Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 48984
  • Dzisiaj wizyt: 9
  • Wszystkich komentarzy: 118

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

Eliza 2

 

Miasto w mieście. Artystyczna Dzielnica Francuska w Nowym Orelanie

Dzielnica Francuska to chyba najchętniej odwiedzana przez turystów dzielnica Nowego Orleanu. W rzeczywistości jednak to miejsce nie ma zbyt wiele wspólnego z Francją, a obecnie wielu jej mieszkańców to potomkowie uchodźców z Włoch. Jest to najstarsza dzielnica miasta i chociaż w rzeczywistości wcale nie jest duża, to można spokojnie, nie wychodząc przez kilka dni poza jej granice, dobrze się bawić i obkupić na całego. Turyści i podróżnicy są zgodni. To tutaj najlepiej szukać noclegu wybierając się do Nowego Orleanu.

[url=http://shutr.bz/1eyvKqf] Muzycy odpoczywają na ławce na Jackson Square [/url], w tle widać prace wystawione przez ulicznego sprzedawcę sztuki.
Muzycy odpoczywają na ławce na Jackson Square, w tle widać prace wystawione przez ulicznego sprzedawcę sztuki. • Shutterstock.com

Dzielnica Francuska

Dzielnica faktycznie została wybudowana przez Francuzów i to im zawdzięcza swoją nazwę. Pod koniec XVIII wieku duża część miasta spłonęła. Odbudową zajęli się panujący nad miastem w tamtym czasie Hiszpanie, którzy nie starali się w żaden sposób odtworzyć oryginalnej architektury.

Zaprojektowali nowe budynki w zgodzie z wówczas panującymi trendami. Trafimy więc tutaj na wiele sielskich domków w stylu hiszpańskim z początków XIX wieku, a obok nich ocalałe z czasów sprzed pożaru kamienice w stylu francuskim. Zdobne elewacje są zwykle pomalowane na pastelowe kolory, a na przysłoniętych ażurowymi konstrukcjami tarasach mieszkańcy uprawiają bujne rośliny. W oddali można zobaczyć współczesne wieżowce z Central Business District, jest to bardzo ciekawy kontrast.

[url=http://shutr.bz/RoHotO] Ulice French Quarter [/url]
Ulice French Quarter•Shutterstock

Miasto jest z każdej strony otoczone wodą i panuje tutaj łagodny, ciepły klimat. Ponieważ w Dzielnicy Francuskiej wszystko co potrzebne znajduje się niedaleko, zarówno mieszkańcy, jak i turyści bardzo często decydują się na porzucenie samochodu i czasem, przez kilka dni z rzędu po prostu wszędzie spacerują. To sprawia, że w mieście czuć przyjemny, wakacyjny klimat.

Kolebka jazzu i miasto duchów

Na ulicach zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorami występują artyści i muzycy. Ponieważ Nowy Orlean uważany jest za kolebkę jazzu, odbywa się tutaj wiele ciekawych koncertów i wydarzeń z nim związanych. Wieczorami najpopularniejszym miejscem będzie Bourbon Street, to tutaj znajduje się najwięcej klubów i restauracji. Bez problemu znajdziemy kluby, w których regularnie odbywają się imprezy z muzyką graną na żywo.

Miasto stara się wspierać swoją lokalną scenę, dlatego większość artystów będzie pochodziła właśnie stąd. Najsympatyczniejsze będą jazzowe imprezy, nie jest jednak tak, że ten rodzaj muzyki ma tutaj monopol. Jeżeli wolisz bawić się do disco albo nawet hip-hopu, to też raczej znajdziesz coś dla siebie.

Nowoorleańczycy lubią imprezować i są bardzo otwarci dla turystów, ale jak wiadomo z alkoholem bywa różnie, dlatego żeby nie zepsuć sobie wyjazdu, warto być ostrożnym. Wracając do hotelu raczej zamów taksówkę. Turystycznym „must see” jest Lafitte’s Blacksmith Shop, tawerna uważana za najstarszy, nieprzerwanie działający bar w całych Stanach Zjednoczonych. Dookoła tego miejsca powstało już kilka legend. Najbardziej znana z nich głosi, że jej pierwotnym właścicielem był słynny w Louisianie pirat Jean Lafitte.

Uliczny muzycy, artyści i szamani

W ciągu dnia należy koniecznie zajrzeć na Royal Street. Tutaj otwartych jest kilka naprawdę ciekawych galerii, pojawiają się artyści sprzedający swoją sztukę, a także sklepikarze, którzy w swojej ofercie mają czasem bezcenne (a innym razem zupełnie bezwartościowe) antyki i stare przedmioty z historią. To dobre miejsce nie tylko dla tych, którzy chcieliby wydać trochę pieniędzy.

Uliczne stanowiska są pełne rzeczy ciekawych, których oglądaniu warto poświecić chwilę. Żeby dobrze się bawić niekoniecznie trzeba wydawać krocie. Warto zajrzeć także do któregoś z ezoterycznych sklepików. Być może macie ochotę na wróżby? Nowy Orlean to wręcz miasto duchów. Tutaj dosłownie co drugi, leciwy budynek, ma swojego własnego ducha, który podobno regularnie ukazuje się mieszkańcom. Niewielu turystów potwierdza te rewelacje, niezaprzeczalnie jednak, panuje tu dość niezwykły klimat…

Łatwo poczuć się tutaj jak w filmie. Swoje usługi świadczą bowiem nie tylko artyści, ale także kapłanki voodoo i szamani. Dzielnica Francuska jest dość równomiernie upstrzona „magicznymi sklepikami”, w których ekscentryczni ekspedienci pomagają znaleźć coś idealnego spośród oferujących swoje pozytywne wibracje kryształów i amuletów. Znajdziemy ich także na słynnym Old French Market, bazarku, którego historia zaczyna się ponad 250 lat temu. Oprócz mnóstwa pamiątek dla turystów trafimy także na świeże warzywa i owoce, oraz ciekawe rękodzieło i przeróżne rupiecie w tej bardziej „pchlej” części targu.

[url=http://shutr.bz/1iZJjMD] Jackson Square nocą [/url]
Jackson Square nocą•Shutterstock

Zwiedzając Dzielnicę Francuską nie da się ominąć Jackson Square to bardzo ładne miejsce, w którym można się zrelaksować, jeśli uda nam się akurat trafić na ulicznych muzyków, którzy radzą sobie z podjętym tematem (jak wszędzie zdarzają się świetni i słabi). Jest też dość spora szansa, że spotkamy tutaj kogoś, kto zaproponuje nam postawienie tarota, lub inną wróżbę. Warto skorzystać. A nóż dowiemy się czegoś interesującego? Tutejszy folklor jest naprawdę wyjątkowy. Nic dziwnego, że Nowy Orlean to jedno z ulubionych miast turystów w Stanach Zjednoczonych.

naTemat.pl

Galeria sztuk pięknych Hongkun

Studio Penda, zostało założone przez Chrisa Prechta i Dayong Sun. Ich projekty już wiele razy pojawiały się na wiodących portalach o architekturze, mimo tego, że projektanci działają dopiero od 2012 roku. Istnieją dwa oddziały studia, jeden w Wiedniu, drugi (i to oni popełnili dzisiejsze wnętrze) w Pekinie.

 

http://www.home-of-penda.com/

Galeria sztuk pięknych Hongkun to jeden z tych projektów, o których za chwilę będzie głośno. Architekci niezwykle prostymi środkami osiągnęli ciekawy, mocny efekt. Złamali kilka zasad i stworzyli płynną, wręcz rzeźbiarską kompozycję. Biała przestrzeń została ozdobiona wyłącznie przy pomocy łuków.

http://www.home-of-penda.com/
http://www.home-of-penda.com/

Dzięki temu wnętrze jest dość spektakularne, ale jednocześnie nie dominuje przestrzeni wystawowej. Łuki są nie tylko ozdobą, to swego rodzaju narracja, która od samego wejścia płynnie przeprowadza gości przez galerię. I tworzą kompozycje. Różne, w zależności od kąta obserwowania.

http://www.home-of-penda.com/

Penda Design to studio które ewidentnie lubi i potrafi wykorzystywać łuki, zarówno we wnętrzach jak i w architekturze całych budynków. Nie jestem pewna, czy projektanci chcą, żeby stało się to ich znakiem rozpoznawczym. Być może. Nie mogę doczekać się ukończenia ich projektu (również niesamowicie płynnego) budynku hotelu XiangYang Hotel II. Projekt można obejrzeć na stronie.

http://www.home-of-penda.com/

naTemat.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>