Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 51037
  • Dzisiaj wizyt: 5
  • Wszystkich komentarzy: 135

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Miesięczne Archiwa: Maj 2013

Kaczyńskiego czeka patataj

 

Wszystkie zdjęcia wskazują, że Jarosław Kaczyński odchodzi. Wygląda jak Breżniew w ostatnim stadium. Mamrocze, twarz własnego dziadka i sens zgłaszanych ustaw jest taki, jak w wypadku właśnie odrzuconego przez Sejm projektu Ustawy o Narodowym Programie Zatrudnienia.

Gdyby projekt miał przybrać kształt realnej ustawy wprowadzonej w życie, bezrobocie byłoby zdecydowanie większe, a przy tym dziura budżetowa zwiększyłaby się o 20-50 mld zł.

Polska miałaby przed sobą tę drogę, na której znajduje się Kaczyński, wreszcie zamknąć drzwi – klamrą dat żywota. Jeszcze przed swoim kresem Kaczyński chce pchnąć Polskę, jak pośrednio postąpił ze swoim bratem, ku przepaści, rozwalić kraj. Chce katastrofy.

Wszystko wskazuje, że Kaczyńskiego czeka „patataj” – krzyż mu na zaś – Polakom nie po drodze z tym nieudacznikiem, przegrańcem.

Jutro ” Dziennik Trybuna”

 

Jutro (środa, 22.05.2013) ukaże się pierwszy numer dziennika reaktywowanej „Trybuny” pod nieco inną nazwą „Dziennik Trybuna”. Nakład na razie skromny 25-30 tys. egz., cena przystępna – 1,50 zł. Naczelnym jest Robert Walenciak i tak rekomenduje gazetę: - Sama nazwa „Dziennik Trybuna” mówi, że chcemy w jakimś stopniu nawiązać do dawnej „Trybuny”. Chcemy dotrzeć do czytelnika, który kupował dawną „Trybunę” i który ma eseldowskie poglądy. Ten czytelnik jest dla nas cenny, jest dla nas ważny. On nie ma własnej gazety, jest wypluty poza nawias debaty publicznej, jest obrażany. Należy mu się dobre słowo. Należy mu się publicystyka, która będzie potrafiła ocenić Polskę Ludową taką, jaka była naprawdę.

Pismo chce rozbić diapazon wojenny PO-PiS: - Oni tłuką się między sobą i w ten sposób ściągają zainteresowanie publiczności…

Walenciak to utalentowany dziennikarz i redaktor, można spodziewać się, że osiągnie sukces. Oby gazeta nie stała się li tylko partyjnym organem, a lewicę postrzegała szeroko.

Święty – stachanowiec cudów

Wyczytane w „Naszym Dzienniku”. Jest taki święty, który dokonał 23 tysiące cudów. Tak jest! I to tylko te zarejestrowane. A ile jest jeszcze do odkrycia niezarejestrowanych, to się z żadnej głowie nie mieści.

To istny stachanowiec cudów. Wydajność ten święty miał, jak armia przodowników pracy. Zwie się św. Charbel, pochodził z Libanu. Ten święty to istny fenomen, Łazarz wśród świętych. Umarł w XIX wieku, a cuda dokonują się w XX i XXI wieku. Cuda zza grobu, gdy pielgrzymi łażą do jego grobu.

U nas takim stachanowcem od cudów jest o. Tadeusz Rydzyk. Nic nie ma, a żyje jak pączek w maśle, rozjeżdża się luksusowymi samochodami. Stachanowcowi polskiemu najlepiej udaje się cud przepływu kasy z kieszeni wiernych do jego trzosu pod habitem.

Cuda, powiadam wam. Byli i są stachanowcy cudów. Joszua z Nazaretu przy libańskim świętym i Rydzyku to neptek.

Kościołowi nic się nie należy

 

 

Kościół spełnił swoją rolę historyczną. Kościół rozumiany we wszelkiej postaci, przede wszystkim jako forma kultu. Wypełnił antropologiczne cele, dzisiaj jako instytucja, strażnik wartości społecznych, jest zbędny.

Gdy kulty powstawały po epoce kamienia łupanego organizowały pierwociny życia społecznego i służyły do zawiązywania się hierarchii społecznych. Do niedawno sądzono, że pierwsze kulty powstały, gdy człowiek z Jasia Wędrowniczka przeistaczał się w Głupiego Jasia rolnika, osiadłego. Najnowsza archeologia pierwszy kult osadza na 10. tysiącleci przed n.e, gdy gromady ludu na terenie dzisiejszej Turcji formułowały pierwociny idei wyższych istot, którymi jakoby ludzie mieli stawać się po śmierci. Był to raczej kult zmarłych przodków, którzy w mniemaniu żyjących uzyskiwali cechy nadprzyrodzone. Kult się przeistaczał, ewoluował. W Polsce mamy katolicyzm, którego bezpośredni urzędnicy Pana Boga – kler – domaga się, aby pozostawać na garnuszku wszystkich Polaków.

Czytam w Onecie, iż prace nad prawnym drenowaniem naszych kieszeni przez kler trwają. Toczą się długie negocjacje, czy to ma być 0,5% odpisu podatkowego, czy może więcej. Jeden z tych negocjujących ze strony kleru, ks. prof. Piotr Stanisz, mówi, że jeżeli nie będzie wystarczająca wielkość funduszu do utrzymania kleru, to „będzie możliwe ponowne otwarcie rozmów na ten temat. W moim przekonaniu wymaga tego postawa lojalności, jaką deklarują obie strony”.

Pączuszki kleru chcą rosnąć na drenowaniu naszych kieszeni. Dzisiaj ta forma Kościoła już nikomu jest niepotrzebna. Dzisiaj Kościół jest pasożytem, nic nie wnosi, nawet wartości, bo te przedstawiane jako chrześcijańskie są wartościami ogólnoludzkimi, humanistycznymi. Takiemu Kościołowi nic się nie należy.