Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 49001
  • Dzisiaj wizyt: 14
  • Wszystkich komentarzy: 118

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Monika Olejnik

Monika Olejnik pozywa Karnowskich za zdjęcie przy artykule „Brunatne pióra”

mw, 08.11.2013
Monika Olejnik i Jacek KarnowskiMonika Olejnik i Jacek Karnowski (Fot. Maciej Zienkiewicz/Sławomir Kaminski / AG)
Monika Olejnik chce od tygodnika „wSieci” przeprosin za to, że w tekście „Brunatne pióra” (tego samego, który został zilustrowany na okładce zdjęciem Tomasza Lisa w nazistowskim mundurze) zostało wykorzystane jej zdjęcie. Dziennikarka twierdzi, że zostały naruszone jej dobra osobiste, a także, że jej wizerunek został wykorzystany bezprawnie
14 października w tygodniku „wSieci” ukazał się artykuł, który krytykuje dziennikarzy za poruszanie tematu pedofilii w Kościele. Na okładce pisma umieszczono Tomasza Lisa w nazistowskim mundurze, z różańcem w zakrwawionej ręce. A także dramatyczne pytanie: „Czy zatrzymają się dopiero wtedy, kiedy zaczną ginąć księża?”. Przy tekście w środku tygodnika pojawia się również zdjęcie Moniki Olejnik.”Kampanię oczerniania duchowieństwa rozpoczęto od nagłośnienia kilku przypadków wykorzystania nieletnich, o jakich doszło w klasztorze w Waldbreitbach i w szkole Bad Reichenhall. Oskarżenia skierowano tam pod adresem jednego księdza, jednego nauczyciela świeckiego, ogrodnika i woźnego. Tyle wystarczyło, by rozciągnąć zarzuty na cały Kościół i wykorzystać je do otwartej wojny z chrześcijaństwem” – pisze w swoim tekście Marzena Nykiel, porównując dziennikarzy informujących o pedofilii w Kościele do „goebbelsowskiej propagandy”. Nazwisko Olejnik w tekście się jednak nie pojawia.

Olejnik oburzona, domaga się przeprosin

Dziennikarka ostro skrytykowała pismo braci Karnowskich już kilka dni po publikacji. Mówiła, że „bezczelność braci Karnowskich nie zna granic”. Na początku listopada zdecydowała się, za pośrednictwem prawników, domagać się opublikowania przeprosin.

„Zdjęcie jest znaczących rozmiarów, zajmuje około 1/3 strony. Poprzez bezprawne zamieszczenie wizerunku dokonano bezpośredniej asocjacji osoby pani Moniki Olejnik z zarzutami goebbelsowskiej propagandy i innymi działaniami dziennikarskimi opisanymi w negatywny sposób w artykule. Równocześnie zaś z uwagi na brak jakichkolwiek merytorycznych treści w samym artykule związanych z osobą pani Olejnik dokonano nieuprawnionej manipulacji jej wizerunkiem” – pisze do braci Karnowskich reprezentując dziennikarkę kancelaria Brudkowski & Wspólnicy.

Pełnomocnicy Olejnik domagaj się opublikowania przeprosin na trzeciej stronie tygodnika „wSieci”. Powołują się także na art. 81 ustawy o prawie autorskim. Pierwszy ustęp tego artykułu mówi, że rozpowszechnienie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.

„wSieci” nie przeprosi

Jacek Karnowski przeprosin publikować nie zamierza. Przekonuje, że zezwolenie na publikację wizerunku nie jest wymagane, jeżeli „wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych i zawodowych”.

„Pani redaktor Olejnik pomimo, iż autorka artykułu nie wymienia jej osoby, w swoich programach i felietonach atakuje zapalczywie Kościół. Przyznam więcej, w przypadku Pani redaktor nierzadko można usłyszeć wypowiedzi, które publicznie, w sposób ułomny (nie odnoszący się do rzeczywistości) obrazują różne zjawiska społeczne. Toteż zwracając ponownie uwagę na przepisy prawa należy wyraźnie podkreślić, iż ocena wypowiedzi prasowej z punktu widzenia kryterium zgodności z prawdą powinna dotyczyć tylko wypowiedzi dotyczących faktów, a nie ocen jak czyni Pani redaktor” – pisze Karnowski.

Źródło: Wyborcza.pl

Kościół i łóżko

Monika Olejnik, 08.11.2013
Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta
Księża nie przestają nas szokować. „Dzieci starsze potrzebowały wcześniejszego zaspokojenia, same wchodziły do łóżek dorosłych – tak powiedział dziennikarce portalu e.Piotrków.pl ksiądz doktor Ireneusz Bochyński, rektor kościoła akademickiego Panien Dominikanek w Piotrkowie Trybunalskim.
- Mamy dzieci dziesięcioletnie, trochę starsze, i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same wchodziły do łóżek dorosłych, chcąc być spełnionym, i to był wybór dziecka”. O takim skandalu dawno nie słyszałam. Ksiądz mówi językiem pedofila.A jak na to reaguje kuria łódzka? Ksiądz nie zostaje zawieszony, nadal jest rektorem, a kuria informuje jedynie, że ksiądz Ireneusz Bochyński udzielił wywiadu bez zgody swoich przełożonych, czym złamał normy Konferencji Episkopatu Polski.

To niebywałe oświadczenie. Gdzie tu jest odcięcie się od słów księdza? Co to znaczy, że kuria jednocześnie oświadcza, że w sprawie pedofilii kieruje się wytycznymi Konferencji Episkopatu Polski? Dlaczego przedstawiciele Episkopatu milczą? Gdzie są ci moraliści, którzy byli oburzeni tym, że dziennikarze nie zajmują się sprawą Romana Polańskiego?

Po wypowiedzi abp. Michalika, który stwierdził, że dzieci są winne pedofilii, mleko się rozlało. Jak widać, ten jego lapsus językowy nie jest odosobniony. Uaktywnił takie myślenie u innych.

Niedawno biskup Antoni Dydycz napisał w liście do kapłanów i wiernych, że namawia się księży do łamania tajemnicy spowiedzi. „Księża nie są donosicielami i dlatego nie przekazują informacji o pedofilii do odpowiednich instancji”. Czyżby ksiądz rektor Bochyński, choć to nie jego diecezja, posłuchał wskazówek biskupa drohiczyńskiego? Biskup Dydycz żali się, że Kościół jest atakowany, i to agresywnie. Bierze więc w obronę misjonarza, który już – według niego – został medialnie ukarany, a przecież nie udowodniono mu winy. Biskup nie myśli o dzieciach, tylko o misjonarzu, który teraz ma problemy z pokazywaniem się światu.

Czy nasi księża oszaleli? Jak ksiądz Bochyński może mówić takie rzeczy? Sprawą ma się zająć prokuratura, ale być może ksiądz prokuraturze powie, że obowiązuje go tajemnica spowiedzi.

A jakoś nie słychać protestów polityków prawicy. Oburzają się za to na film „Adoracja Chrystusa”, który jest prezentowany w Centrum Sztuki Współczesnej. Żądają usunięcia bluźnierczej wystawy, która jest atakiem na Kościół katolicki i na znak naszego zbawienia, czyli na krzyż. Pod galerią protestowały posłanki Anna Sobecka, Jolanta Szczypińska, poseł Jan Dziedziczak, Andrzej Jaworski. A wszystko to można było zobaczyć w transmisji Telewizji Trwam ojca dyrektora.

Może ta żywa instalacja protestujących przeniesie się teraz do Piotrkowa Trybunalskiego i usłyszymy głosy oburzenia wypowiedzią księdza doktora Ireneusza Bochyńskiego.

Według biskupa drohiczyńskiego księża powinni postępować tak jak serialowy ojciec Mateusz. Hierarcha jest zachwycony tym, że ojciec Mateusz nie donosi na policję i nigdy nie ujawnia nazwiska sprawcy. Ciekawe, co zrobi ksiądz, kiedy przyjdzie do niego do konfesjonału ojciec i wyspowiada się z gwałtu na swoich dzieciach.

 

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>