Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 48984
  • Dzisiaj wizyt: 9
  • Wszystkich komentarzy: 118

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Słowenia – Kościół

Słoweński Kościół bliski plajty. Państwo też

 

Fatalne zarządzanie finansami przez duchownych i 800 mln euro długów doprowadziły na skraj bankructwa słoweński Kościół rzymskokatolicki. Niewypłacalność grozi zresztą całemu krajowi

 

A jeszcze do niedawna Słowenia była wzorem dla całej Europy Środkowo-Wschodniej…

Skala malwersacji i zaniedbań w Kościele jest ogromna. W sierpniu papież Franciszek zdymisjonował dwóch jedynych tamtejszych arcybiskupów – z archidiecezji w Lublanie i Mariborze. Teraz okazuje się, że Kościół nie jest w stanie samodzielnie spłacić wysokiego – 800 mln euro – długu, który zrobił w ciągu ostatnich dwudziestu lat.

 

Wiadomo już, że z pomocą nie przyjdzie Watykan, który z zasady nie wstawia się za archidiecezjami grającymi na rynkach spekulacyjnych (jest to niezgodne z nauką Kościoła). Pewną nadzieję daje zapowiedź pomocy z Austrii: archidiecezja z Grazu chce wykupić obciążone hipotekami budynki, m.in. kurii biskupiej i siedziby uniwersyteckiego fakultetu teologicznego. Ale jeśli nie znajdzie się więcej pieniędzy, część słoweńskich dóbr kościelnych może zostać wkrótce zlicytowana.

Duchowni zrobili dług, zarządzając dwoma funduszami, których pieniądze pochodziły z hipoteki założonej na warte miliony euro kościelne nieruchomości przekazane przez państwo. Na ogromną skalę inwestowała latami zwłaszcza archidiecezja z Mariboru, drugiego co do wielkości miasta kraju. Duchowni kupowali udziały w koncernach budowlanych, wydawnictwach, instytucjach finansowych, a nawet browarach. Obydwa fundusze – Dzwon Jeden i Dzwon Dwa – zaliczano do największych w kraju. W Słowenii nie było właściwie dużej firmy, której współwłaścicielem nie byłaby archidiecezja z Mariboru.

Jednak dopiero po latach miało się okazać, że wiele decyzji duchownych było nietrafionych. Jak pisze „Neue Zurcher Zeitung”, pierwsze sygnały o możliwych nieprawidłowościach Watykan dostał w 2007 r. Do Słowenii zostali wysłani papiescy namiestnicy, którzy mieli przyjrzeć się sprawie. Najwyraźniej jednak wskórali niewiele, bo interes kręcił się nadal. W tym czasie wyszło na jaw, że mariborska archidiecezja ma w portfelu kanał telewizyjny T-2 emitujący pornografię. Kolejny skandal wybuchł, gdy okazało się, że jeden z zarządzających funduszami słoweńskich biznesmenów miał fałszować faktury na remont kościelnych nieruchomości i wyłudzać unijne dotacje.

Przyszłość kościelnego majątku będzie teraz zależeć zapewne od decyzji rządu. Większość kredytów pod hipoteki została bowiem zaciągnięta w państwowych bankach, które i bez tego mają swoje problemy. W ubiegłym roku okazało się, że latami udzielały złych, niemożliwych do spłacenia kredytów wartych w sumie 7,5 mld euro. Krajowi zagraża bankructwo.

Fatalna kondycja finansowa była ogromnym zaskoczeniem. Słoweńska gospodarka uchodziła dotąd za wzór do naśladowania, zwłaszcza wśród krajów byłego bloku wschodniego, na tle Polski, Węgier czy nawet Czech. Bezrobocie było mniejsze niż gdzie indziej, a pod względem PKB biła na głowę nawet Portugalię czy Grecję (w 2012 r. wynosił 29,4 tys. dol. na głowę).

Ten dwumilionowy kraj wciśnięty między Austrię i Włochy jeszcze w czasach Jugosławii zwany był Republiką Alpejską i postrzegany jako kulturowo obcy. Słoweńcy od lat 50. ubiegłego wieku prowadzili dość swobodną politykę gospodarczą, jej efektem był dobrze rozwinięty przemysł, zdolny do konkurowania z Zachodem. W 1990 r. niewielka Słowenia była najbogatszą republiką Jugosławii i odprowadzała do wspólnego budżetu co piątego dinara. Gdy w 1991 r. ogłosiła niepodległość, Belgrad postanowił wysłać tam czołgi, by powstrzymać oderwanie się Lublany. Ale żołnierze Jugosłowiańskiej Armii Ludowej, którzy w czerwcu 1991 r. przybyli na miejsce, nie palili się do bitki. Zaczęły się masowe dezercje, uciekło tysiące żołnierzy. Po dziesięciu dniach inwazji belgradzcy nacjonaliści w końcu odpuścili i uznali niepodległość Lublany.

Ostatnie dwie dekady historii Słowenii znaczyły niemal same sukcesy. W 2004 r. jako pierwszy z krajów będących częścią dawnej Jugosławii przystąpiła do Unii Europejskiej, a trzy lata później przyjęła euro.

Kłopoty zaczęły się w 2009 r., gdy pękła bańka spekulacyjna na słoweńskim rynku nieruchomości, a do tego kryzys trwale zadomowił się w krajach zachodnich, które są głównymi rynkami zbytu. Na jaw zaczęły też wychodzić afery korupcyjne. W czerwcu były premier Janez Jansza został uznany za winnego ustawienia przetargu na dostarczenie słoweńskiej armii transporterów opancerzonych od fińskiego koncernu Patria (ma zapłacić 37 tys. euro grzywny). Wartość kontraktu podpisanego przezeń w 2006 r., gdy był jeszcze premierem, opiewała na 278 mln euro.

Głośnym echem odbiła się również sprawa Zorana Jankovicia, b. przewodniczącego rządzącej partii Pozytywna Słowenia. Ten były burmistrz Lublany ze stanowiska szefa partii ustąpił w styczniu, gdy okazało się, że ma majątek niewiadomego pochodzenia wart 2,4 mln euro. W czasie gdy zarządzał stolicą, firmy jego synów robiły podejrzane interesy z miastem. Część pieniędzy z wielomilionowych transakcji trafiała na konto Jankovicia.

W partii zastąpiła go Alenka Bratuszek. Obecna premier musi jednak walczyć nie tylko o odzyskanie zaufania rodaków, ale też o wiarygodność finansową kraju. Z powodu złych kredytów, których nabrały banki, co kilka miesięcy Słowenii zagląda w oczy widmo bankructwa. By pokryć długi, Lublana wypuściła niedawno obligacje warte 3,5 mld dol. i zamierza sprywatyzować piętnaście państwowych przedsiębiorstw – m.in. Telekom Slovenia, narodową, linię lotniczą Adria Airways oraz lotnisko w stolicy. Pomoc z UE na razie odrzuca.

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>