Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 50160
  • Dzisiaj wizyt: 14
  • Wszystkich komentarzy: 129

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

3.

 

Klapa Smoleńska. Nie ma chętnych na sfinansowanie filmu Krauzego o katastrofie smoleńskiej

Bianka Mikołajewska, 20.05.2014
Antoni KrauzeAntoni Krauze (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)
Ten film o katastrofie smoleńskiej miał być pierwszym „filmem narodowym” realizowanym na „zamówienie społeczne”. Na film – 11 mln zł – zrzucić się mieli Polacy. Dotąd wpłynęło tylko 208 tys. zł.
Pieniądze na film o roboczym tytule „Smoleńsk” gromadzi założona przez reżysera Antoniego Krauzego fundacja Smoleńsk 2010. Apele o wsparcie prowadzonej przez nią zbiórki publicznej zamieszczały prawicowe media. Zbiórka się skończyła, media pisowskie milczą.Przez ponad rok fundacja zgromadziła tylko 208 tys. zł. Z tego kilka tysięcy poszło już na pokrycie kosztów zbiórki, a ponad 54 tys. zł – na zakup praw autorskich do scenariusza filmu. Pracowali nad nim satyryk i pisarz Marcin Wolski, producent Maciej Pawlicki, publicysta Tomasz Łysiak (syn pisarza Waldemara Łysiaka) i sam reżyser Krauze.

W 2012 r. Krauze zapowiadał, że film będzie oparty na faktach, a „fakty od samego początku wskazują, że był to zamach”. Katastrofa prezydenckiego samolotu miała być w filmie zrekonstruowana na podstawie ustaleń parlamentarnego zespołu, któremu szefuje wiceszef PiS Antoni Macierewicz. Z tego m.in. powodu zagrania roli Lecha Kaczyńskiego odmówił Marian Opania.

Premierę planowano na 10 kwietnia 2014 r., czyli w czwartą rocznicę katastrofy. Parę miesięcy temu twórcy ogłosili jednak, że zostanie ona przesunięta na jesień. Zapewniali, że skompletowano już całą ekipę realizacyjną i 80 proc. obsady aktorskiej. A nawet zrealizowano kilka dni zdjęciowych. I że jedyną przeszkodą w kontynuacji prac nad filmem jest brak pieniędzy.

Budżet wyliczono na blisko 11 mln zł. Z początkowych zapowiedzi twórców wynikało, że większość kosztów, jeśli nie całość, chcą pokryć z darowizn zebranych przez fundację Smoleńsk 2010. Wiosną 2013 r., na zjeździe Klubów „Gazety Polskiej”, ówczesny prezes fundacji Jan Polkowski tłumaczył, że zdecydowali się na „formułę społeczną”, bo „zrobienie tego filmu za pieniądze sponsorów, inwestorów byłoby naruszeniem interesu społecznego, złamaniem kontraktu, który powinniśmy zawrzeć ze społeczeństwem. Bo to jest pierwszy taki film, który jest filmem narodowym, który współtworzy narodowego ducha”. Pawlicki zaś dodawał: „To jest film, którego producentem jesteście państwo wszyscy. To jest film realizowany na bardzo głębokie zamówienie społeczne”.

W mediach twórcy filmu chwalili się „wieloma tysiącami” lub „tysiącami przyjaźnie nastawionych ludzi, którzy ten film wspierają finansowo”. Z listy darczyńców, którym fundacja Smoleńsk 2010 dziękowała za wsparcie (do niedawna dostępnej na jej stronie internetowej), wynika jednak, że odnotowała ona nieco ponad 2 tys. wpłat, głównie od osób prywatnych.

W listopadzie 2012 r. o wsparcie filmu zaapelował do członków i jednostek organizacyjnych Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „S” (argumentując, że pod Smoleńskiem związek stracił „wielu wiernych przyjaciół” i „ma moralny obowiązek wsparcia takiej inicjatywy”). Na liście darczyńców jest tylko siedem zakładowych i międzyzakładowych organizacji „S”.

Apele o wsparcie publikowały także portale polonijne, szczególnie w krajach, gdzie Polonia głosuje na PiS. Wpłaty z zagranicy również były małe.

Pół roku temu twórcy „Smoleńska” wystąpili do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej o dotację w wysokości 5,5 mln zł. Pawlicki przekonywał wówczas, że wprawdzie trwają rozmowy z inwestorami gotowymi wyłożyć pieniądze na produkcję i fundacja Smoleńsk 2010 nadal zbiera pieniądze, „nie ma jednak powodu, aby film tak wybitnego twórcy, jakim jest Antoni Krauze, na ważny temat nie miał powstać w części za pieniądze publiczne”. A prawicowi publicyści dodawali, że w filmie nie pojawi się scena zamachu – największa przeszkoda do przyznania dotacji została więc usunięta. I że decyzja w tej sprawie będzie testem na niezależność PISF.

W lutym Instytut odmówił jednak dofinansowania produkcji. Eksperci PISF oceniający scenariusz uznali, że to fabularyzowana publicystyka, „apologia jednej postawy wobec katastrofy”, dialogi rażą patetycznością, a postaci są jednowymiarowe. Ostatnie ujęcia mają pokazywać Marsz Pamięci na Krakowskim Przedmieściu. Marsz poprzedza symboliczna scena, w której w Lesie Katyńskim spotykają się duchy: ofiar katastrofy, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i zamordowanych w czasie wojny oficerów Wojska Polskiego. „Od strony samolotu idą prezydent i jego żona w otoczeniu pozostałych pasażerów, wśród których są: ostatni prezydent na uchodźstwie, ministrowie, generałowie, załoga samolotu i inni” – napisali scenarzyści. „Oficerowie salutują prezydentowi. Prezydent podaje im rękę. Oficerowie otaczają prezydenta i członków delegacji. Z lasu wychodzi coraz gęstsza mgła”.

Pawlicki napisał w portalu wPolityce.pl, że po decyzji PISF to, czy film powstanie, „tym bardziej zależy od efektów zbiórki prowadzonej przez fundację Smoleńsk 2010″. I apelował o wpłaty. W biurze fundacji Smoleńsk 2010 poinformowano nas, że wystąpiła ona o zgodę na przeprowadzenie kolejnej zbiórki publicznej.

 

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>