 lat temu, 2 stycznia 1939 r., Roman Dmowski był tu wręcz politykiem niedoścignionym. Doskonale obrazuje to jego książka „Myśli nowoczesnego Polaka”, gdzie zdefiniował nowoczesny polski patriotyzm polityczny.

Nowoczesny Naród

Program polityczny obozu narodowego obliczony był na dziesięciolecia pracy związanej z unarodowieniem biernych dotąd politycznie warstw społecznych, w szczególności niezwykle licznej warstwy chłopskiej. Potężny wysiłek nakierowany na uświadomienie narodowe, ugruntowanie podmiotowości ekonomicznej i politycznej chłopów przyniósł olbrzymie efekty. Mało jest u nas refleksji nad faktem ogromnego zaangażowania warstwy chłopskiej w obronę polskiej niepodległości w roku 1920. Wielu wydaje się, że proces unarodowienia chłopów nastąpił niejako samoistnie, bez żadnego wysiłku. Nic bardziej błędnego. Kilkadziesiąt lat intensywniej pracy (w szczególności narodowców) przyniosło efekty. Program takiej pracy napisał Roman Dmowski. Grubo przed pierwszą wojną światową powstawały organizacje robotnicze, chłopskie, młodzieżowe nastawione na pracę organiczną.

Ważny jest tutaj sposób politykowania. Dmowski nie zamykał się w kategoriach polityka partyjnego, myślącego w perspektywie ideologicznej. Jego główny cel to tworzenie wielkiego ruchu narodowego, a nie wyłącznie partykularnie nastawionej partii politycznej. Ten typ niepartyjnego myślenia o Polsce krzewił Dmowski również w okresie międzywojennym. Jednym z tego przejawów była budowa po zamachu majowym Obozu Wielkiej Polski – ponadpartyjnego ruchu politycznego.

Między Rosją a Niemcami

Druga istotna książka Romana Dmowskiego to „Niemcy, Rosja i kwestia polska”. Twórca obozu narodowego zdefiniował w niej zupełnie oryginalnie główne cele geopolityczne Narodu Polskiego. Można tu wręcz mówić o przewrocie kopernikańskim w polityce polskiej. Tradycyjna polityka jagiellońska zastąpiona została powrotem do wzorców piastowskich. Dookreślenie Niemiec jako głównego wroga Polski, a zarazem pokazanie ziem zachodnich jako kluczowych dla przyszłości Narodu i państwa polskiego – to rzecz na początku dwudziestego wieku zupełnie nowa w polskiej polityce.

Myśl zachodnia, która rozwijała się w środowiskach narodowych niezwykle intensywnie, przyniosła olbrzymie owoce. Odzyskanie Pomorza, Wielkopolski czy przemysłowej części Górnego Śląska to w dużym stopniu zasługa Dmowskiego i narodowców. Polska bez dostępu do morza, bez kopalń i hut górnośląskich, bez Wielkopolski jako kolebki polskiej państwowości – taka Polska nie byłaby w stanie ugruntować niepodległego bytu w okresie międzywojennym.

Myśl zachodnia Romana Dmowskiego była rozwijana przez jego następców. To nie przypadek, że właśnie w kręgach narodowych zdefiniowany został na początku drugiej wojny światowej cel ustanowienia powojennej granicy z Niemcami na Odrze i Nysie Łużyckiej. Stalin i komuniści podchwycili tylko ten pomysł w 1945 roku, aby uspokoić nieco nastroje w społeczeństwie polskim w związku z utratą Kresów Wschodnich. Jest to dzisiaj potężny (choć niedoceniany) kapitał ekonomiczny i geopolityczny.

Konsekwentna postawa antyniemiecka Dmowskiego doprowadziła go do ogromnego sukcesu po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Stanął on w 1917 roku na czele uznawanego przez państwa ententy Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu, a później był obok Ignacego Paderewskiego delegatem polskim na konferencję pokojową w Paryżu. Polityka antyniemiecka obozu narodowego doprowadziła do sytuacji, że zostaliśmy uznani za państwo zwycięskie w pierwszej wojnie światowej i mieliśmy prawo uczestniczyć w negocjacjach pokojowych. Traktat wersalski to ogromny sukces samego Dmowskiego i środowiska politycznego, które reprezentował. Nie muszę dodawać, że w sensie prawa międzynarodowego to właśnie traktat wersalski powoływał do życia państwo polskie i dookreślał jego granice zachodnie.

Polak katolik

Wielką niesprawiedliwością dla polskiego obozu narodowego jest porównywanie go do niemieckiego narodowego socjalizmu. Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że polski obóz narodowy nie miał najmniejszych konotacji rasistowskich i w żadnej mierze nie nawiązywał ani do socjalizmu, ani do pogaństwa. Wręcz przeciwnie. Niezwykle ważna broszura polityczna Romana Dmowskiego „Kościół, naród i państwo” z 1927 roku na trwałe związała narodową myśl polityczną z polską kulturą katolicką. Oskarżenia niektórych, że mamy w tym wypadku do czynienia z nacjonalizacją Kościoła (próbą uprzedmiotowienia i ideologizacji katolicyzmu), świadczą o kompletnym niezrozumieniu tego, o czym pisał Dmowski. Dmowski nie twierdził, że katolicyzm nie może istnieć bez polskości. Stwierdził coś wręcz odwrotnego: że „rozdzielenie katolicyzmu od polskości” oznaczałoby śmierć wspólnoty narodowej. Dmowski należał do pokolenia wychowanego w duchu sceptycznego wobec religii pozytywizmu naukowego, mimo to przywiązanie do realizmu kazało mu zdefiniować ten niezwykły związek kultury polskiej z katolicyzmem. „Katolicyzacja” polskiego obozu narodowego osiągnęła swe apogeum w latach trzydziestych i na trwałe ochroniła go przed wszelkimi neopogańskimi wtrętami rasistowskimi. W polskiej myśli narodowej mamy bowiem do czynienia z bardzo mocnym odniesieniem do etyki katolickiej. Było to w skrajnej sprzeczności z tym, co działo się u naszych zachodnich i wschodnich sąsiadów (hitlerowskich Niemiec i komunistycznego Związku Sowieckiego).

Dziedzictwo

Oczywiście, inne dziś mamy uwarunkowania społeczne i geopolityczne, nie da się więc w sposób dosłowny kopiować rozwiązań zaczerpniętych z myśli Romana Dmowskiego. Ponadczasowe są jednak pewne propozycje ogólne i zasady polityki, które zaproponował twórca obozu narodowego. Jedna z nich dotyczy suwerenności polityki polskiej. Zasada ta głosi, że Polska może się układać z każdym podmiotem na arenie międzynarodowej, z każdym państwem i każdą organizacją międzynarodową. Jednak z ośrodka, gdzie tworzy się polskie cele polityczne, należy wypchnąć wszelkie wpływy zewnętrzne: uzależnienia agenturalne, ideologiczne, finansowe itp. Myślenie o polityce w kategoriach narodowych, a nie partyjnych – to kolejna zasada, która wydaje się w niczym nie dezaktualizować.

Dowartościowanie kresów zachodnich i państwa zbudowanego na podstawach narodowych (a nie narodowościowych) – to do dziś niezwykle ważne kwestie, dające stabilność państwu. Wreszcie wielka praca nad unarodowieniem warstw biernych politycznie – to wyzwanie stojące dziś jako kluczowe dla środowisk patriotycznych w Polsce. Na przełomie wieku XIX i XX byli to wykluczeni politycznie chłopi, dziś rzesze Polaków, którzy nie są zainteresowani biegiem spraw publicznych, a nastawieni są tylko konsumpcyjnie (tzw. lemingi).

I rzecz kluczowa: dowartościowanie roli Kościoła w życiu Narodu. Wszelkie działania ideologiczne państwa uderzające w Kościół czy moralność chrześcijańską są aktami samobójczymi, gdyż – jak pisał Dmowski – „usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu”.

Powyższe tezy nic nie straciły na aktualności. Ta ponadczasowość myśli Romana Dmowskiego mówi nam bardzo jednoznacznie, że był to polityk niezwykły – wielki realista, miłujący ogromnie Naród Polski.

 

prof. Mieczysław Ryba

Nasz Dziennik

naszdziennik.pl

Rok umocnienia wiary

zdjecie

Ks. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych

I. Rezygnacja Benedykta XVI

To był historyczny dzień: 11 lutego 2013 roku. Zwracając się do kardynałów zebranych na konsystorzu, Ojciec Święty Benedykt XVI zakomunikował im decyzję – jak to sam wyraził – o wielkiej wadze dla życia Kościoła. W pełni świadom swej decyzji, zrezygnował z posługi Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, powierzonej mu przez kardynałów 19 kwietnia 2005 roku. Uczynił to bez nacisku z zewnątrz, po głębokiej modlitwie przed Bogiem, zyskując pewność, że z powodu podeszłego wieku jego siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową.

Gdy dzisiaj wspominamy tamte chwile, które serca milionów wiernych na całym świecie napełniły głęboką modlitwą i refleksją, warto dostrzec, że w swym oświadczeniu Benedykt XVI podał krótką, ale jakże cenną pod względem teologicznym syntezę posługi papieża w dzisiejszym świecie. Powiedział, że dzisiejszy świat podlega szybkim przemianom i jest niejako wzburzany przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary. Dlatego posługa Piotrowa jest w swej duchowej istocie spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu przez cierpienie i modlitwę.

Dla nas, pracowników Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, słowa Benedykta XVI zabrzmiały szczególnie, gdyż zostały wypowiedziane właśnie w kontekście modlitwy za wszystkich cierpiących. Światowy Dzień Chorego z 11 lutego br. zapamiętamy więc także jako ogarniającą wiele narodów modlitwę za Benedykta XVI.

I rzeczywiście, od tamtej pory Benedykt XVI wypełnia to, o czym powiedział w swym oświadczeniu – służy całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem świętemu Kościołowi Bożemu. Mogę powiedzieć, że czuję się świadkiem także tego etapu życia Benedykta XVI, doceniając jego pokorny i pełen przemyśleń krok. Wspierajmy go nadal naszą modlitwą.

II. Wybór Papieża Franciszka i rozpoczęcie pontyfikatu

Od 28 lutego br., od godziny 20.00, Stolica św. Piotra zawakowała i było konieczne, aby ci, którzy do tego posiadali kompetencje, zwołali konklawe dla wyboru nowego papieża. Tak się też stało. W dniu 13 marca 2013 roku został wybrany kardynał z Argentyny Jorge Mario Bergoglio, który przyjął imię Franciszek.

W uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Maryi, 19 marca, w homilii podczas Mszy Świętej na rozpoczęcie pontyfikatu, Papież Franciszek podkreślił m.in., że prawdziwą władzą jest służba. Dlatego papież, by sprawować władzę, chce coraz bardziej pełnić tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby objąć opieką cały lud Boży.

Ojciec Święty dodał, że tylko ten, kto służy z miłością, potrafi otoczyć opieką! To bardzo wymowne połączenie: „służyć” i „opiekować się”. Od kilku miesięcy, od chwili wyboru Papieża Franciszka, widzimy, z jak głęboką wiernością potrafi on łączyć swoją posługę Piotrową z otaczaniem opieką wszystkich, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych, których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, więźniów (por. Mt 25, 31-46).

Często osobiście nawiązuję do tych słów i postawy Papieża Franciszka, gdy spotykam się z chorymi i z tymi, którzy otaczają ich opieką.

III. Światowy Dzień Młodzieży w Brazylii

W dniach 22-29 lipca br. odbyły się Światowe Dni Młodzieży. Tym razem, zgodnie z planem podjętym przez Benedykta XVI, w Ameryce Południowej, w Brazylii. „Idźcie (…) i nauczajcie wszystkie narody”, te Jezusowe słowa stały się punktem odniesienia dla modlitwy, rozważań i wielu spotkań młodych z całego świata. Papież Franciszek podkreślił w jednej z homilii trzy określenia: „idźcie”, „bez obawy”, „aby służyć”.

Jakże bardzo potwierdziła się w czasie Światowych Dni Młodzieży aktualność tak wyrażonego przesłania Ewangelii, która jest przecież darem nie dla niektórych, ale dla całego świata. Podczas wsłuchiwania się w Słowo Boże wobec młodzieży z całego świata jakby na nowo zajaśniała osoba błogosławionego Jana Pawła II. Papież Franciszek wskazał na przykład jego życia, które może być szkołą miłości Boga i człowieka. Przywołał również myśl Benedykta XVI, który będąc w Brazylii (13 maja 2007 roku), powiedział, że wobec pozornych radości, jakie proponuje także dzieciom i młodzieży współczesny świat, uczeń Chrystusa wie, że bez Niego nie ma światła, nie ma nadziei, nie ma miłości, nie ma przyszłości.

Jesteśmy ogromnie wdzięczni Papieżowi Franciszkowi, że podczas Światowych Dni Młodzieży tak wiele uwagi poświęcił owemu pójściu na cały świat – także ten świat pełen ludzi chorych, cierpiących, zagubionych i bliskich rozpaczy. Zachęcał młodzież, aby nie obawiała się przyjść z pomocą potrzebującym, aby młodzi ludzie mieli w sobie miłość Dobrego Samarytanina, aby widzieli zranione oblicze Jezusa na obliczu cierpiącego człowieka, który często sam nie wie, jak to się mogło stać, że znajduje się w sytuacji bólu i cierpienia – osobistego, rodzinnego czy środowiskowego.

Z radością mogę stwierdzić, że jest coraz więcej ludzi młodych, którzy tamto papieskie przesłanie ze Światowych Dni Młodzieży przyjmują do siebie. Praktyka działalności naszej Papieskiej Rady przynosi w tym względzie wiele budujących przykładów, gdy dziewczęta i chłopcy szukają nowych dróg, aby dotrzeć do ludzi potrzebujących. Dziękuję im za to, za każdy gest dobroci serca.

IV. Rok Wiary – jego trwanie i zakończenie

24 listopada br. uroczystą Mszą Świętą zakończyliśmy Rok Wiary ogłoszony przez Benedykta XVI. W homilii Papież Franciszek wezwał wszystkich wierzących, aby zdecydowanie szli w swoim życiu za Jezusem Chrystusem, który jest naszą radością i zbawieniem. Zachęcał nas wszystkich, abyśmy szli za Jezusem nie tylko pojedynczo, indywidualnie, ale włączając się aktywnie w życie wspólnoty Kościoła.

Już w czasie trwania Roku Wiary to wezwanie urzeczywistniało się w ramach doniosłych spotkań wspólnot i grup wiernych z całego świata. Warto wspomnieć przynajmniej niektóre: Dzień Życia „Evangelium vitae” (16 czerwca), Dzień Seminarzystów: nowicjuszy i nowicjuszek (7 lipca), Dzień Katechetów w 20. rocznicę publikacji Katechizmu Kościoła Katolickiego (29 września), Dzień Maryjny (13 października) czy też Spotkanie Rodzin (27 października).

a) 16 czerwca – Dzień Życia „Evangelium vitae” (Ewangelia życia)

„Wierząc, mamy życie” – to hasło spotkania, które zgromadziło w Rzymie ludzi ze wszystkich kontynentów, aby razem z Ojcem Świętym Franciszkiem dać nowy impuls troski o życie na całym świecie. Pierwszego dnia spotkania, w sobotę, 15 czerwca, miałem okazję przypomnieć podczas konferencji i Mszy Świętej o aktualności encykliki „Evangelium vitae” bł. Jana Pawła II. Doktor Antoni Zięba mówił zaś o obronie życia w Polsce i na świecie. Wieczorna procesja ze świecami była poświęcona ofiarom cywilizacji śmierci. Przypomniano, iż na świecie ginie rocznie ok. 40-50 mln dzieci nienarodzonych, co odbija się piętnem na rodzicach, którzy często po fakcie żałują swego czynu. W niedzielę, 16 czerwca, Ojciec Święty podkreślił w homilii podczas Mszy Świętej na placu św. Piotra, iż Bóg żyjący jest miłosierny! Miłosierdzie jednak zobowiązuje, aby mówić „tak” miłości, a „nie” egoizmowi, mówić „tak” życiu, a „nie” śmierci.

Dzień Życia był wyrażeniem troski Kościoła katolickiego o wszystkich chorych i cierpiących oraz o pracowników służby zdrowia, którzy z poświęceniem im służą. Przy tej okazji pragnę podziękować moim współpracownikom z Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia za zaangażowanie w przygotowanie Dnia Życia. Dzień ten poprzedziło dwudniowe sympozjum zorganizowane przez powyższą Radę na temat „Dziecko jako osoba i jako pacjent. Konfrontacja podejść terapeutycznych”.

b) 7 lipca – Spotkanie seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek

– Robotnicy na żniwo nie są wybierani drogą kampanii reklamowych czy też przez apele o posługę wielkoduszności, lecz są „wybrani” i „posłani” przez Boga. (…) Kościół, jak to wielokrotnie powtarzał Benedykt XVI, nie jest nasz, lecz Boga – powiedział Papież Franciszek w homilii do prawie sześciu tysięcy seminarzystów, nowicjuszy i nowicjuszek zebranych na placu św. Piotra. Ojciec Święty podkreślił, że misja, która ich czeka, nie jest zawodem. Te słowa Papieża przywołują przesłanie Prymasa Tysiąclecia, który mawiał: „Tyle zawodów zawodzi, ale wy zawieść nie możecie!”.

W sobotę, 6 lipca, Ojciec Święty spotkał się z seminarzystami, nowicjuszami i nowicjuszkami w Auli Pawła VI. Tam Papież około godziny rozmawiał z nimi i dzielił się swoim doświadczeniem życiowym, co zostało przyjęte z entuzjazmem. W tym radosnym spotkaniu Polacy stanowili, po Włochach, najliczniejszą grupę obecnych.

c) 29 września – Dzień Katechetów i 20. rocznica publikacji Katechizmu Kościoła Katolickiego

– „Być” katechetą! Nie „pracować jako katecheta”. (…) A „bycie” katechetą wymaga miłości, coraz większego umiłowania Chrystusa, umiłowania Jego świętego ludu. Tej miłości nie kupuje się w sklepach, nawet w Rzymie – powiedział Papież Franciszek do uczestników Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, który miał swą kulminację w Eucharystii sprawowanej 29 września. To już kolejne wystąpienie Ojca Świętego, w którym zdaje się zadawać osobom głoszącym Ewangelię i wszystkim katolikom to kluczowe pytanie: „Czy znacie się z Jezusem tylko z pracy, czy jesteście rzeczywiście przyjaciółmi?”.

d) 13 października – Dzień Maryjny – Figura Matki Bożej Fatimskiej na placu św. Piotra

W ramach Roku Wiary, 12-13 października obchodziliśmy Dzień Maryjny pod hasłem „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła”, który rozpoczął się nabożeństwem maryjnym na placu św. Piotra w Rzymie. Następnie odbyło się czuwanie modlitewne w sanktuarium  Divino Amore. W niedzielę, w 96. rocznicę objawień fatimskich, przed cudowną figurą Matki Bożej Różańcowej, specjalnie przywiezioną na tę okazję z portugalskiego sanktuarium, Ojciec Święty Franciszek, na wzór swoich poprzedników: błogosławionego Jana Pawła II i Benedykta XVI, dokonał odnowienia aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. W homilii wygłoszonej podczas Mszy Świętej powiedział: „Dziś stajemy w obliczu jednego z cudów Pana: Maryi! Stworzenia pokornego i słabego, tak jak my, wybranej, by stała się Matką Boga, Matką swego Stworzyciela. Właśnie patrząc na Maryję, w świetle usłyszanych czytań, pragnę wraz z wami rozważyć trzy sprawy. Pierwsza sprawa to prawda, że Bóg nas zaskakuje, druga, że Bóg domaga się od nas wierności, i trzecia, że Bóg jest naszą siłą”. Również my, wpatrzeni w Niepokalane Serce Maryi, chcemy zawsze mieć serce dziecka wobec Boga; serce matki wobec każdego człowieka, zwłaszcza chorego, cierpiącego i ubogiego; serce sędziego wobec samego siebie, troszcząc się o poprawne formowanie naszego sumienia, które jest „Bożym głosem” w nas. Często wołajmy do Maryi, aby czuwała nad nami, byśmy nie zagubili drogi dobra, nie utracili świadomości grzechu i umieli coraz głębiej ufać Bogu „bogatemu w miłosierdzie” Ef 2, 1 (por. Veritatis splendornr 120). Zgodnie z wolą Matki Bożej, aby codziennie modlić się na różańcu, został przeprowadzony telemost z dziesięcioma sanktuariami świata, gdzie odmówiono razem jedną część Różańca. W tym gronie była również Częstochowa, skąd modlitwie przewodniczył ks. abp Wacław Depo.

e) 27 października – Spotkanie Rodzin

Około 100 tys. osób z ponad 70 krajów wzięło udział w Spotkaniu Rodzin. Ojciec Święty zwrócił uwagę, że plac św. Piotra wszystkich przyjmuje, ale obejmuje też tych, którzy uczestniczą w spotkaniu za pośrednictwem środków społecznego przekazu.

Papież Franciszek zapytał wprost: „Czy modlicie się niekiedy jako rodzina?”. Wspólna modlitwa różańcowa w rodzinie lub chociażby „Ojcze nasz” przy stole daje siłę do przezwyciężenia trudności. Papież zachęcił do modlitwy małżonków za siebie nawzajem, rodziców za dzieci i dzieci za rodziców, a także za dziadków. Ojciec Święty wskazał, że wspólna modlitwa jest podstawą przekazywania wiary oraz fundamentem radości, w myśl hasła tego spotkania: „Rodzino, żyj radością wiary!”.

Trzeba nam również w polskim duszpasterstwie zatroszczyć się o rodzinę, która przeżywa wielorakie kryzysy, nawiązując do nauczania Jana Pawła II o rodzinie, która ma być „Bogiem silna”, o co prosił również Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński. Rodzina często nazwana jest „matrycą osobowości”. Ze względu na procesy, które dokonują się przez pokolenia, rodzina pełni istotną funkcję w kształtowaniu osobowości człowieka, zarówno kiedy ten przebywa w domu rodzinnym, jak również kiedy go opuści. Błogosławiony Jan Paweł II tak pisał w Liście do rodzin: „Pośród (…) wielu dróg rodzina jest drogą pierwszą i z wielu względów najważniejszą. Jest drogą powszechną, pozostając za każdym razem drogą szczególną, jedyną i niepowtarzalną, tak jak niepowtarzalny jest każdy człowiek. Rodzina jest tą drogą, od której nie może on się odłączyć. Wszak normalnie każdy z nas w rodzinie przychodzi na świat, można więc powiedzieć, że rodzinie zawdzięcza sam fakt bycia człowiekiem. A jeśli w tym przyjściu na świat oraz we wchodzeniu w świat człowiekowi brakuje rodziny, to jest to zawsze wyłom i brak nad wyraz niepokojący i bolesny, który potem ciąży na całym życiu”(List do rodzin „Gratissimam Sane”, 2 lutego 1994).

f) 24 listopada – Zakończenie Roku Wiary

Zakończenie Roku Wiary było inne od poprzednich spotkań. O ile poprzednie spotkania były związane z pielgrzymką do Rzymu, o tyle zakończenie tego Roku Wiary celebrowano w Kościołach partykularnych na całym świecie, łącząc się duchowo z Następcą św. Piotra. W tym dniu, będącym Niedzielą Chrystusa Króla, Papież zatrzymał się nad trzema aspektami obecności Chrystusa, będącego w centrum stworzenia, ludu i historii. Można w tym miejscu przywołać słowa św. Augustyna, które oddają przesłanie papieskiej homilii: „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na właściwym miejscu”.

Mogę w tym miejscu wyznać, iż niejednokrotnie, idąc na plac św. Piotra, spotykałem pielgrzymów z całego świata, w tym wielu Polaków, którzy przybyli do Rzymu, aby umocnić swoją wiarę. Wiele spotkań w Rzymie, podobnie jak i w diecezjach i parafiach na całym świecie, przyczyniło się do rozpalenia wiary – o czym mówił Papież podczas tegorocznych Dni Młodzieży w Brazylii.

V. Doniosłość encykliki „Lumen fidei” iadhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium”

Warto zaznaczyć, iż na zakończenie Roku Wiary Papież Franciszek wyraził wdzięczność Papieżowi emerytowi Benedyktowi XVI, który ten rok zainicjował. Dlatego też można powiedzieć, iż Rok Wiary – jak to wyraził Papież Franciszek w odniesieniu do encykliki „Lumen fidei” – również był pisany na cztery ręce. Został zaś odczytany i głęboko przeżyty przez miliony osób na całym świecie.

Ważnym momentem w Roku Wiary było także ogłoszenie 29 czerwca encykliki „Lumen fidei”, w której osobny fragment został poświęcony pocieszającej sile wiary w cierpieniu. Bo przecież, jak napisał Papież Franciszek, światło wiary nie powoduje, że zapominamy o cierpieniach świata, lecz przeciwnie, jeszcze wyraźniej je dostrzegamy. Przykładem zaś takiej postawy są dla nas święci i błogosławieni, którzy zrozumieli tajemnicę, która jest w ludziach cierpiących. „Wiara nie jest światłem rozpraszającym wszystkie nasze ciemności, ale lampą, która w nocy prowadzi nasze kroki, a to wystarcza, by iść. Cierpiącemu człowiekowi Bóg nie daje wyjaśniającej wszystko argumentacji, ale swoją odpowiedź ofiaruje w formie obecności, która towarzyszy historii dobra, łączącej się z każdą historią cierpienia, by rozjaśnił ją promień światła. W Chrystusie Bóg zechciał podzielić z nami tę drogę i ofiarować nam swoje spojrzenie, byśmy zobaczyli na niej światło. Chrystus jest Tym, który zniósł ból, i dlatego »nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala« (Hbr12, 2)” (nr 57).

W tej właśnie perspektywie odbyła się Międzynarodowa Konferencja Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa chorych na temat „Kościół w służbie osób chorych w podeszłym wieku: opieka nad cierpiącymi na choroby neurodegeneracyjne”.

W adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium” Papież Franciszek poruszył wszystkie wielkie kwestie: od konieczności reformowania struktur kościelnych, po troskę o ubogich i konieczność osobistego nawrócenia każdego z wierzących. Ojciec Święty zachęca wszystkie wspólnoty do podjęcia odpowiednich kroków, „aby podążać drogą duszpasterskiego i misyjnego nawrócenia” (nr 25), podnosi głos w obronie dzieci mających się urodzić i przypomina, że każda ludzka istota jest zawsze święta i nienaruszalna w jakiejkolwiek sytuacji i w każdej fazie swojego rozwoju. W zakończeniu napisał, że „Istnieje styl maryjny w działalności ewangelizacyjnej Kościoła. Za każdym razem, gdy spoglądamy na Maryję, znów zaczynamy wierzyć w rewolucyjną moc czułości i miłości. W Niej dostrzegamy, że pokora i delikatność nie są cnotami słabych, lecz mocnych, którzy nie potrzebują źle traktować innych, aby czuć się ważnymi” (nr 288).

Zakończyliśmy Rok Wiary, ustanowiony z woli Papieża Benedykta XVI. W tym czasie „wiara oparta na spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem będzie odkryta na nowo w pełni i w całym swoim blasku” – pisał Ojciec Święty w dokumencie „Porta fidei”. Każdy z nas, gdy spotyka kogoś ważnego, odczuwa pewien rodzaj emocji; należy się zastanowić, czy spotkanie z Jezusem Chrystusem i Jego dar wiary wywołują w nas takie „emocje”, które przyczynią się do zmiany życia, do nowego spojrzenia.

Przykład życia świętych i błogosławionych wyraźnie pokazuje, że wiara autentycznie przeżyta sprawia radość i chęć czynienia dobrych uczynków, ponieważ sprawia, że czujemy się w pierwszej kolejności umiłowani przez Boga i jako osoby wierzące spełnieni zgodnie z powołaniem.

Wiara w szczególności pozwala nam doświadczyć radości istot stworzonych na obraz Trójcy Świętej: „gaudium Essendi”, radości z bycia ludźmi kochającymi, tak jak Bóg kocha, twórczą miłością, która chroni, wzmacnia, przemienia i rozwija. Ostatecznie wiara, która ożywia nasze życie miłością pełną prawdy, czyni nas wolnymi i odpowiedzialnymi, czyli autentycznymi. Chrześcijaństwo jest czymś więcej niż tylko odwiecznym zbiorem prawd; jest ubóstwianiem człowieka, a nie jego umniejszeniem, jak to chcą nam wmówić ci, którzy nie wierzą.

Radość prawdziwej wiary czyni nas otwartymi na to, co „niebiańskie”, to, czego nie jesteśmy w stanie sami dokonać, to znaczy nieskończoną miłość Boga.

Niech Nowy Rok 2014 obfituje mnogością Bożych darów wypraszanych za wstawiennictwem Matki Bożej, Królowej Polski, i błogosławionego Jana Pawła II, niestrudzonego obrońcy ludzkiego życia i wielkiego czciciela Maryi, wkrótce świętego. Życzę dobrego przygotowania się na dzień kanonizacji, tak bardzo ważny dla Kościoła powszechnego i Kościoła w naszej Ojczyźnie.

Nasz Dziennik

naszdziennik.pl

Uwolnić niedzielę

zdjecie

Prawie 114 tys. Polaków podpisało się pod obywatelskim projektem nowelizacji kodeksu pracy dotyczącym zakazu pracy w niedzielę.

Projekt przygotowany przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Wolna Niedziela” we wtorek trafił do Sejmu. Inicjatorami akcji są osoby skupione wokół Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług.

– Teraz czekamy na pozytywne zweryfikowanie tych podpisów. Jak już będziemy mieli wyznaczoną datę pierwszego czytania, zaczniemy rozmowy z politykami – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Krzysztof Steckiewicz, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Wolna Niedziela”.

Kodeks pracy z 26 czerwca 1974 r. określa, że praca w placówkach handlowych jest niedozwolona w święta. Inicjatorzy projektu chcą, by zapis ten dotyczył także pracy w każdą niedzielę. Po nowelizacji art. 151 9a pkt 1 ustawy miałby brzmieć: „Praca w niedzielę i święta w placówkach handlowych jest niedozwolona”.

W ocenie Steckiewicza, zakaz handlu w niedzielę ma potrójny aspekt. – Pierwszy to aspekt gospodarczy. Chodzi o wsparcie polskiego handlu, małych przedsiębiorstw, które są wykańczane przez zachodnie, wielkopowierzchniowe sklepy. Drugim aspektem jest religia. Niedziela jest dniem świętym dla katolików. Dlatego bardzo cieszymy się, że ks. abp Sławoj Leszek Głódź, a za nim inni hierarchowie Kościoła poparli naszą inicjatywę – tłumaczy Steckiewicz. Trzeci aspekt, na który wskazuje nasz rozmówca, ma wymiar społeczny.

– Niedziela to jeden dzień w tygodniu, kiedy mogą spotkać się rodziny, spędzić ze sobą czas. Większość osób pracujących w handlu stanowią kobiety, które pracując, nie mogą poświęcić swoim dzieciom, najbliższym zbyt dużo czasu – mówi Steckiewicz.

Projektodawcy wskazują, że obecne ustawowe gwarancje otrzymania za pracę w niedzielę innego dnia wolnego od pracy nie są wystarczającą rekompensatą. Trudno też uznać, że funkcjonowanie wszystkich placówek handlowych w niedzielę jest uzasadnione koniecznością zaspokajania codziennych potrzeb obywateli. Podkreślają, że mimo różnych obaw związanych z wejściem w życie ustawy z 24 sierpnia 2007 r. zakazującej pracy w placówkach handlowych w święta „przepis doskonale się sprawdza i pozwala już od kilku lat godnie i radośnie spędzać wszystkim ten świąteczny czas”.

Zdaniem Steckiewicza, zakaz pracy w placówkach handlowych w niedzielę przyniesie bardzo korzystne skutki. Przyczyni się do ożywienia centrów miast, wpłynie na szersze korzystanie z oferty kulturalnej i rekreacyjnej. Jednocześnie nie powinien przynieść negatywnych zmian w gospodarce kraju.

– Z uwagi na to, że ilość środków dostępnych w budżetach domowych nie zmieni się, to zakupy zostaną rozłożone na sześć dni, a nie siedem, a ciężar zakupów niedzielnych przełożony zostanie na sobotę i poniedziałek. Dla budżetu państwa oznacza to, że wpływy z podatku VAT, CIT, PIT, akcyzy pozostaną na praktycznie niezmienionym poziomie – twierdzi pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Wolna Niedziela”.

– Często uważa się, że zakaz pracy w placówkach handlowych w niedzielę spowoduje wzrost bezrobocia, co jest twierdzeniem nieprawdziwym, gdyż już dziś obowiązujący kodeks pracy nakłada na pracodawcę obowiązek dania pracownikowi dnia wolnego za przepracowaną niedzielę – mówi nasz rozmówca. – Poprzez naszą akcję domagamy się normalności. Chcemy normalnego handlu w Polsce, takiego, jaki jest w innych zachodnioeuropejskich krajach, gdzie w niedziele pozamykane są wielkopowierzchniowe sklepy – kwituje Steckiewicz.

Piotr Czartoryski-Sziler

2 stycznia 2014

Nasz Dziennik

naszdziennik.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>