Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 51025
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 135

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Konwencja RE

 

Feminoteka: Niech premier Tusk nie mówi, że przejmuje się problemem przemocy wobec kobiet, bo tak nie jest

Wiktoria Beczek, 29.04.2014
Joanna Piotrowska z Fundacji FeminotekaJoanna Piotrowska z Fundacji Feminoteka (Fot. S3awomir Kaminski / Agencja)
- Większość decydentów ma usta pełne frazesów, mówiąc o przemocy w rodzinie; nikt nie ośmieli się powiedzieć, że to jest błahy temat, ale za tym nie idą konkretne działania. Gdyby rządowi, Tuskowi zależało naprawdę, to te działania byłyby już podjęte, a nie czekalibyśmy tylko na to, jak się zakończą kolejne przepychanki w sprawie konwencji – mówiła w „Post Factum” Joanna Piotrowska z Fundacji Feminoteka. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
- Przyjęliśmy projekt ustawy, który kończy rządowy etap pracy nad ratyfikacją konwencji przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie. Nie muszę państwa przekonywać, że kwestia przemocy w rodzinie jest od początku mojego premierowania jedną z absolutnie kluczowych rzeczy, którymi się zajęliśmy – mówił dziś Donald Tusk na konferencji prasowej. Tłumaczył również, że rząd chciał oddzielić „uzbrojenie państwa i obywateli w dodatkowe narzędzia, które ułatwią obronę przeciw przemocy” od dyskusji ideologicznych. Jak powiedział, „radykalne prawe i lewe skrzydła” mogłyby zdominować dyskusję w Sejmie.Joanna Piotrowska uważa jednak, że premier nie przykłada wielkiej wagi do tego problemu. – Przykładem jest chociażby opóźnienie prac Rady Ministrów. Proces ratyfikacyjny miał się skończyć w lutym – stwierdziła.

Gadka szmatka o przemocy

Piotrowska zauważyła, że wiele zapisów wcale nie wymaga ratyfikowania konwencji. – Obawiam się o to, że będziemy znowu dyskutować, gdy to trafi do Sejmu, natomiast tam jest cała masa przepisów w ogóle niekontrowersyjnych, które Polska mogłaby już wypełniać – powiedziała i wymieniła wśród nich m.in. całodobowy telefon dla ofiar przemocy, szkolenia dla służb uwzględniające kwestię przemocy ze względu na płeć i otwarcie chociaż jednego ośrodka dla ofiar gwałtów. Gdyby rządowi i Donaldowi Tuskowi naprawdę zależało, to te działania byłyby już podjęte, a nie czekalibyśmy tylko na to, jak się zakończą kolejne przepychanki w sprawie konwencji – dodała. – W konwencji nie ma takiej gadki szmatki, że przemoc jest zła i musimy zwalczyć. Tam są konkrety – musi być kampania edukacyjna, muszą być odpowiednie środki finansowe, musi być całodobowy telefon ogólnokrajowy – punktowała.

- Rząd zasłania się tym, że realizowany jest program antyprzemocowy z funduszy norweskich. Ale to powinny być środki przeznaczone na realizowanie tej ustawy i muszą je dostać też samorządy. Przy rozszerzeniu Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przerzucono część odpowiedzialności za wypełnianie zapisów na samorządy, ale za tym nie poszły żadne pieniądze – mówiła Piotrowska i dodała: – Niech mi więc premier Tusk nie mówi, że przejmuje się problemem przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie, bo tak nie jest.

Gdzie w Polsce jest skrajnie lewe skrzydło?

- Ratyfikacja jest wyrazem pewnej woli, żeby jeszcze więcej działać w danym kraju. To formalne zobowiązanie się, że będziemy coś robić. My mamy podpisanych mnóstwo konwencji, ale co z tego, skoro nie są realizowane? Co formalnie ten rząd zrobił? Po co był czas na konsultacje z Kościołem? – pytała prezeska Feminoteki.

Piotrowska przypomniała, że istnieje Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która również została oddzielona od „dyskusji ideologicznych”, i nie działa. – Bardzo mnie martwi sformułowanie o skrajnych skrzydłach. Nie wiem, jakie skrajnie lewe skrzydło widzi w Polsce premier. Jeśli chodzi o przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, to te zapisy są po prostu cywilizowanymi zapisami, zmieniającymi podejście do przemocy wobec kobiet – stwierdziła i dodała, że sama konwencja powstała dlatego, że wiele krajów – a w tym Polska – nie mają takich zapisów. – Ratyfikacja konwencji pokazuje, że kraje wpisują się w pewną zmianę cywilizacyjną, jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet. Kodeks karny nie wystarcza, bo tam nie ma nawet zapisów dotyczących przemocy domowej. Jest jedynie zapis dotyczący znęcania – mówiła.

Ten straszny gender

Działaczka tłumaczyła też, czym są stereotypy płciowe, które wśród prawicowych komentatorów i polityków wzbudziły tyle kontrowersji. – Stereotypem jest też to, że kiedy kobieta idzie na policję i mówi, że została zgwałcona, to bardzo często słyszy: „Po co tam lazłaś, sama sobie zasłużyłaś”. Jak idzie do ginekologa, to matka zgwałconej dziewczyny usłyszy – to jest przypadek autentyczny – że źle wychowała swoją córkę i dlatego została zgwałcona. W tym przypadku to był gwałt zbiorowy na 17-latce. Jeden sprawca dostał tysiąc złotych grzywny, a drugi dwa lata w zawieszeniu. O czym my w ogóle rozmawiamy? – oburzała się. – To są te stereotypy, które powodują, że jak rozmawiamy o gwałtach i przemocy wobec kobiet, to wciąż pojawiają się komentarze, które przerzucają winę i odpowiedzialność na ofiary – dodała.

Piotrowska stwierdziła, że jest już zmęczona mówieniem o tym, że stereotypy płciowe nie prowadzą do tego, że osoby heteroseksualne staną się homoseksualne albo transseksualne. – Chodzi o przełamywanie stereotypowych ról płciowych rozumianych jako kulturowe role płciowe, słynny gender. Chodzi o to, żeby nie powielać tego, że dziewczynki mają być grzeczne, miłe i uległe, a chłopiec jak ciągnie dziewczynkę za włosy albo klepie ją po pupie, to dziewczynka ma się tym nie przejmować, bo to są końskie zaloty – tłumaczyła dalej.

Żenujący poziom edukacji

- Idą wybory, więc wszyscy będą ostrożni, zwłaszcza w tak „kontrowersyjnej” sprawie, jaką jest przeciwdziałanie przemocy. Tak potrzebna i oczywista kwestia jest utaplana w jakimś sosie, jest konsultowana z episkopatem i są wytaczane absurdalne działa, którym daje się przestrzeń, żeby zostały wyartykułowane – stwierdziła. Działaczka uważa, że poziom edukacji jest żenujący, a Polska radykalnie cofa się w tej kwestii. Ucinanie dyskusji o edukacji seksualnej jest jej zdaniem hipokryzją i „cyniczną grą kosztem ludzi, którzy cierpią przez brak edukacji seksualnej i zapisów antyprzemocowych. – Niszczy się życie zarówno ofiarom przemocy, jak i sprawcom – dodała.

Krąg przemocy i bezradności

Głos w sprawie ratyfikacji konwencji wystosował też Kongres Kobiet.

Rząd kieruje do Parlamentu dokument o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. To bardzo ważny dokument i bardzo ważny moment w historii naszego kraju. Wzywamy posłanki i posłów do jak najszybszej ratyfikacji konwencji, która ma w poważnym stopniu przyczynić się do ustawowego zapobiegania przemocy wobec najsłabszych: kobiet i dzieci.

Konwencja – wbrew temu, co sądzą niektóre konserwatywne środowiska opiniotwórcze – nie zaciera różnic biologicznych między płciami, nie rozbija rodzin, nie niszczy społeczeństwa. Przeciwnie: zapobieganie i zwalczanie przemocy domowej rodzinę wzmacnia, a nie osłabia. Wzmacnia również i cywilizuje społeczeństwo. Przemoc zawsze jest patologią i nie może być ustaloną tradycją normą.

Konwencja oparta jest na uzasadnionym przekonaniu, że istnieje wyraźna korelacja przemocy z nierównym traktowaniem oraz że promowanie równości pomiędzy kobietami i mężczyznami, walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze.

Przerwijmy krąg przemocy i bezradności. Ratyfikujmy konwencję jak najszybciej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>