Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 51425
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 138

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Bieńkowska

Wicepremier z tatuażem. Elżbieta Bieńkowska – superminister czy superstar?

Minister rozwoju regionalnego przez sześć lat pracy w rządzie trzymała się w cieniu. Teraz Donald Tusk postawił ją w świetle reflektorów. Sama zarzeka się, że nie lubi bywać, nie lubi polityki ani rozmów z głupimi ludźmi. Jest niezwykle skuteczna, ma tatuaż i potrafi kląć, a przez bezpośredni styl bycia błyskawicznie stała się ulubienicą mediów.

Elżbieta Bieńkowska została superministrem. Media kreują ją na superstar.

Elżbieta Bieńkowska przy każdym kolejnym awansie jest na nowo odkrywana przez media. Po rekonstrukcji i nominowaniu jej na stanowisko wicepremiera dziennikarze, komentatorzy, ale i wyborcy zachwycają się panią minister (nie „ministrą”). Podobnie było, kiedy znalazła się w gronie szefów resortów, którzy będą mogli pełnić swoją funkcję przez kolejną kadencję. Już wtedy była dobrze oceniana, nazywano ją nawet jednym z najbardziej sprawnych ministrów w rządzie.

I o ile to wystarczy, żeby zdobyć uznanie premiera i ekspertów, to minister Bieńkowska staje się także coraz bardziej popularna wśród wyborców, i to nie tylko w rodzinnych Mysłowicach, gdzie zdobyła w ostatnich wyborach mandat senatorski (48 tys. głosów). Duża w tym zasługa nie tylko jej urody, ale i bezpośredniego stylu bycia. Chociaż Bieńkowska podejmuje decyzje o miliardach euro, wypowiada się jasno, konkretnie i bez wyniosłości.

Dla dziennikarzy jest niezwykle wdzięcznym rozmówcą, bo można z nią prowadzić dyskusję na wysokim poziomie merytorycznym, a przy okazji zawsze rzuci zdanie, które doskonale nada się do nagłówka. Pierwszy przykład z brzegu: poranna rozmowa z Janiną Paradowską w „Poranku Radia TOK FM”. Pytana o to, czy nadal nie czuje się politykiem, odpowiedziała z rozbrajającą szczerością: – „Wyjdę może na blondynkę, ale wciąż nie uważam się za polityka” – stwierdziła.

Pomimo, że zapewnia, że nie lubi bywać, czasami pojawia się w telewizjach śniadaniowych. To po jej występie w „Dzień dobry TVN” widzowie wypatrzyli, że ma na ramieniu tatuaż, który miał zasłonić kolorowy szalik. W „Tygodniku Powszechnym” wyznała kiedyś, że ma dwa, a jeden to słońce. Ale to nie wszystko: lubi też rockową muzykę. Nie tylko jej słucha, ale też śpiewa. Lubi chodzić na koncerty. Z tym wiąże się znajomość z muzykami zespołu Myslovitz, wywodzącymi się z jej rodzinnego miasta.

W pracy podejmuje sporo decyzji. – Ale wolę, żeby w domu ktoś mną porządził – dodaje zaraz. Łukasz Mężyk z 300polityki określa ją jako ”urzędniczą Catwoman”. Umiejętność poruszania się po gąszczu urzędniczych przepisów zbierała przez lata w administracji. Ale jej pierwotne wykształcenie wcale nie wskazywało na taką ścieżkę kariery.

Elżbieta Bieńkowska to absolwentka orientalistyki i specjalistka od Iranu. Dopiero w 1996 roku skończyła Krajową Szkołę Administracji Publicznej, która ma kształcić naszą elitę urzędniczą. Dostała się za drugim razem, bo na pierwszej rozmowie nie była w stanie odpowiedzieć na pytanie jak zamierza pogodzić wychowanie dzieci i naukę. Studiować zaczęła w 1994 roku, skończyła w 1996. Te czasy są objęte tajemnicą. Nikt, kto uczył się z Bieńkowską lub był jej wykładowcą nie chciał z nami rozmawiać o edukacji w KSAP.

Jej rocznik przyjął hasło „Sapere aude” (miej odwagę posługiwać się własną mądrością). I Bieńkowska ma taką odwagę. – Zanim przeszła do mojego urzędu pracowała już w urzędzie województwa katowickiego, więc miała doświadczenie – relacjonuje Jan Olbrycht, dzisiaj europoseł PO, w latach 1999-2002 marszałek województwa śląskiego i przełożony dzisiejszej minister.

– Elżbieta Bieńkowska doskonale radziła sobie z zarządzaniem zespołem. Kierowała twardą ręką, wymagała od swoich pracowników, ale też bardzo o nich dbała. Wspierała ich i dbała o ich rozwój i kształcenie – chwali Olbrycht.

Sama Bieńkowska często podkreśla swoje pochodzenie. – Chociaż to uogólnienie, to rzeczywiście na Śląsku ludzie są rzeczowi, zdecydowani, ale nie są emocjonalni, a widać sporo emocji w wypowiedziach pani minister, więc tutaj wymyka się normie. Ale myślę, że to, z jakiego regionu pochodzi miało wpływ na jej karierę – dodaje były marszałek województwa śląskiego.

Jednak ma to być tylko kariera urzędnicza, a nie polityczna, jak wielokrotnie zastrzega Bieńkowska. – Oczywiste jest, że Elżbieta Bieńkowska powoli weszła w świat polityki, chociaż nie lubi tego sposobu zachowania, które nazywamy politykierstwem, tej gorszej strony polityki. Przeszkadzają jej walki, układy, frakcje, ale powoli musi się do tego przyzwyczajać – ocenia Jan Olbrycht.

Później wykształcenie uzupełniła jeszcze w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, gdzie zdobyła dyplom MBA. Wiedza i doświadczenie zapewne przydadzą jej się w zarządzaniu „superresortem”, jak już nazywa się przyszłe Ministerstwo Rozwoju i Infrastruktury. – „Musiałabym być nienormalna, gdybym się nie bała” – stwierdziła w swoim stylu Bieńkowska.

Nowy resort ma się zajmować koordynowaniem wydawania środków z UE w różnych sferach ze szczególnym uwzględnieniem infrastruktury. I wydaje się, że to właśnie drogi i koleje będą teraz największym zmartwieniem świeżo upieczonej wicepremier. Ale to jedna z tych osób, o które premier nie musi się martwić.

Za to dawni współpracownicy będą musieli przygotować się na zmianę stylu zarządzania. Duże wymagania, spora samodzielność, a kiedy trzeba to przekleństwa (Bieńkowska przyznaje, że klnie jak szewc) i stawianie do pionu. Ale ważne, że jest skuteczna, bo tego w resorcie infrastruktury brakowało.

Źródło: naTemat.pl

2 Odpowiedzi na Bieńkowska

  • ~KAZIK mówi:

    PANI MINISTER DROGA S69 JESZCZE NA DZIEŃ DZISIEJSZY UMOWA NIE ZOSTAŁA PODPISANA I BARDZO WĄTPIĘ CZY JAK PANI ZAPEWNIAŁA ,ŻE DO KOŃCA ROKU ZOSTANIE ODDANA DO UŻYTKU ,WIEM TO NIE PANI WINA TYLKO TYCH CO UMOE MIELI DAWNIEJ PODPISAĆ A NIE PODPISALI DO DZIŚ .

  • ~KAZIK mówi:

    A Pani Minister mówiła ,że S69 zostanie w tym roku oddana i jej słowa się nie spełnią
    ———————————————————————————————————-
    Wszyscy, którzy spodziewali się, że po rozstrzygnięciu przetargu na dokończenie budowy drogi S69 z Bielska-Białej do Żywca, prace budowlane ruszą z dnia na dzień, musieli się srogo rozczarować. Mamy połowę czerwca, a na placu budowy widać jedynie rowerzystów, korzystających z uroków jazdy po równym asfalcie.

    Do naszej redakcji niedawno zadzwonił mieszkaniec Rybarzowic, który podzielił się swoimi obawami na temat braku jakichkolwiek działań ze strony firmy, która wygrała przetarg na dokończenie budowy drogi. Jak nam relacjonował, lokalna społeczność zaczyna pogrążać się w różnorakich domysłach, ponieważ wykonawcę poznaliśmy już w maju, a na drodze dotychczas nie pojawiły się ekipy budowlane. Mieszkańcy tej miejscowości, której sporą część stanowi plac budowy „ekspresówki”, insynuowali nawet, że zwycięzca przetargu, firma Mota – Engil Central Europe S.A. z Krakowa, ma problemy ze skompletowaniem podwykonawców, którzy mieliby pomóc w realizacji tej inwestycji. Jak sugerował nasz rozmówca, firmy budowlane obawiają się, że mogą podzielić los przedsiębiorstwa Mostmar, które – w wyniku różnych powikłań związanych z budową S69 – ogłosiło upadłość.

    Okazuje się jednak, że „cisza” na placu budowy wynika z bardziej prozaicznych przyczyn, mających swoje źródło w przepisach o zamówieniach publicznych. Jak poinformował naszą redakcję Marek Prusak z katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, umowa z wykonawcą nie została jeszcze podpisana. – Zawarcie umowy będzie możliwe po upływie terminu przewidzianego w ustawie Prawo Zamówień Publicznych na wniesienie odwołania oraz po przeprowadzeniu kontroli przedmiotowego postępowania przez Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.Obecnie oczekujemy na decyzję Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Przewidujemy, że zawarcie umowy może nastąpić na przełomie czerwca i lipca br. – powiedział naszej redakcji pracownik GDDKiA.

    Jednocześnie Prusak przypomniał, że zamawiający przewidział ukończenie robót wraz z uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie, dla odcinka drogi S69 od węzła Mikuszowice (bez węzła) do węzła Buczkowice (z węzłem), w terminie 4 miesięcy oraz dla pozostałego zakresu zamówienia do 9 miesięcy. Terminy realizacji liczą się od daty rozpoczęcia robót. Do tych terminów nie wlicza się okresów zimowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>