Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 49021
  • Dzisiaj wizyt: 20
  • Wszystkich komentarzy: 118

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

2.

 

15.04.2014

pic.twitter.com/fjzFol8tqF

Embedded image permalink

15.04.2014

Jak mawia prezes Kaczyński: „Dorodna i patriotyczna młodzież” pic.twitter.com/VDurShOYdK

Embedded image permalink

Niezależna.pl publikuje sprostowanie RUCHU. Po cichu

15.04.2014

Tomasz Sakiewicz wylał na RUCH chyba wszystkie pomyje jakie miał pod ręką, łącznie z oskarżeniem o działaniem na zlecenie Putina. Fakt ograniczenia dystrybucji pełnej puli 85 tys. egzemplarzy Gazety Polskiej Codziennie uznano za atak na wolność słowa. To, że GPC sprzedaje się w ilości 21 tys. egzemplarzy nie miało znaczenia. Teraz chyba superredaktor trochę wystraszył się procesu i publikuje sprostowanie RUCHU


http://niezalezna.pl/54147-sprostowanie-ws-ruch-sa

Konia z rzędem, kto je znajdzie na stronie bez linka.


http://felicjanki.salon24.pl/579513,niezalezna-pl-publikuje-sprostowanie-ruchu-po-cichu

„Przekaż ryżemu kundlowi, że zostanie zabity za mord smoleński” – Tusk opowiada o pogróżkach, jakie dostaje jego rodzina

kospa, 15.04.2014
Kasia Tusk, Donald Tusk, Małgorzata Tusk.Kasia Tusk, Donald Tusk, Małgorzata Tusk. (Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta)
„Jesteście parszywym pomiotem smoleńskiego mordercy” – to fragment jednego z setek SMS-ów z pogróżkami, jakie córka premiera Donalda Tuska otrzymała w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Ale wiadomości o podobnej treści dostaje również on sam, jego żona i syn.
O SMS-ach z pogróżkami, jakie otrzymuje rodzina premiera Donalda Tuska, szef rządu poinformował podczas popołudniowej konferencji prasowej. Dziennikarzy zainteresowały bowiem doniesienia „Super Expressu”, że jego córce przyznano ochronę BOR.Żeby pokazać, o jakiego rodzaju wiadomości chodzi, premier przytoczył treść trzech z nich. – Żona wybrała trzy najbardziej cenzuralne – podkreślił. „Twoje bękarty zdechną, a ty zostaniesz zabita (tu jest niecenzuralne słowo), rozszarpana na strzępy z całą rodziną. Jesteście parszywym pomiotem smoleńskiego mordercy” – to jeden z nich. Kolejny: „Przekaż ryżemu kundlowi, że zostanie zabity za mord smoleński. Ty, bezrobotna dziwko, też zostaniesz zabita i cała wasza rodzina. Bo ścierwo ryżego kundla musi być wytępione do pięciu pokoleń”.

I wreszcie ostatni: „Chciałem spytać, czy już wiesz, gdzie będziesz próbowała się ukryć i uciec, bo chyba świadoma jesteś, że jak kundlowi zdejmiemy ochronę, to i z was nikt nie przeżyje”.

Szef rządu podkreślił, że cytowane przez niego SMS-y to „jedne z kilkuset w ostatnich dwóch miesiącach gróźb, które są kierowane pod adresem jego córki”. – Ja odbieram znacznie więcej takich gróźb czy takich miłych komunikatów pod swoim adresem, także moja żona i mój syn – podkreślił. I dodał: – Bardziej drastyczne dotyczące tego, co zrobią z wnukami, też czasami otrzymujemy – zaznaczył szef rządu.

Donald Tusk powiedział, że część z tych materiałów uznana została przez policję za „obarczone pewną dozą prawdopodobieństwa”. Dlatego niektórzy członkowie jego rodziny są czasami „dyskretnie obserwowani” przez funkcjonariuszy BOR. – Ostatnio częściej moja córka – przyznał. Ale zapewnił, że nie korzysta ona stale z ochrony funkcjonariuszy, ich pomocy, ani pojazdów Biura. – Żaden funkcjonariusz ochrony nie jeździ z moją córką. Jest czasami dyskretnie obserwowana ze względu na zagrożenia – podkreślił Tusk.

 

Wyborcza.pl

Eurowybory 2014. PiS zaprezentował hasło wyborcze. „Mogę powiedzieć, że PiS Polaków słucha”

mil, 15.04.2014
„Służyć Polsce, słuchać Polaków” – to hasło PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak mówił dziś prezes PiS Jarosław Kaczyński, Polacy wiedzą, jaka powinna być Polska i wiedzą, czego chcą.
- Służba – to jedno z centralnych pojęć naszej cywilizacji, tak jak rodzina, wolność, ojczyzna. Służba to wyzwanie, przed którym stają posłowie, senatorowie, europosłowie. Aby służyć, trzeba słuchać. Polacy chcą być słuchani, oczekują tego, domagają się – mówił Kaczyński podczas prezentacji hasła wyborczego.Podczas konferencji zaprezentowany został także spot, przypominający spotkania liderów Prawa i Sprawiedliwości w całej Polsce.

Prezes PiS przekonywał dzisiaj, że jego partia słucha obywateli. Wspominał o objeździe Polski, spotkaniach polityków z mieszkańcami mniejszych miejscowości. – To było 320 spotkań kierownictwa partii, później było jeszcze 100 kolejnych. Sam miałem dobrze ponad setkę spotkań. I to jest słuchanie. Ale przecież nie tylko do tego rzecz się sprowadza. My słuchamy także ekspertów. Państwo sobie przypominają, chociażby te konferencje z ekspertami – mówił.

- Służba to jedno z centralnych pojęć naszej cywilizacji, tak jak rodzina, wolność, ojczyzna. Służba to wyzwanie, wyzwanie przed którym stają posłowie, senatorowie, osoby pełniące funkcje publiczne i europosłowie. To jest wyzwanie, przed którym staje każda generacja Polaków – tłumaczył Kaczyński.

„Polacy wiedza, jaka powinna być Polska”

Dalej mówił: – Aby służyć, trzeba słuchać. To oczekiwanie, że Polacy będą traktowani podmiotowo, że nie będą słuchani, traktowani jak osoby, które nie mają prawa do oceny tych, którzy rządzą, jest bardzo głęboko zakorzenione w naszej historii i kulturze – mówił prezes PiS.

Kaczyński zaznaczył, że Polacy wiedzą, jaka powinna być Polska. – Wiedzą, czego chcą. Dzisiaj chcą bezpieczeństwa militarnego, energetycznego, ale także zabezpieczenia rodzin, pracy, służby zdrowa… Bo to daje spójność, moc, kiedy państwo wykonuje swojego obowiązki wobec Polaków – powiedział.

 

Znów „świętuję naszą rocznicę z kimś obcym”. Kampania przekona do zmiany prawa?

Paweł Kośmiński, 15.04.2014
 Fot. Youtube
- Jesteśmy przekonani, że poparcie dla związków partnerskich w Polsce jest, tylko ono jest niewyrażone, może nieco nieustrukturyzowane czy nieprzemyślane. Tym spotem chcemy skłonić do takiej dyskusji, która poszerzy horyzonty, poszerzy perspektywę i zwiększy to widzialne poparcie – mówi Agata Chaber z Kampanii przeciw Homofobii. KpH rozpoczyna właśnie akcję „Popieram związki”
Trwający półtorej minuty spot „Najbliżsi obcy” to część kampanii społecznej „Popieram związki”. Przygotowała ją Kampania przeciw Homofobii we współpracy z Partnerstwem dla Związków, czyli koalicją zrzeszającą ponad 40 organizacji i instytucji.Film jest zapisem jednego dnia z życia młodej kobiety, która żyje z inną w niesformalizowanym związku. „Budzę się z kimś obcym”, którego „śmiech słychać w całym domu”, „idziemy na spacer – ja i obcy”, „jestem szczęśliwa”, „płaczę z kimś obcym”, „a potem udaje mi się go rozśmieszyć”, „modlę się z kimś obcym”, „bawię się z kimś obcym”, „jestem zazdrosna, ranię, kłócę się i godzę z obcym”, „a następnego dnia z obcym świętuję kolejną rocznicę naszego związku” – opisuje.

Widzimy sceny z ich życia – leniwy poranek, przechadzkę po parku, wizytę w kościele, imprezę ze znajomymi i rodziną. „W świetle polskiego prawa osoby żyjące w związkach partnerskich są dla siebie zupełnie obce” – opowiada kobieta.

W przypadku osoby heteroseksualnej może to wynikać z niechęci do instytucji małżeństwa, w przypadku geja lub lesbijki – niemożności jakiegokolwiek usankcjonowania relacji z ukochaną osobą. Łączy ich jedno – w Polsce nie mogą zawrzeć związku partnerskiego.

A to rodzi wiele komplikacji w życiu codziennym. Jako osobie w świetle prawa obcej jednemu partnerowi można nawet nie udzielić informacji o stanie zdrowia drugiego, a w sytuacji zagrożenia zdrowia nie będzie mógł podjąć żadnej decyzji.

- Przecież z jednej strony, jeżeli chodzi o bliskość między ludźmi, to ona w ogóle nie różni się od tej, do której wszyscy przywykliśmy; z drugiej – jest ta absurdalna sytuacja, w której w świetle polskiego prawa pary żyjące w związkach partnerskich są dla siebie zupełnie obce – przekonywała podczas konferencji prasowej prezeska KPH Agata Chaber.

„Na taką jawną dyskryminację nie może być zgody”

Ostatnio Sejm próbował zająć się legalizacją zarówno hetero-, jak i homoseksualnych związków partnerskich w styczniu ubiegłego roku. Jednak posłowie nie dopuścili do prac w komisjach żadnego z trzech złożonych wcześniej projektów. Osoby zainteresowane zawarciem takiego związku usłyszały za to od parlamentarzystów, że ich relacje są „nietrwałe”, „jałowe”, a społeczeństwo „nie ma z nich żadnego pożytku”.

Na dalsze prace nad projektami nie zgodzili się nawet posłowie PO, w szeregach której powstał jeden z nich. „Minęło wiele lat, a nie kiwnął pan palcem, żeby coś z tym zrobić mimo licznych apeli wielu organizacji (…).To kolejny argument, że PO niewiele różni się od Prawa i Sprawiedliwości” – wytknęła premierowi Donaldowi Tuskowi młodzieżówka SLD w styczniu tego roku.

W wywiadzie udzielonym w niedzielę Monice Olejnik premier stwierdził, że „gdyby to tylko od niego zależało, byłby gotów zgodzić się na rejestrację związków homoseksualnych w Polsce”, ale po raz kolejny podkreślił, że wymaga to „zdobycia większości” w Sejmie. A zdecydowanego poparcia dla tej kwestii wciąż nie ma nawet w jego własnej partii.

Kampanię KpH patronatem medialnym objęła wicemarszałkini Sejmu Wanda Nowicka. – Czuję się odpowiedzialna, choć nie winna, za to, że mamy takie prawo. Żałuję, że wciąż należę do mniejszości polityków i polityczek, którzy uważają, że prawo w Polsce musi zostać zmienione, żeby związki partnerskie zostały przyjęte – powiedziała podczas wtorkowej konferencji. – Nie ma żadnego powodu, by Polacy i Polki, którzy chcą tworzyć związki partnerskie z różnych powodów – czy z powodu swojej orientacji seksualnej, czy z innych – nie mogli tego robić. Na taką jawną dyskryminację nie może być zgody.

To, co w Polsce wydaje się niemożliwe, na Malcie się udało

W ramach kampanii powstała strona PopieramZwiazki.pl, za pośrednictwem której można podzielić się własnymi spostrzeżeniami na temat związków partnerskich, ale także wyrazić poparcie dla uregulowania tej kwestii w Polsce. „Wyrażaj swoje poparcie dla równych praw par, które nie mogą lub nie chcą zawierać małżeństw. Rozmawiaj z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. To bardzo ważne, aby osoby w związkach partnerskich były traktowane przez państwo jako osoby sobie bliskie, a ich związek był rozpoznawany prawnie. To kwestia godności, ale także równych praw w codziennych sytuacjach życiowych” – zachęcają pomysłodawcy.

Z przeprowadzonych w 2012 r. badań KpH wynika, że blisko 50 proc. osób nieheteroseksualnych jest w związkach, z czego ponad 40 proc. tworzy relacje trwające dłużej niż trzy lata. Według KpH 87 proc. osób LGBT żyjących w takich relacjach zdecydowałoby się na ich formalizację, gdyby miało taką możliwość.

Na to, co w Polsce wciąż budzi opory, zdecydowali się nawet najwięksi konserwatyści w Unii Europejskiej. We wtorek na Malcie deputowani opowiedzieli się za legalizacją związków partnerskich dla par homoseksualnych. Od głosu wstrzymali się tylko przedstawiciele opozycyjnej Partii Nacjonalistycznej, ale tylko dlatego, że nie chcieli przyznać parom jednopłciowym prawa do adopcji dzieci.

 

Wyborcza.pl

 

Sikorski u Olejnik: Putin się zmienił

wach, 15.04.2014
Radosław Sikorski Radosław Sikorski (Fot. Sawomir Kamiski / Agencja Gazeta)
- Trzy dni przed wypadkiem w Smoleńsku prezydent Putin jako pierwszy przywódca Rosji przyjechał do Katynia, a wcześniej był w Gdańsku i uznał europejską narrację w temacie rozpoczęcia II wojny światowej. Dziś prezydent Putin się zmienił – powiedział minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w programie Moniki Olejnik.
W ten sposób minister Sikorski odpowiedział na pytanie Moniki Olejnik, czy w obliczu zachowania Putina w kryzysie ukraińsko-rosyjskim miałby dziś inną diagnozę tego, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Minister dodał, że obecne zachowanie Putina nie wpływa na fakt, że nie ma „cienia dowodów, że wypadek w Smoleńsku był zamachem”.
Ukraina ma prawo do użycia siły
W programie „Kropka nad i” Radosław Sikorski komentował sytuację na Ukrainie. Ocenił, że obecnie państwo ukraińskie nie jest w dobrym stanie. – Pamiętam, że gdy w grudniu mówiłem, że ukraińska gospodarka jest skorumpowana, wielu miało mi to za złe. Dzisiaj widzimy, że państwo ukraińskie zostało do cna skorumpowane przez prezydenta Janukowycza, jest osłabione i przez to ma problem z egzekwowaniu swoich podstawowych funkcji. Ukraina jest w bardzo ciężkiej sytuacji – powiedział Sikorski.

Sikorski odniósł się również do słów Władimira Putina, który powiedział, że oczekuje potępienia ze strony społeczności międzynarodowej „niezgodnych z konstytucją” działań Kijowa (w ramach operacji antyterrorystycznej ukraińskie siły rządowe odbiły bazę lotniczą w Kramatorsku z rąk prorosyjskich separatystów). – Ukraina ma prawo do użycia siły wobec uzbrojonych, niezidentyfikowanych ludzi na swoim terytorium – stwierdził.

Putin stosuje podwójne standardy

Minister oskarżył też prezydenta Rosji o podwójne standardy. – Prezydent Putin będzie miał teraz problem z wiarygodnością, no bo jak się mówi raz [w sprawie Krymu]: „To nie moi żołnierze”, gdy to nieprawda, to drugi raz nikt w to nie uwierzy.

Radosław Sikorski powiedział też, że celem Putina jest teraz najprawdopodobniej taka destabilizacja Ukrainy, aby „wybory 25 maja się nie odbyły”.

Minister nie chciał jednak podpowiadać Ukrainie, jak ma prowadzić swoją politykę zarówno wobec separatystów, jak i wobec Rosji. – To są działania wysokiego ryzyka. Ukraina sama musi to ryzyko skalkulować i się na nie zdecydować.

Mamy spór polityczny wokół baz NATO w kraju

Minister skomentował sprawę rozmieszczenia w Polsce brygad wojsk Sojuszu Północnoatlantyckiego. – Mamy w kraju spór polityczny, bo rząd, a także PiS popierają to, co inne państwa uważają za oczywistość, czyli obecność natowskich wojsk w naszym kraju. Natomiast SLD i Twój Ruch są przeciwne. Uważam, że nie przemyślały dobrze tego tematu, bo wojska i bazy NATO istnieją w Niemczech, Wielkiej Brytanii, we Włoszech, w Hiszpanii i Turcji. Dlaczego miałoby ich nie być w Polsce? – pytał Sikorski.

 

Wyborcza.pl

Protest na pl. Zbawiciela przeciwko tęczy. „Tu jest Polska”

jsm, 15.04.2014
Pikieta na pl. Zbawiciela przeciwko tęczyPikieta na pl. Zbawiciela przeciwko tęczy (Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta)
Ksiądz Stanisław Małkowski po raz kolejny odprawił egzorcyzmy. Tym razem podczas protestu przeciwko odbudowie tęczy na placu Zbawiciela zorganizowanego przez działaczy ruchu narodowego.
- Nie jestem upoważniony do egzorcyzmu uroczystego. Mogę, tak jak 10 kwietnia przed Pałacem Prezydenckim, odprawić egzorcyzmy proste – zapowiedział duchowny i zajął się wypędzaniem szatana.Słuchało go ponad 200 osób zebranych na chodniku. Niemal wyłącznie byli to młodzi mężczyźni. Trzymali transparenty w rodzaju: „Zero tolerancji dla pedalstwa”. Skandowali: „Tu jest Polska - nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera”.

Ksiądz Małkowski mówił, że tęcza to m.in. symbol ideologii gender. – Celem ideologii gender jest pozbawienie człowieka tożsamości. Nawet tej męskiej i kobiecej. To cios wymierzony w rodzinę. W niektórych krajach Zachodu nie wolno już nawet używać takich słów jak ojciec, matka, syn – przekonywał duchowny.

„Tęcza to wyraz lewicowej ideologii i mody”

Narodowców zagrzewał Krzysztof Bosak, kandydat Ruchu Narodowego w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Przy okazji pochwalił się, że jest architektem. – Co on plecie. Przecież nie ukończył studiów! Niech najpierw pokaże, co zaprojektował – zżymał się pan, który przedstawił się jako pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej.

Bosak udowadniał jednak że zna się na architekturze i dlatego sprzeciwia się tęczy. – Po pierwsze, nie pasuje do placu Zbawiciela. To miejsce to jeden z nielicznych całkowicie ukończonych placów. Tu niczego nie trzeba dodawać. A tęcza to wyraz lewicowej ideologii i mody, która każe przekształcać tradycyjne miejsca – przemawiał.

Dodał, że tęcza jest zwyczajnie brzydka. Bo prawdziwa tęcza jest półkolista. Ta zaś kanciasta. – Nie do przyjęcia jest też ideologia, która kryje się za ta instalacją – mówił, zbierając gromkie brawa.

W sobotę grupa około 20-30 narodowców przeszkadzała w montażu konstrukcji tęczy. Po dwóch godzinach usunęła ich policja i robotnicy mogli wrócić do pracy.

Instalacja Julity Wójcik ma wrócić na pl. Zbawiciela 1 maja, w 10. rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Pierwszy raz stanęła tam w czerwcu 2012 roku. Do tej pory płonęła już pięć razy.

 

Wyborcza.pl

Siostra Bernadetta leczy się psychiatrycznie? „Wcześniej nie było o tym mowy”

Aneta Bańkowska, 14.04.2014
Siostra Bernadetta dawała przyzwolenie na znęcanie się nad dziećmi, a nawet gwałty w prowadzonym przez siebie ośrodkuSiostra Bernadetta dawała przyzwolenie na znęcanie się nad dziećmi, a nawet gwałty w prowadzonym przez siebie ośrodku (Rys. ANNA REINERT)
Zakonnica skazana na dwa lata więzienia za przemoc fizyczną i psychiczną oraz podżeganie do pedofilii w ośrodku wychowawczym sióstr Boromeuszek w Zabrzu leczy się psychiatrycznie – podaje Radio ZET. Według informacji stacji to właśnie z tego powodu siostra Bernadetta od trzech lat unika kary. – Dziennikarze bazują jedynie na przypuszczeniach – mówi w rozmowie z autorką głośnego reportażu Rzecznik Prokuratury Michał Szułczyński.
Jak ustaliło Radio ZET z opinii biegłych wynika, że choroba skazanej zakonnicy uniemożliwia odbywanie kary, a w „warunkach więzienia byłoby to niebezpieczne dla niej i dla innych osadzonych”. To właśnie leczenie psychiatryczne ma być powodem już dwukrotnego odroczenia odbywania kary przez siostrę Bernadettę.Rzecznik Prokuratury Michał Szułczyński w rozmowie z Justyną Kopińską podkreśla jednak, że ani sąd, ani prokuratura z całą pewnością nie udzieliły informacji, że siostra Bernadetta leczy się psychiatrycznie. Rzecznik mówi także, że radio nie może mieć w 100% pewnej wiedzy o chorobie psychicznej siostry – dziennikarze bazują jedynie na przypuszczeniach.„Powodem odraczania był podeszły wiek (59 l.) i stan zdrowia”- O powodach odroczenia dwukrotnie rozmawiałam z rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach Agatą Dybek-Zdyń, przez nią kontaktowałam się w tej sprawie z Sądem Rejonowym w Zabrzu, gdzie sprawdzali dla mnie dokładnie dokumenty złożone przez siostrę. Trwało to cały dzień – mówi w rozmowie z portalem Tokfm.pl autorka reportażu.- Rzecznik sądu powiedziała mi, że powodem odraczania jest podeszły wiek i stan zdrowia zakonnicy. Nie mówiła nic o leczeniu psychiatrycznym – wyjaśniła tylko, że siostra Bernadetta źle się czuje zdrowotnie, ale jest na tyle silna, że opiekuje się inną chorą zakonnicą. Tę opiekę sąd określił jako „działalność na rzecz Kongregacji Sióstr Miłosierdzia” – wyjaśnia Kopińska. – Nie było mowy o tym, że siostra może być zagrożeniem – wręcz przeciwnie, rzecznik mówiła o działalności na rzecz zgromadzenia. Pytałam o to dwukrotnie – podkreśla.W lutym siostra Bernadetta złożyła wniosek o warunkowe zawieszenie karysprawie siostry Bernadetty pisał w zeszłym tygodniu „Duży Format”. Agnieszka F. – bo tak naprawdę nazywa się siostra – to była dyrektor Ośrodka Sióstr Boromeuszek. W 2010 roku Sąd Rejonowy w Zabrzu uznał ją winną przemocy psychicznej i fizycznej wobec wychowanków oraz podżegania do aktów pedofilskich na czterech nieletnich wychowankach i nakłanianie starszych wychowanków do przemocy fizycznej wobec młodszych chłopców. Skazano ją wtedy na dwa lata więzienia w zawieszeniu.Rok później sąd apelacyjny zaostrzył karę wobec byłej dyrektorki ośrodka i skazał ją na dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione. Od trzech lat sąd odracza karę po wnioskach siostry, w których powołuje się na zły stan zdrowia oraz podeszły wiek (ma 59 lat).- W lutym siostra Bernadetta złożyła wniosek o warunkowe zawieszenie kary pozbawienia wolności ze względu na podeszły wiek oraz działalność na rzecz Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza. Posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się 24 kwietnia 2014 roku – czytamy w reportażu opublikowanym w „Dużym Formacie”.

TOK FM

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>