Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 49021
  • Dzisiaj wizyt: 20
  • Wszystkich komentarzy: 118

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Częstochowa

 

Prezydent, który rzucił wyzwanie Jasnej Górze. „Oddajmy cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie”

12.11.2014

Mamy listopad 2009 roku. W Częstochowie za kilka dni ma się odbyć referendum w sprawie odwołania prezydenta Tadeusza Wrony. Ojcowie Paulini z niepokojem spoglądają  z jasnogórski murów w stronę ul. Jerzego Waszyngtona, gdzie mieści się urząd miasta. W niektórych kościołach kolportowane są ulotki, które mają zniechęcić mieszkańców do udziału w referendum. Ci jednak nie dają za wygraną i odwołują prezydenta na rok przed wyborami – to pierwsza taka sytuacja w Polsce. „Dbał bardziej o pielgrzymów niż o mieszkańców” – takie argumenty pojawiają się najczęściej przy urnach. Częstochowianie idą jeszcze dalej – rok później na prezydenta wybierają polityka lewicy – Krzysztofa Matyjaszczyka. Tym samym staje się on jedynym prezydentem z SLD rządzącym w dużym mieście.

Krzysztof Matyjaszczyk

Foto: Grzegorz Skowronek / Agencja GazetaKrzysztof Matyjaszczyk

Człowiek Jasnej Góry

Nie ulega wąt­pli­wo­ści, że te wy­da­rze­nia były dla Czę­sto­cho­wy bez­pre­ce­den­so­we. Miesz­kań­cy mia­sta, które po­strze­ga­no wcze­śniej jako ba­stion pra­wi­cy, po raz pierw­szy tak sta­now­czo wy­po­wie­dzie­li po­słu­szeń­stwo Ja­snej Górze. Miało to o tyle duże zna­cze­nie, że to wła­śnie klasz­tor Pau­li­nów, za cza­sów rzą­dów Ta­de­usza Wrony, ucho­dził za nie­for­mal­ny ośro­dek wła­dzy. Wrona – były po­li­tyk AWS i do­rad­ca śp. Lecha Ka­czyń­skie­go – był mocno wspie­ra­ny przez Ko­ściół i od­pła­cał się tym samym. Do­pro­wa­dził m.​in. do re­wi­ta­li­za­cji par­ków pod­ja­sno­gór­skich, za­bie­gał o pie­nią­dze na re­mont sa­me­go klasz­to­ru, a nawet wpro­wa­dził pro­hi­bi­cję wokół Ja­snej Góry, obej­mu­ją­cą m.​in. ulicę są­sia­du­ją­cą z mia­stecz­kiem stu­denc­kim, na któ­rej znaj­do­wa­ły się po­pu­lar­ne w mie­ście puby. – Stu­den­ci mają się uczyć, a nie pić – ar­gu­men­to­wał wtedy Wrona.

Dla­te­go du­chow­ni długo nie mogli uwie­rzyć w to, co się wy­da­rzy­ło. Naj­pierw od­wo­ła­nie Ta­de­usza Wrony, a potem wybór po­li­ty­ka le­wi­cy na urząd pre­zy­den­ta Czę­sto­cho­wy to był dla nich bar­dzo duży cios. Naj­le­piej świad­czą o tym słowa ks. Ire­ne­usza Sku­bi­sia, który pisał w Ty­go­dni­ku „Nie­dzie­la”: „To dla nas ważna nauka. Jako ka­to­li­cy czę­sto­chow­scy mamy dużo do zro­bie­nia, ale mu­si­my mieć tego świa­do­mość. Pa­mię­taj­my, że Jasna Góra bę­dzie ist­nia­ła, nie­za­leż­nie od tego, czy pre­zy­dent bę­dzie ta­kiej opcji, czy innej. […] I trze­ba uświa­do­mić wszyst­kim ate­istom: nie oba­li­cie Ja­snej Góry, ka­te­dry, żaden pan, który nam na­sta­nie czy nas od­wie­dzi, tego nie zrobi. Matka Boża jest sil­niej­sza, po­ko­na­ła Szwe­dów, ko­mu­ni­stów, po­ko­na także tych, któ­rzy będą się­gać po Jej tron”.

Taka po­sta­wa miesz­kań­ców Czę­sto­cho­wy nie zdzi­wi­ła jed­nak no­we­go pre­zy­den­ta Krzysz­to­fa Ma­ty­jasz­czy­ka. – Nawet w Bi­blii jest na­pi­sa­ne: „od­daj­cie ce­sa­rzo­wi co ce­sar­skie, a Bogu co bo­skie”. Lu­dzie chcie­li, żeby ktoś, kto de­cy­du­je o spra­wach mia­sta dbał o jego miesz­kań­ców, a nie o spra­wy, w któ­rych miesz­kań­cy są na dru­gim pla­nie. Czę­sto­cho­wia­nie to lu­dzie kry­tycz­ni, któ­rzy czują m.​in. po­trze­bę roz­dzia­łu ko­ścio­ła od pań­stwa i roz­wo­ju mia­sta nie­ko­niecz­nie wy­łącz­nie w opar­ciu o markę ośrod­ka piel­grzym­ko­we­go. Stąd taka wola zmian – tłu­ma­czy w roz­mo­wie z One­tem.

Podatek od pielgrzymów

Ba­zu­jąc na na­stro­jach spo­łecz­nych, Ma­ty­jasz­czyk po­sta­no­wił za­cząć swoją ka­den­cję z wiel­kim przy­tu­pem. Jego for­ma­cja po­li­tycz­na za­pro­po­no­wa­ła, aby wpro­wa­dzić w Czę­sto­cho­wie… po­da­tek od piel­grzy­ma. Każdy z pąt­ni­ków przy­by­wa­ją­cych na Jasną Górę mu­siał­by za­pła­cić mia­stu czte­ry złote. – Niech byśmy ze­bra­li sie­dem mi­lio­nów zło­tych, to przy dziu­rach w kasie mia­sta byłby bar­dzo duży za­strzyk – mówił wów­czas Marek Balt z SLD. – 20 pro­cent po­szło­by na pro­mo­cję mia­sta, także w kon­tek­ście piel­grzy­mo­wa­nia, a resz­ta na bu­do­wę i na­pra­wę dróg – tłu­ma­czył.

Jed­nym ze spo­so­bów zbie­ra­nia pie­nię­dzy miało być obo­wiąz­ko­we przej­mo­wa­nie zor­ga­ni­zo­wa­nych piel­grzy­mek przez li­cen­cjo­no­wa­nych czę­sto­chow­skich prze­wod­ni­ków, za któ­rych trze­ba by­ło­by pła­cić. Ta­ry­fa mia­ła­by za­le­żeć od licz­by pąt­ni­ków w gru­pie.

Jeśli cho­dzi o zor­ga­ni­zo­wa­ne piel­grzym­ki, to każda z nich jest awi­zo­wa­na od­po­wied­nio wcze­śniej na Ja­snej Górze i w cen­trum za­rzą­dza­nia kry­zy­so­we­go mia­sta i ma wy­zna­czo­ną datę wej­ścia do mia­sta oraz wy­zna­czo­ną trasę. Z po­bra­niem opła­ty też nie by­ło­by więc pro­ble­mu. To samo tyczy się au­to­ka­rów przy­jeż­dża­ją­cych na wy­ciecz­ki do Czę­sto­cho­wy. Jak tłu­ma­czył Marek Balt, by­ła­by to zu­peł­nie nor­mal­na pro­ce­du­ra, bo w in­nych sank­tu­ariach eu­ro­pej­skich np. w Fa­ti­mie trze­ba za­pła­cić ok. 100 euro za wjazd do cen­trum.

Klasztor na Jasnej Górze w Częstochowie

Foto: ThinkstockKlasztor na Jasnej Górze w Częstochowie

Szyb­ko jed­nak po­ja­wi­ły się w tej spra­wie głosy kry­tycz­ne. – To kom­plet­nie idio­tycz­ny i ab­sur­dal­ny po­mysł. Ktoś pró­bu­je wsa­dzić świe­żo za­przy­się­żo­ne­go pre­zy­den­ta Krzysz­to­fa Ma­ty­jasz­czy­ka na minę. Prze­cież nawet taksy kli­ma­tycz­ne dla wcza­so­wi­czów w Za­ko­pa­nem czy Mię­dzyz­dro­jach są bar­dzo kon­tro­wer­syj­ne i trak­to­wa­ne jako wy­łu­dza­nie pie­nię­dzy przez sa­mo­rzą­dy. Ten sza­tań­ski kon­cept ma wy­miar i bar­dzo po­waż­ny, i gro­te­sko­wy – mówił wtedy Szy­mon Gi­żyń­ski z Prawa i Spra­wie­dli­wo­ści.

Na re­ak­cje ze stro­ny Ja­snej Góry też nie trze­ba było długo cze­kać. W noc syl­we­stro­wą, pod­czas trans­mi­to­wa­ne­go przez TV Trwam i Radio Ma­ry­ja Apelu ja­sno­gór­skie­go, prze­or Klasz­to­ru OO. Pau­li­nów na Ja­snej Górze o. Roman Ma­jew­ski wy­gło­sił oświad­cze­nie: „W związ­ku z in­for­ma­cja­mi, które płyną z Urzę­du Mia­sta Czę­sto­cho­wa, które są na­gła­śnia­ne przez media, o pro­jek­cie po­bie­ra­nia od piel­grzy­mów prze­kra­cza­ją­cych gra­ni­ce mia­sta myta w wy­so­ko­ści 4 zło­tych oświad­cza­my, że Jasna Góra nie weź­mie udzia­łu w tym ku­rio­zal­nym za­my­śle i jest mu ab­so­lut­nie prze­ciw­na. Za­da­je­my sobie jed­no­cze­śnie py­ta­nie, czy to praw­da, że bez Ja­snej Góry mia­sto Czę­sto­cho­wa nie po­tra­fi sa­mo­dziel­nie funk­cjo­no­wać, i by­ło­by jesz­cze więk­szym że­bra­kiem?”.

Przegrana bitwa

SLD za­czę­ło się szyb­ko wy­co­fy­wać z tego po­my­słu i za­miast po­dat­ku od piel­grzy­ma, po­sta­no­wi­ło prze­for­so­wać po­mysł opła­ty miej­sco­wej. Mia­ły­by ją pła­cić osoby prze­by­wa­ją­ce dłu­żej niż dobę w ce­lach wy­po­czyn­ko­wych, szko­le­nio­wych lub tu­ry­stycz­nych na te­re­nie Czę­sto­cho­wy. Ob­ni­żo­no też kwotę samej ta­ry­fy, która tym razem miała wy­nieść 2,08 zł za dobę.

Pie­nią­dze miały in­ka­so­wać (za 10 proc. pro­wi­zji) i wpła­cać na konto mia­sta osoby kie­ru­ją­ce ho­te­la­mi, mo­te­la­mi, pen­sjo­na­ta­mi, do­ma­mi wcza­so­wy­mi, wy­po­czyn­ko­wy­mi lub wy­ciecz­ko­wy­mi, schro­ni­ska­mi, kem­pin­ga­mi, po­la­mi bi­wa­ko­wy­mi.

Nie­za­leż­nie jed­nak od na­zew­nic­twa, wia­do­mo było, że ta opła­ta do­tknę­ła­by przede wszyst­kim piel­grzy­mów. Dla­te­go rów­nież w tej for­mie nie udało się jej wpro­wa­dzić w życie. Pro­jekt zo­stał od­rzu­co­ny w Ra­dzie Mia­sta gło­sa­mi PO, PiS i Wspól­no­ty Sa­mo­rzą­do­wej Ta­de­usza Wrony. Na jego temat nie od­by­ła się nawet dys­ku­sja.

– Zo­sta­ło to po­trak­to­wa­ne jak jakiś fe­tysz. A to był po pro­stu nor­mal­ny wnio­sek o to, żeby spró­bo­wać w jakiś spo­sób po­zy­skać do­dat­ko­we środ­ki na po­pra­wę in­fra­struk­tu­ry tu­ry­stycz­nej w Czę­sto­cho­wie. Taką samą opła­tę po­bie­ra się np. w Kra­ko­wie – tłu­ma­czył w roz­mo­wie z One­tem Krzysz­tof Ma­ty­jasz­czyk.

Walka o in vitro

Krzysz­tof Ma­ty­jasz­czyk nie zło­żył jed­nak broni i rok póź­niej pod­jął się ko­lej­nej ba­ta­lii, która miała po­ka­zać, że to on rzą­dzi w Czę­sto­cho­wie. Mimo pro­te­stów du­chow­nych i śro­do­wisk ka­to­lic­kich, a także burz­li­wej dys­ku­sji w par­la­men­cie, pre­zy­dent wy­szedł z ini­cja­ty­wą, aby do­pła­cać mał­żeń­stwom do za­bie­gów in vitro.

– Takie dzia­ła­nie ma ne­ga­tyw­ne zna­cze­nie nie tylko dla mia­sta. To otwar­cie furt­ki do re­wo­lu­cji kul­tu­ro­wej, która ob­ró­ci Pol­skę wni­wecz – po­now­nie iry­to­wał się poseł Gi­żyń­ski z PiS. – Sta­no­wi­sko pol­skie­go Ko­ścio­ła jest prze­ciw­ne sto­so­wa­niu tej me­to­dy. Po­dej­mo­wa­nie tego te­ma­tu wpi­su­je Czę­sto­cho­wę w pe­wien ne­ga­tyw­ny kon­tekst, po­dob­nie jak próby po­bie­ra­nia opłat od piel­grzy­mów czy też na­wo­ły­wa­nie do zdję­cia na­gło­śnie­nia, przez które trans­mi­to­wa­ne są msze świę­te w Ale­jach NMP (aleje prze­bie­ga­ją­ce przez cen­trum Czę­sto­cho­wy – przyp. red.) – ar­gu­men­to­wał.

Tym razem jed­nak pre­zy­dent Ma­ty­jasz­czyk po­sta­wił na swoim. Pro­jekt udało się prze­for­so­wać dzię­ki gło­som SLD i PO. Tym samym Czę­sto­cho­wa stała się pierw­szym mia­stem w Pol­sce, które wpro­wa­dzi­ło do­fi­nan­so­wa­nie do za­bie­gów in vitro.

W roz­mo­wie z One­tem, pre­zy­dent Czę­sto­cho­wy tłu­ma­czy jed­nak, że nie chciał w ten spo­sób  wda­wać się w ko­lej­ną po­tycz­kę z Pau­li­na­mi. – Moim za­mia­rem nie było roz­po­czy­na­nie ja­kiejś kru­cja­ty po­li­tycz­nej, ide­olo­gicz­nej czy świa­to­po­glą­do­wej. Po­przez te ini­cja­ty­wę chcia­łem tylko, żeby mia­sto po­mo­gło tym, któ­rzy tej po­mo­cy po­trze­bu­ją. Sam wśród swo­ich zna­jo­mych mia­łem osoby, które bo­ry­ka­ły się z tym pro­ble­mem. I po do­kład­nym prze­stu­dio­wa­niu spra­wy do­sze­dłem do wnio­sku, że pro­ce­du­ry zwią­za­ne z in vitro nie są za­ka­za­ne – ani przez prawo, ani przez świat me­dycz­ny. Jeśli cho­dzi o wpro­wa­dze­nie do­fi­nan­so­wa­nia, to by­li­śmy pio­nie­ra­mi w tej dzie­dzi­nie, a teraz za na­szym przy­kła­dem idą też inne mia­sta – tłu­ma­czył w roz­mo­wie z One­tem.

Na skraju zapaści demograficznej

Coraz czę­ściej jed­nak spory ide­olo­gicz­ne w Czę­sto­cho­wie scho­dzą na drugi plan. Mia­sto bo­ry­ka się z po­waż­nym kry­zy­sem de­mo­gra­ficz­nym. W 1995 r. miesz­ka­ło tam pra­wie 260 tys. miesz­kań­ców. Jed­nak w ciągu sie­dem­na­stu lat ubyło ich aż 25 ty­się­cy. To tak jakby z mapy mia­sta znik­nę­ła duża dziel­ni­ca. Przy czym mó­wi­my tylko o oso­bach za­mel­do­wa­nych – w rze­czy­wi­sto­ści ta licz­ba może być jesz­cze więk­sza. To spra­wia, że Czę­sto­cho­wa jest naj­szyb­ciej wy­lud­nia­ją­cym się mia­stem w Pol­sce.

Szy­mon Gi­żyń­ski uważa, że Krzysz­tof Ma­ty­jasz­czyk nie zro­bił nic, żeby ten trend od­wró­cić, a ostat­nie czte­ry lata to dla Czę­sto­cho­wy okres zmar­no­wa­nych szans. – Czę­sto­cho­wia­nie opusz­cza­ją nasze mia­sto w po­szu­ki­wa­niu pracy, za chle­bem. Wielu Czę­sto­cho­wian star­sze­go i śred­nie­go po­ko­le­nia swoje dzie­ci i wnuki ma za gra­ni­cą lub – w naj­lep­szym razie – w in­nych mia­stach Pol­ski. Za cza­sów pre­zy­den­ta Krzysz­to­fa Ma­ty­jasz­czy­ka nie po­ja­wił się w Czę­sto­cho­wie żaden po­waż­ny ze­wnętrz­ny in­we­stor. Miej­sco­wi przed­się­bior­cy in­we­stor­sko za­mil­kli. Miejsc pracy w Czę­sto­cho­wie znacz­nie ubyło – wy­li­cza w roz­mo­wie z One­tem poseł PiS.

Z tym sło­wa­mi nie zga­dza się jed­nak pre­zy­dent Czę­sto­cho­wy. Tłu­ma­czy, że kołem za­ma­cho­wym dla roz­wo­ju mia­sta mają się stać dwie spe­cjal­ne stre­fy eko­no­micz­ne, o które bar­dzo długo za­bie­gał. – Czte­rech in­we­sto­rów wy­gra­ło już po­stę­po­wa­nia kon­kur­so­we. Dzię­ki temu po­wsta­nie pra­wie 200 miejsc pracy. Wnio­ski zło­ży­ło też ko­lej­nych 20 firm. Szko­da, że mu­sie­li­śmy tyle cze­kać na te stre­fy. Gdyby nie to, dzi­siaj mó­wi­li­by­śmy o otwie­ra­niu ko­lej­nych za­kła­dów pracy, a nie o de­kla­ra­cjach – mówi Ma­ty­jasz­czyk.

To jed­nak nie wszyst­ko. Pre­zy­dent prze­ko­nu­je, że pod­jął też wiele in­nych dzia­łań ma­ją­cych na celu po­lep­sze­nie ko­niunk­tu­ry go­spo­dar­czej. – Re­ali­zu­je­my pro­gram wspie­ra­nia przed­się­bior­czo­ści i two­rze­nia no­wych miejsc pracy, uzbra­ja­my grun­ty in­we­sty­cyj­ne, wpro­wa­dzi­li­śmy ulgi w po­dat­kach od nie­ru­cho­mo­ści dla firm in­we­stu­ją­cych, two­rzą­cych nowe miej­sca pracy, wpro­wa­dza­ją­cych nowe tech­no­lo­gie, a także zniż­ki w miej­skich lo­ka­lach użyt­ko­wych dla roz­po­czy­na­ją­cych dzia­łal­ność go­spo­dar­czą – ar­gu­men­tu­je.

Jed­nak dane przed­sta­wio­ne w maju przez Po­wia­to­wy Urząd Pracy nie są opty­mi­stycz­ne. Stopa bez­ro­bo­cia w Czę­sto­cho­wie wy­no­si 13,5 proc. i jest równa śred­niej kra­jo­wej oraz wyż­sza od śred­niej stopy wo­je­wódz­kiej (11,4 proc.). Jesz­cze gor­sza sy­tu­acja jest w po­wie­cie czę­sto­chow­skim, gdzie ak­tu­al­na stopa bez­ro­bo­cia kształ­tu­je się na po­zio­mie 21,6%. Przy sta­łym ubyt­ku miesz­kań­ców Czę­sto­cho­wy (w tem­pie około 2000 osób rocz­nie we­dług da­nych sta­ty­stycz­nych) ozna­cza to, że miejsc pracy na czę­sto­chow­skim rynku z roku na rok nie­ubła­ga­nie ubywa.

Polskie Detroit

Wiele wska­zu­je jed­nak na to, że Krzysz­tof Ma­ty­jasz­czyk może do­cze­kać się re­elek­cji. Z jed­nej stro­ny wy­ni­ka to ze sła­bo­ści jego kontr­kan­dy­da­tów, a z dru­giej z pro­ble­mów, z ja­ki­mi bo­ry­ka­ją się po­szcze­gól­ne ugru­po­wa­nia po­li­tycz­ne w Czę­sto­cho­wie.

Plat­for­mą Oby­wa­tel­ską od dłuż­sze­go czasu tar­ga­ją po­waż­ne kon­flik­ty we­wnętrz­ne. W stycz­niu klub rad­nych PO w ra­dzie mia­sta „stop­niał” z dzie­wię­ciu osób do sze­ściu. Jeden z od­cho­dzą­cych z Plat­for­my rad­nych, we­te­ran czę­sto­chow­skie­go sa­mo­rzą­du Jerzy Zając, na­pi­sał nawet list do se­kre­ta­rza ge­ne­ral­ne­go Pawła Gra­sia. Stwier­dził w nim otwar­cie, że czę­sto­chow­ska PO w świe­tle tego, co się w niej od kilku lat dzie­je, „za­słu­gu­je” już tylko na za­rząd ko­mi­sa­rycz­ny.

Z kolei Prawu i Spra­wie­dli­wo­ści mocno za­szko­dził kon­flikt z miej­sco­wą „So­li­dar­no­ścią”. Związ­kow­cy uzna­li, że lo­kal­ni po­li­ty­cy PiS za nic mają in­te­res spo­łecz­ny i nawet po­ma­ga­ją rzą­dzą­cej mia­stem le­wi­cy łamać prawa pra­cow­ni­cze i związ­ko­we. Za to „swoim” są w sta­nie za­ła­twić pracę w miej­skich spół­kach i in­sty­tu­cjach. Szef lo­kal­nej „So­li­dar­no­ści” Mi­ro­sław Ko­wa­lik na­pi­sał nawet w tej spra­wie list do Ja­ro­sła­wa Ka­czyń­skie­go.

Tym­cza­sem na naj­groź­niej­sze­go kon­ku­ren­ta Ma­ty­jasz­czy­ka wy­ra­sta nie­spo­dzie­wa­nie Mar­cin Ma­ran­da. Jeden z naj­bar­dziej zna­nych i wy­ra­zi­stych czę­sto­chow­skich rad­nych opu­ścił w ze­szłym roku Wspól­no­tę Sa­mo­rzą­do­wą Ta­de­usza Wrony i za­ło­żył nowe ugru­po­wa­nie pod nazwą Miesz­kań­cy Czę­sto­cho­wy. – Mar­twi mnie, że coraz wię­cej mło­dych czę­sto­cho­wian szuka lep­szej przy­szło­ści poza na­szym mia­stem. Czę­sto­cho­wa zmie­rza do ka­ta­stro­fy. Zro­bi­my wszyst­ko, by nie stała się pol­skim De­tro­it, które kie­dyś było perłą w ko­ro­nie Ame­ry­ki, a dziś jest wy­lud­nio­nym ban­kru­tem – mówił pod­czas kon­wen­cji za­ło­ży­ciel­skiej.

W róż­nych pro­gno­zach i son­da­żach wy­bor­czych to wła­śnie Ma­ran­da pla­su­je się na dru­gim miej­scu za Krzysz­to­fem Ma­ty­jasz­czy­kiem. Py­ta­nie jed­nak, czy sa­mo­rzą­do­wiec nie­ma­ją­cy po­par­cia w po­sta­ci sil­nej par­tii po­li­tycz­nej, może re­al­nie za­gro­zić obec­ne­mu pre­zy­den­to­wi Czę­sto­cho­wy, któ­re­go mocno wspie­ra sam Le­szek Mil­ler. Wiele wska­zu­je jed­nak na to, że jeśli do­szło­by do dru­giej tury, więk­sza część elek­to­ra­tu pra­wi­co­we­go za­gło­so­wa­ła­by wła­śnie na Ma­ran­dę. Nie­wy­klu­czo­ne, że po jego stro­nie sta­nę­ła­by też Jasna Góra. A wtedy wszyst­ko by­ło­by moż­li­we.

onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>