Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 51425
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 138

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Miesięczne Archiwa: Listopad 2013

Religia smoleńska i nacjonalizm – bracia bliźniacy, jak Ka

Artur Domosławski

Artur Domosławski  w „The New York Times” analizuje przyczyny nacjonalizmu, który jest coraz silniejszy - i wydaje się nie do wypleniania w procedurach demokratycznych. Wydaje się nie do zatrzymania bez metod autorytarnych.

A wszystko zaczęło się niewinnie:

Dorastaliśmy przyzwyczajeni do neofaszystów na stadionach piłkarskich rzucających obelgami w czarnoskórych piłkarzy i skandujących antysemickie przyśpiewki. Jednak teraz to zjawisko wydaje się mniej marginalne, niż myśleliśmy.

Obecne jednak problemy mają swój początek w konkretnej dacie i wydarzeniu:

Dla zwolenników Lecha Kaczyńskiego zbieżność katastrofy i obchodów rocznicy Katynia stała się potężnym symbolem. Jedni nazywają katastrofę wypadkiem, inni – zamachem.

Tak jest! Rok 2010 i katastrofa smoleńska:

Liberalna inteligencja ukuła nawet termin dla tej paranoi: religia smoleńska. Jej doktryna to mieszanka polskiego mesjanizmu, religijnego fundamentalizmu, ksenofobii i uwielbienia martyrologii. Dla wyznawców tej religii każdy racjonalny argument dotyczący wypadku natychmiast staje się kolejnym dowodem na zamach” – wyjaśnia dziennikarz. Jednak religia smoleńska to także eufemizm określający tych Polaków, którzy „mają problem z akceptacją nowoczesności i liberalnej demokracji.

Religia smoleńska i nacjonalizm to bracia bliźniacy:

Powszechność religii smoleńskiej dodała śmiałości nacjonalistom.

Domosławski paradoksalnie widzi w nacjonalizmie i religii smoleńskiej, iż są niemocą, jak w „Weselu” Wyspiańskiego „Miałeś, chamie, złoty róg!” Kto jest tym chamem, nie trzeba wskazywać palcem.

Niemoc i impotencja chamów są nadzieją, że się nie ziszczą. Będą deptać po Krakowskim Przedmieściu za prawdą. Jak to chamy – zedrą podeszwy.

Tekst Domosławskiego dostępny na stronach „The New York Times” >>>

Zafascynował mnie cytat o gender pewnego biskupa. Kompletny odjazd, jakby nie dość, że hierarcha połknął kropidło, to zamiast święconej wody zażywał silnego narkotyku. Może tak faktycznie jest, bo tylko naćpany umysł może coś podobnego wymyślić.

Biskup Śmigiel: Współcześnie szczególnie bolą ataki na małżeństwo i rodzinę, które próbują je osłabić i wprowadzić jakiś dziwaczny model nowego związku, w którym nie musi być nawet kobiety i mężczyzny, matki i ojca, wszystko może być względne i pokrętne, a nawet rodzące się dzieci mają nie mieć określonej płci. Trudno to pojąć. Czyż to nie wizja apokaliptyczna? Nie trwóżcie się, to było zawsze, zawsze były prześladowania i zawsze pojawiały się jakieś dziwaczne teorie dotyczące człowieka. Przeminie ideologia gender i współczesne imperia medialne, ekonomiczne i polityczne, a zostanie miłosierny Bóg i człowiek z duszą nieśmiertelną. (17.11.2013, Pelplin)

Watykan zwalcza Franciszka i odcina się od niego – kołtuństwo zwycięża

Papież Franciszek

Tylko przez chwilę Franciszek chciał otworzyć zatrzaśnięte wrota Watykanu. Wpuścić świeżego powietrza, a kler uczynić bardziej ludzkim.

Klechy jednak się nie dają. Z Watykanem nikt nie wygrał – zdają się mówić. Watykan oficjalnie zwalcza Franciszka. Jego dni chyba są już policzone.

Słynna rozmowa i korespondencja Franciszka z ateistą założycielem dziennika „La Repubblica” Eugenio Scalfari została usunięta z internetowej strony watykańskiej.

Rzecznik watykański ks. Federico Lombardi pokrętnie tłumaczy:

Wywiad jest wiarygodny w sensie ogólnym, ale nie w poszczególnych opiniach w nim zawartych; dlatego postanowiono, że nie będzie można go przeczytać na stronie Stolicy Apostolskiej.

To już koniec Franciszka. Watykan odcina się od Franciszka, od papieża, który zaduch kościołów chciał wygnać, chciał te instytucję przewietrzyć. Nie udało się. Kler może spać spokojnie. Nasze Rydzyki, Michaliki, Hosery i inne zakapturzone łby, kołtuństwo w sutannach nie przesiądzie się na rowery i dalej może spokojnie rżnąć biednych, maluczkich wiernych, owieczki swe.

Kościół wraca w swoje koleiny – tradycję zakłamania.

Linki:

1. Więcej o Franciszku i zwalczającym go Watykanie;

2. O mnie – część moich zainteresowań.

Cejrowski walnięty i kler mało natchniony

Cejrowskiego (Wojciech jest mu na imię) nikt nie musiał kijem bejsbolowym walić w łepetynę, bo ma w niej (nie)zdrowo poprzestawiane. A może w egzotycznych podróżach złapał amebę, która dotarłszy do jego szarych komórek poczyniła nieodwracalne spustoszenie. Tylko tak można traktować brednie, które wypisał na Facebooku o swoich przemyśleniach na Marszu Niepodległości.

Fragment Kontrowersyjnej wypowiedź Wojciecha Cejrowskiego o tęczy i Marszu Niepodległości na Facebook.com

Więc to ten publicystyczny zboczeniec jest odpowiedzialny za podpalenie tęczy. Powinien dostać karę odpracowania godzin społecznych przy jej odbudowanie

Piroman tęcz.

Cejrowski razem z mamą maszerował, kobiecina urodziła takiego zboczeńca. Przyznaje się, że razem z kibolami darł dziób na Tuska i Ruskich. Lecz to, co napisał o ataku na ambasadę Rosji bezwzględnie kwalifikuje się, aby obszarpańca postawić postawić przed Temidą:

Każdy Polak ma konstytucyjne prawo nie lubić Ruskich i głośno o tym mówić, ile tylko mu się podoba. Każdy Polak, ma konstytucyjne prawo obrzucać ruską ambasadę (nie ludzi, tylko posesję) wszystkim czym tylko chce, a policja ma obowiązek skutecznie bronić placówki dyplomatycznej nawet tak wrogiego państwa, jakim jest Rosja. Na tym polega ta gra w demokrację. To policja jest winna, że nie obroniła ambasady, a nie obywatele, którzy mają konstytucyjne prawo ambasadę obrzucać.

I nie ma się co dziwić, że naziole ciskają koktajlami Mołotowa, gdy gość z telewizji bredzi o takim „patriotyzmie”.

I jeszcze słów kilka o naszych kleszym stanie.

Od lewej (od góry): kard. Dziwisz, bp Ryczan, bp Dec, bp Depo, abp Głódź

Włączyli w „niepodległościowych” homiliach ostatnio modny repertuar, aby zagłuszyć problem pedofilii w swoich szeregach. Gender – to ich przeraża. Żaden z tych na zdjęciu nie „zawiódł”. Każdy z nich palnął głupstwo godne odnotowania przez media. Najbardziej podobało mi się scyzoryka z Kielc bp. Ryczana (Kazimierz):

Brońcie ojczyznę przed totalitarnym genderyzmem.

Nie w formie jest abp Głódź (Sławoj Leszek). Bo to co powiedział o pedofilii wśród kleru:

zero tolerancji

- to znane powszechnie zakłamanie metropolity gdańskiego. Może za mało ostatnio pije ten Fioletowy Nos.

Kościół – pokaz mody. Świetne wyjście

 Pokaz mody Macieja Zienia w kościele św. Augustyna w Warszawie

A cóż to wielkiego się stało, że w kościele św. Augustyna w Warszawie odbył się pokaz mody. Wzięty projektant, jakim jest Maciej Zień, zaprezentował nową kolekcję. Tylko się cieszyć i bić brawo.

Źle się stało, że pokaz był adresowany do wąskiej wtajemniczonej grupy, powinien być dostępny dla każdego. A może nawet biletowany.

Kościół świetnie do tego się nadaje – do pokazu mody. Miejsca siedzące dla publiki, tylko je odpowiednio ustawić. Przestrzeń: wysokie nawy wprowadzają odpowiednią atmosferę, jest dużo świeżego powietrza. To, że domniemany Pan Bóg zobaczy obnażoną pierś,  zgrabne uda i smagłe łydki, kawałek tyłeczka, co z tego? Każdego z nas podgląda w kąpieli. A jak stwarzał Adama i Ewę? Przecież nie w stroju dewotek. I bez listka figowego. A także nie zamykał oczu.

Świetnie. Kościoły powinny być wykorzystywane do takich imprez, np. do dyskotek, koncertów grup rockowych, mają świetną akustykę.

Muzyka też była odpowiednia podczas pokazu kolekcji Zienia, bo z satanistycznego „Dziecka Rosemary” Polańskiego i homoseksualnego „Tajemnica Brokeback Mountain”.

No, ale zaraz pogięło dyżurnych sukienkowych publicystów. Zgorszony Tomasz Gołąb z „Gościa Niedzielnego” wysmarował:

Krótkie sukienki modelek, muzyka z satanistycznego horroru, wybieg, publiczność… Na zdjęciach udostępnionych w internecie widać skąpo ubrane modelki, na przykład przebierające się w nawie bocznej.

Niezawodny Tomasz Terlikowski poczerwieniał ze zgrozy na portalu Fronda.pl:

To wydarzenie skandaliczne. I trudno na ten temat dyskutować. Nie wiem, kto za to ewidentne zgorszenie odpowiada: proboszcz czy kurialista, ale jedno nie ulega dla mnie wątpliwości, to się nie może powtórzyć.

Ludzie! Kościół nareszcie spełnił się. Więcej podobnych imprez, a nie zakalcowe modlitwy szemrane przez klechów-pedofilów. Jedna z najlepszych scen filmowych pochodzi z arcydzieła Federico Felliniego „Rzym”, w którym pokaz mody sakralnej obnaża pustkę i zakłamanie Kościoła. Link – do warszawskiego pokazu mody w kościele.

Monika Olejnik pozywa dziadów Karnowskich

Monika Olejnik nie wytrzymała i pozywa najgorsze tałatajstwo, jakie mogło się zdarzyć polskiej żurnalistyce, dziadów Karnowskich. Tygodnik „wSieci” w tym samym numerze, na okładce którego widniała ilustracja Tomasza Lisa w nazistowskim mundurze, opublikował artykuł „Brunatne pióra” wraz ze zdjęciem M. Olejnik.

To tylko przewrotność i fałsz dziadów Karnowskich mogły spowodować, że faszyzujący bracia mniejsi – jak się nazywa Karnowskich – opublikowali materiał o liberalnej dziennikarce, której nie dorasta ten chłam karnowszczyzny do obcasa.

Świetnie! Moniko Olejnik! Robactwo rozłażące się po Polsce takie, jak Karnowscy, należy obcasem wygnieść. Aby została po nich co najwyżej brunatna maź. Posprząta się ścierą i do śmietnika!

Trzeba bronić Polski przed taką brunatną mazią – by nie powiedzieć o brunatnym wypróżnianiu się na łamach tego tygodnika – którzy bronią przestępców pedofilów w sutannach.

W pozwie prawników występujących w imieniu M. Olejnik czytamy:

Zdjęcie jest znaczących rozmiarów, zajmuje około 1/3 strony. Poprzez bezprawne zamieszczenie wizerunku dokonano bezpośredniej asocjacji osoby pani Moniki Olejnik z zarzutami goebbelsowskiej propagandy i innymi działaniami dziennikarskimi opisanymi w negatywny sposób w artykule. Równocześnie zaś z uwagi na brak jakichkolwiek merytorycznych treści w samym artykule związanych z osobą pani Olejnik dokonano nieuprawnionej manipulacji jej wizerunkiem.

W pozwie prawnicy M. Olejnik domagają się opublikowania przeprosin na trzeciej stronie tygodnika „wSieci”. Powołują się na art. 81 ustawy o prawie autorskim, który mówi, że rozpowszechnienie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.

Kołtuństwo trzeba zgnieść do mazi, w zarodku. Bronić Polski przed zaprzaństwem najgorszego sowieckiego sortu.

Link: więcej o pozwie i ostatni felieton Moniki Olejnik o Kościele i wyczynach pedofilskich klechów.

Pokurcze PiS i Gazety Polskiej czmychnęli z obchodami z Warszawy

Fałsz pisowski i mediów prawicowych jest tak olbrzymi, jak wielkość Pałacu Kultury i Nauki. Takiego mają pryszcza, takie limo patriotyczne noszą pod oczami. Niedorobieni Polacy – tak można nazwać PiS i prezesa Kaczyńskiego, który pochodzi ponoć z plemienia polskiego, to jest ze szczepu kurdupli jakowyś.

Podobnie jego akolici – w tym medialni, jak T. Sakiewicz i Ewa Stankiewicz. Mentalne karły. Przestraszyli się w tym roku marszu narodowców, którzy są bardziej brunatni od PiS. Czmychnęli ze swoimi obchodami 11. listopada do Krakowa.

Krakusi! Jak w mieście królewskim będą maszerować kurduple, pozwólcie im przejść. I tak gnomy wrócą do swego gnomowiska, czyli rynsztoku moralnego, pomówień i spisków.

Pokurcze swoją ucieczkę ze stolicy tłumaczą, jak Stankiewicz:

Władza, która ma krew na rękach, szuka pretekstu do konfrontacji siłowej.

Tak mówią pokurcze o liberalnej władzy. Zamiast łazić po miastach polskich, pokurcze jak Stankiewicz, Sakiewicz i im podobni, powinni deptać po celi więziennej w pasiakach w barwach biało-czerwono, aby nabrali szacunku do ojczyzny.

Trumnę z Wawelu z „poległym” Lechem Ka wystawić przed bramy, niech Jarosław Ka weźmie sobie na Żoliborz i wstawi do ogródka, przynajmniej ochrona będzie miała zajęcie, aby pilnować relikwii pisowskich.