Huncwot

inteligencja.gif

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 50160
  • Dzisiaj wizyt: 14
  • Wszystkich komentarzy: 129

Witam!

Ja, Kasia Kariatyda

Kasia-Kariatyda.jpg

Czas do szkoły! Brr...

sysło-szkoła1.jpg

free counters

12.08.2013 – od 8420

1.

 

Nowy film Anity Gargas o Smoleńsku. „Nie zaprzestanę swojej pracy”

mw, 18.03.2014
Anita Gargas Anita Gargas (Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta)
„Anatomia upadku – część 2″ to nowy film Anity Gargas o katastrofie smoleńskiej. Związana m.in. z Telewizją Republika i „Gazetą Polską” dziennikarka zapowiada, że dotarła do nowych świadków i dowodów. Czy film będzie taki sam jak pierwsza część, o której eksperci mówili, że jest „oderwany od faktów”?
Zwiastun filmu publikuje na swojej stronie portal Niezalezna.pl, zapowiadając, że 2 kwietnia druga „Anatomia…” zostanie dołączona do tygodnika „Gazeta Polska”. Ta sama gazeta w jutrzejszym numerze publikuje wywiad z Gargas.- Nie zaprzestanę swojej pracy. Uważam , że dążenie do odkrycia prawdy o przyczynach katastrofy smoleńskiej to mój dziennikarski obowiązek i zachowywałabym się tak samo niezależnie od tego, który prezydent zginąłby w katastrofie i jaką opcję polityczną by reprezentował – tak autorka filmu mówi w nim o swoim dziele.

„Anatomia upadku” jak filmy o UFO?

- Przeciętny widz może zrozumieć z filmu pt. „Anatomia upadku” tyle samo co z filmów o UFO… Ja w UFO nie wierzę, ale niektórzy są święcie przekonani, że ono istnieje. Twierdzą wręcz, że mają na to dowody. A tak naprawdę to nie są żadne dowody, podobnie jak te, jakimi posłużono się w filmie Anity Gargas, który jest oderwany od faktów – mówił w rozmowie z Agnieszką Kublik Tomasz Hypki, wydawca magazynu „Skrzydlata Polska”, sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa.

Mimo wielu wątpliwości (miała je sama TVP, a także KRRiT), pierwsza część filmu Gargas została wyemitowana w TVP 8 kwietnia 2013 roku w specjalnym bloku poświęconym katastrofie smoleńskiej. Przyciągnął przed ekrany 3,14 mln widzów. Razem z nim TVP wyemitowała także film „Śmierć prezydenta” zrealizowany dla National Geographic. Na film Gargas jako na materiał dowodowy powoływał się podczas II Konferencji Smoleńskiej prof. Chris Cieszewski, autor hipotezy, że brzoza w Smoleńsku była złamana przed katastrofą. Współpracujący z parlamentarnym zespołem Antoniego Macierewicza naukowiec mówił wtedy, że wykorzystał użyte w filmie zdjęcia brzozy zrobione przez paralotniarza. Po referacie podziękował Anicie Gargas za film „Anatomia upadku”, „bez którego sformułowanie takich wniosków nie byłoby możliwe”.

Inne filmy o katastrofie smoleńskiej

Anita Gargas po katastrofie smoleńskiej nakręciła także „10.04.10″. To film o pierwszych godzinach po katastrofie smoleńskiej. Wypowiadają się w nim m.in. Jadwiga Kaczyńska, a także Sławomir Wiśniewski z TVP, autor zdjęć zrobionych tuż po katastrofie. „10.04.10″ został ogłoszony „pierwszym filmem o katastrofie smoleńskiej”.

Joanna Lichocka (była dziennikarka TVP, obecnie TV Republika) i Maria Dłużewska (była dziennikarka, obecnie dokumentalistka) to z kolei autorki filmu „Mgła”. To dokument zrobiony z perspektywy pracowników kancelarii prezydenta Kaczyńskiego. Wypowiadają się w nim m.in.: Andrzej Duda, Adam Kwiatkowski, Jakub Opara, Jacek Sasin, Marcin Wierzchowski i Paweł Zołoteńki. Kontynuacją „Mgły” jest nakręcona w 2012 roku „Pogarda” – dokument o tym, jak „władze ignorują rodziny smoleńskie”.

Wokół katastrofy smoleńskiej krąży także tematyka filmów Ewy Stankiewicz – „Krzyż”, „Solidarni 2010″, a także „Lista pasażerów”.

 

Wyborcza.pl

 

Putin anektuje Krym: Był i będzie częścią Rosji. A Rosjan na Ukrainie zawsze będziemy bronić

Marta Urzędowska, kid, 18.03.2014
- Referendum na Krymie było demokratyczne i zgodne z prawem. A Krym to nasze wspólne dziedzictwo, terytorium strategiczne, które powinno być silne, stabilne, suwerenne – musi być rosyjskie – mówił w wygłoszonym w południe orędziu prezydent Rosji Władimir Putin
Setki osób zgromadziły się w okazałej sali gieorgijewskiej wielkiego kremlowskiego pałacu, by wysłuchać specjalnego orędzia prezydenta. Putin wyszedł przy dźwiękach fanfar. Raźno podszedł do mównicy, przemawiał na stojąco, z rosyjskimi flagami w tle.Powitał przedstawicieli Rady Federacji, Dumy i przedstawicieli Republiki Krymu. – Obywatele Rosji, mieszkańcy Krymu i Sewastopolu – zwrócił się do ludzi, wywołując gromkie owacje. Obecni na sali na stojąco długo bili mu brawo.„Referendum zgodne z procedurami demokracji”

- 17 marca odbyło się referendum na Krymie zgodne z procedurami demokracji i normami międzynarodowymi. Wyniki referendum są stosunkowo przekonujące – obwieścił. – Żeby zrozumieć, dlaczego dokonali takiego wyboru, wystarczy znać historię Krymu, znać znaczenie Rosji dla Krymu i Krymu dla Rosji. Tam wszystko przesączone jest wspólną historią i dumą – kontynuował.

Wcześniej rosyjski prezydent zatwierdził projekt traktatu między Rosją i Krymem o przyjęciu Republiki Krymu do Federacji Rosyjskiej. Powiadomił też Radę Federacji, Dumę Państwową i rząd o otrzymaniu od Krymu i Sewastopola wniosków o przyjęcie w skład FR.

„Będą trzy równoprawne języki”

Putin ciągnął. – Rosjanie, Ukraińcy, Tatarzy mieszkali i pracowali ramię w ramię na ziemi Krymu, zachowując swoją istotę, tradycję. Dzisiaj na Krymie mieszka półtora miliona Rosjan i Ukraińcy, którzy mówią po rosyjsku, a także Tatarzy, również zorientowani na Rosję – wyliczał.

Przyznał, że „był okres, gdy Tatarom przyszło doświadczać brutalnej niesprawiedliwości”. – Ucierpiało wtedy wiele narodów, głównie Rosjan – oświadczył.

Dodał, że „konieczne są polityczne i prawne rozwiązania, które pozwolą zrehabilitować naród krymsko-tatarski”.

Zapowiedział, że na Krymie, który jest wspólnym domem, małą ojczyzną zamieszkujących go narodów, będą trzy równoprawne języki – rosyjski, ukraiński i krymsko-tatarski.

Ale – zastrzegł – „Krym zawsze był i pozostanie nieodłączną częścią Rosji”. – To świętość, oparta o sprawiedliwość – ogłosił.

„Przekazanie Krymu przez Chruszczowa niech ocenią historycy”

Mówił o tym, jak Krym dostał się Ukrainie.

- Po rewolucji bolszewicy włączyli w skład Ukrainy dużą część południa Rosji – teraz jest to południowy wschód Ukrainy i Krym. Przekazano też Sewastopol, miasto związkowe. Inicjatorem tego był Chruszczow. Zrobił to, żeby wykorzystać wsparcie ukraińskiej nomenklatury? Niech będzie to sprawą historyków. Ważne, że było to naruszenie norm konstytucji, kwestię tę zdecydowano w kuluarach – mówił Putin. Jak podkreślił, „w totalitaryzmie mieszkańcy Krymu nie mieli nic do powiedzenia, chociaż też pytali: dlaczego Krym stał się częścią Ukrainy?”

Putin ubolewał, że ZSRR upadł. – To, co zdawało się niewiarygodne, stało się rzeczywistością. Mało kto rozumiał dramatyzm tego procesu i jego skutki – mówił.

„Rosja poczuła się ograbiona”

- Gdy nagle Krym okazał się być w granicach innego państwa, Rosja poczuła się ograbiona. Sama Rosja niestety przyczyniła się do upadku ZSRR, zapomniała o Krymie i głównej bazie floty czarnomorskiej – wykładał. – Miliony Rosjan położyło się spać w kraju, a obudziło się za granicą. Stali się mniejszościami w byłych republikach związkowych, staliśmy się największym podzielonym narodem świata – tłumaczył. I powoływał się na opinie mieszkańców Krymu: „Słyszałem, jak Krymianie skarżyli się, że przekazano ich jak worek kartofli. Cóż, Rosjo, opuściłaś głowę, przełknęłaś tę obrazę. Wtedy nie mogliśmy realnie bronić naszych interesów, ale ludzie przez wszystkie te lata podejmowali ten temat, mówili: Krym to ziemia rdzennie ruska”.

„Ukraina nie była dobrym sąsiadem”

Putin podkreślił, że Ukraińcy to bratni naród Rosjan, a stosunki z nim zawsze będą dla Rosjan kluczowe. I opowiadał o wydarzeniach, do których miało dochodzić na początku tego stulecia.

- Prezydent Kuczma poprosił mnie o przyspieszenie procesu demarkacji granic ukraińsko-rosyjskich. Rozumiejąc, jak jest trudny ten proces, kazałem zacząć demarkację, zgodziłem się de facto, że Krym będzie ukraiński. Wtedy dobre stosunki z Ukrainą były rzeczą najważniejszą, nie powinny być one zakładnikiem bezsensownych sporów terytorialnych – relacjonował. Ale jego zdaniem Ukraina dobrym sąsiadem nie była. – Liczyliśmy, że Rosjanie będą w niej mieszkać bezpieczni, zgodnie z prawem międzynarodowym. Stało się inaczej – próbowano pozbawić Rosjan pamięci historycznej, języka, zasymilować ich przymusowo. Rosjanie i inni obywatele Ukrainy cierpieli z powodu ciągłego kryzysu – mówił.

I kontynuował: – Zmieniali się prezydenci, premierzy, posłowie, ale stosunek do kraju pozostał ten sam. Walczyli o władzę, aktywa i pieniądze. Mało ich interesowało, jak żyją prości ludzie, że nie mają perspektyw, że muszą wyjeżdżać za żebraczą płacę. W samej Rosji pracowało ich prawie trzy miliony, zarobili ponad 20 mld dol. – 12 proc. PKB Ukrainy.„Ludzie na Majdanie dobrzy, ale za nimi są neonaziści i rusofobowie”Dodał, że rozumie Ukraińców, którzy wyszli na Majdan z pokojowymi hasłami – przeciwko biedzie, korupcji, żądając demokratycznych wyborów. – Ale ci, którzy stali za ostatnimi wydarzeniami, mieli inne cele – szykowali przewrót, planowali przejęcie władzy, nie zatrzymali się przed niczym. Uruchomili terror, zabójstwa, pogromy. Wykonawcami stali się nacjonaliści, neonaziści, rusofobowie. To oni definiują dzisiejsze życie na Ukrainie.

A za nimi też ktoś stoi. Zdaniem Putina Zachód. – Ich zagraniczni sponsorzy, mecenasi władzy, to ludzie inteligentni, wiedzą, do czego doprowadzą próby czystek etnicznych na Ukrainie. Rozumieją, co chcą zrobić ludzie, którzy przejęli ideologię Bandery i Hitlera – mówił.

I podkreślił: Na Ukrainie dzisiaj nie ma z kim rozmawiać. Wiele organów państwa uzurpują samozwańcy, którzy nie kontrolują niczego, a sami są pod kontrolą radykałów.

Jeszcze raz powtórzył, że Rosja działała w interesie mieszkańców półwyspu. – Rosyjskojęzyczny Krym i jego mieszkańcy poprosili o obronę ich życia. Zrozumiałe jest, że nie mogliśmy pozostawić ich w nieszczęściu, to byłoby zwykłą zdradą – oceniał.

„Nie weszliśmy na Krym, już tam byliśmy”

- Dzisiaj słyszymy z Zachodu, że łamiemy prawo międzynarodowe. Dobrze, że sobie przypomnieli, że ono istnieje – lepiej późno niż wcale. Co rzekomo łamiemy? Tak, prezydent Federacji Rosyjskiej otrzymał od parlamentu prawo do wykorzystania sił zbrojnych na Ukrainie, ale te siły nie weszły na Krym. Już i tak tam były, wzmocniliśmy je, ale nawet nie przekroczyliśmy umownej liczebności 25 tys. osób na Krymie.

Putin oceniał, że Rada Najwyższa Krymu, decydując o referendum i przyłączeniu Krymu do Rosji, wykorzystała prawo narodów do samookreślenia. – Sama Ukraina zrobiła to samo, wychodząc z ZSRR – przekonywał Putin.

I zarzucał Zachodowi oraz władzom w Kijowie hipokryzję. – Tego samego prawa odmawiają Krymianom, którzy korzystali z precedensu Kosowa, stworzonego przez Zachód w analogicznej sytuacji jak na Krymie. Kosowianie udowodnili, że niepotrzebna jest zgoda rządu centralnego na secesję. Międzynarodowe prawo nie zakazuje ogłaszania niepodległości – przekonywał.

„Nie można chamsko wszystkiego podciągać pod własne interesy”

Zacytował memorandum USA z 2009 r. przedstawione w sprawie Kosowa: „Deklaracje o niepodległości często naruszają wewnętrzne prawodawstwo, ale nie oznacza to naruszenia prawa międzynarodowego”. – Sami to napisali, roztrąbili na cały świat, to, czym się teraz denerwują? Dlaczego to, co mogą zrobić Albańczycy w Kosowie, jest zakazane Rosjanom na Krymie? – pytał.

Zastanawiał się, dlaczego Kosowo miałoby być tak wyjątkowe? – Bo było tam wiele ofiar? To argument prawny? To już nawet nie podwójne standardy, to prymitywny, absurdalny cynizm. Nie można chamsko wszystkiego podciągać pod własne interesy. Czy w każdym konflikcie musimy najpierw doprowadzić do ofiar w ludziach? – pytał Putin.

Prezydent Rosji podkreślał, że na Krymie ofiar nie było. – Bo przeciwko woli narodu nie da się walczyć. Dlatego chciałbym podziękować żołnierzom Ukrainy – to 22 tys. ludzi – którzy nie dali się sprowokować.

Prezydent Rosji przekonywał, że „zachodni partnerzy, w tym USA, rządzą się prawem silniejszego, wierzą, że są wybrańcami, że mogą decydować o losie świata, że prawo jest po ich stronie”.

„Zachód cynicznie wykorzystuje kolorowe rewolucje”

- Tworzą koalicje, żeby dać swoim działaniom pozory legalności. Tak było w 1999 r. w Jugosławii – ciężko było uwierzyć własnym oczom, ale w Belgradzie trwały bombardowania, doszło do interwencji. Później Afganistan, Irak, naruszenia ustaleń Rady Bezpieczeństwa w Libii – wyliczał.

Oceniał, że Zachód „cynicznie wykorzystuje kolorowe rewolucje, chce narzucać własne standardy, a powoduje chaos i przemoc”. – Arabska wiosna stała się arabską zimą. Podobnie na Ukrainie w 2004 r. wymyślili trzecią rundę wyborów prezydenckich, teraz rzucili do akcji armię – mówił. I zarzucił Zachodowi brak chęci do prowadzenia dialogu. – Cały czas chcemy współpracy, otwartych, uczciwych stosunków. Ale nie widzimy wyciągniętej ręki, jesteśmy stawiani przed faktami – tak było z rozszerzeniem NATO na wschód, ciągle wmawiają nam: was to nie dotyczy. Tak było z systemem tarczy antyrakietowej, nasze obawy się nie liczyły – ubolewał.

Zastanawiał się, co by było, gdyby Ukraina weszła do NATO: – Co oznaczałoby, że na Krymie pojawiłaby się flota NATO? Zagrożenie dla całego południa Rosji? To mogłoby się wydarzyć, gdyby nie wybór Krymian. Nie jesteśmy przeciwni współpracy z NATO, ale nie chcemy, żeby sojusz wojskowy miał gospodarzyć u naszego płotu, na naszym historycznym terytorium.

I jeszcze raz dziękował mieszkańcom Krymu i Sewastopola: – Rosja zachwycona jest waszym męstwem, to wy zdecydowaliście o losie Krymu. W tych dniach byliśmy tak bliscy jak nigdy. To była szczera solidarność, sprawdziła się dojrzałość i siła narodu Rosji.

Zarzucił Ameryce kontynuację polityki „powstrzymywania Rosji”. – Chcą zapędzić nas w kozi róg za to, że bronimy własnego zdania i nie jesteśmy dwulicowi. W sprawie Ukrainy przekroczyli jednak granice. Zachowali się barbarzyńsko, nieodpowiedzialnie. Przecież wiedzieli, że na Ukrainie i na Krymie mieszkają miliony Rosjan. Ale stracili wyczucie, nie przewidzieli skutków swoich działań. My nie mogliśmy nie działać – oświadczył.

„Krym nie będzie banderowski”

Zwrócił się do świata. Wyraził szczególną wdzięczność Chinom. – Chińskie kierownictwo rozumie polityczne i historyczne aspekty tej sprawy, tak jak Indie - podkreślił.

Amerykanom przypomniał, że są narodem dumnym z wolności, a przecież „dążenie mieszkańców Krymu do wolności jest taką samą wartością”. Niemcom przypomniał, że Rosjanie poparli zjednoczenie ich kraju. Do Ukraińców zaapelował: – Zrozumcie nas. Nie chcemy wam zaszkodzić, obrażać waszej dumy. Szanujemy jedność terytorialną Ukrainy. Nie wierzcie tym, którzy straszą was Rosją, krzyczą, że za Krymem pójdą inne regiony. Nie chcemy podziału Ukrainy. Ale Krym pozostanie rosyjskim, ukraińskim i krymsko-tatarskim. Będzie domem dla wszystkich narodów, ale nigdy nie będzie banderowski.

Wielokrotnie podkreślał rosyjsko-ukraiński związek. – Boli nas dusza, patrząc na cierpienia Ukraińców, którzy nie wiedzą, jak będą żyć jutro. Jesteśmy de facto jednym narodem. Kijów jest matką miast ruskich. Dawna Ruś to nasze wspólne źródło, nie damy rady żyć bez siebie – przekonywał.

A to oznacza, że Rosja zamierza kontrolować to, co się dzieje w ich sąsiedztwie. – Na Ukrainie żyją miliony Rosjan, zawsze będziemy bronić ich interesów – zapowiedział. Jak podkreślił, to sama Ukraina powinna chronić i gwarantować ich interesy. – To jest gwarancją ich terytorialnej integralności i stabilności. Chcemy przyjaźni z Ukrainą, to nasz ważny partner, wierzę w ich sukces. Chcemy, żeby na Ukrainie zawitały pokój i zgoda, i jestem gotów to wspierać – zadeklarował.

Rosja przyłącza Krym i nie ma wątpliwości

Podparł się też wynikami badań: – Ostatnie sondaże pokazują, że 95 proc. chce, żebyśmy bronili interesów Rosjan na Krymie. A ponad 83 proc. uważa, że powinniśmy to robić, nawet jeśli pogorszy to stosunki z innymi krajami. 86 proc. jest przekonanych, że Krym jest nadal ziemią rosyjską. Prawie 92 proc. wspiera przyłączenie Krymu do Rosji – cytował Putin, apelując do deputowanych o rozpatrzenie przyjęcia w skład Rosji Republiki Krymu i miasta Sewastopol oraz o ratyfikowanie gotowej umowy o ich wejściu w skład Rosji. – Nie mam wątpliwości, że ją poprzecie – zakończył Putin, a oklaski obecnych na sali nie pozostawiły wątpliwości.

Wyborcza.pl

Weneccy separatyści chcą odłączenia od Włoch. Referendum nie tylko na Krymie

WB, 17.03.2014
23.12.2009. Wenecja, ulewne deszcze spowodowały podniesienie się poziomu wody i zalanie placu świętego Marka23.12.2009. Wenecja, ulewne deszcze spowodowały podniesienie się poziomu wody i zalanie placu świętego Marka (Fot. LUIGI COSTANTINI AP)
Ostatnie badania opinii publicznej wskazują, że 2/3 populacji czteromilionowego regionu popiera oddzielenie Wenecji od Rzymu. – Jeśli większość zagłosuje za odłączeniem, jesteśmy gotowi. Nie będziemy czekać na odpowiedź Rzymu – mówią separatyści.
W miniony weekend w Wenecji odbyło się referendum na temat odłączenia Wenecji od Włoch. Zostało zorganizowane przez lokalnych aktywistów, którzy chcą proklamowania Republiki Weneckiej. Byłby to powrót do sytuacji sprzed wieków – Wenecja była niepodległa przez ponad 1000 lat, będąc najdłużej istniejącą republiką w dziejach. Niepodległość straciła na rzecz Napoleona w 1797 roku, a w XIX wieku została włączona do Królestwa Włoch.Informacja o referendum w regionie nie zyskała rozgłosu w mediach krajowych, a mimo to organizatorzy spodziewają się frekwencji na poziomie dwóch milionów osób. – Referendum odzwierciedla nastroje separatystyczne w części Europy – uważa wysłannik BBC w Rzymie Alan Johnston. Podobnie jest w hiszpańskiej Katalonii i Szkocji, która w sierpniu zagłosuje nad odłączeniem od Wielkiej Brytanii.

„Rzym kradnie nasze podatki”

Liderzy ruchu niepodległościowego zapowiadają, że nie będą czekać na zgodę Rzymu. – Jeśli większość osób zagłosuje za odłączeniem – jesteśmy gotowi. Przygotowujemy deklarację niepodległości, a część przedsiębiorców ogłosiła, że będą płacić podatki do lokalnych władz zamiast do Rzymu – powiedział „Telegraph” rzecznik ruchu Lodovico Pizzati.

Raffaele Serafini, inny aktywista niepodległościowy stwierdził natomiast, że mieszkańcy Wenecji chcą nie tylko odłączenia się od Włoch, ale też wyjścia ze strefy euro oraz opuszczenia Unii Europejskiej i NATO.

Zwolennikiem separacji jest także gubernator Wenecji Luca Zaia. Uważa on, że region jest niedoceniany przez Rzym, mimo że płaci jedne z najwyższych podatków we Włoszech. Z informacji podanych na stronach internetowych ruchu separatystycznego wynika, że Wenecja Euganejska wpłaca do Rzymu o 20 mld euro więcej, niż otrzymuje w inwestycjach w region. Zaia uważa, że włoska konstytucja nie zabrania secesji. – Prawo międzynarodowe pozwala na samostanowienie – powiedział „Il Quotidiano”.

TOK FM

Putin uznaje Krym za niepodległy. W trybie natychmiastowym

Mig, PAP, 17.03.2014
Władimir Putin Władimir Putin (Fot. RIA Novosti / REUTERS)
Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret o uznaniu Krymu za suwerenne i niepodległe państwo – informuje RIA-Nowosti, powołując się na służby prasowe Kremla. Dekret wchodzi w życie natychmiast po podpisaniu. Jutro Putin ma zwrócić się do rosyjskiego parlamentu z nadzwyczajnym orędziem poświęconym sytuacji wokół Krymu.
Kreml oświadczył też, że uznaje Sewastopol, krymski port będący siedzibą rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, za miasto „o specjalnym autonomicznym statusie” w granicach Republiki Krymu - podkreśla Ria Nowosti.Putin uznaje Krym w trybie natychmiastowymPodpisany przez Putina dekret wchodzi w życie natychmiast po podpisaniu, a to oznacza, że według Moskwy Krym jest już niepodległym państwem.

„Uwzględniając wyrażenie woli narodów Krymu w ogólnokrymskim referendum z 16 marca 2014 roku (nakazuję) uznać Republikę Krym, w której szczególny status ma miasto Sewastopol, za suwerenne i niepodległe państwo” – głosi dekret, opublikowany na stronie internetowej Kremla.

Krym w referendum chce do Rosji…

Referendum na wchodzącym w skład Ukrainy Krymie odbyło się w niedzielę. Plebiscyt został ogłoszony 27 lutego, po zajęciu budynków rządu i parlamentu Autonomicznej Republiki Krymu w Symferopolu przez uzbrojonych ludzi. Deputowani mianowali wtedy premierem Siergieja Aksjonowa, lidera partii Rosyjska Jedność.

Według wyników ogłoszonych w poniedziałek przez władze Krymu za przyłączeniem półwyspu do Rosji opowiedziało się 96,77 proc. uczestników referendum.

A świat nie uznaje

Za sprzeczne z prawem międzynarodowym i konstytucją Ukrainy uznają referendum władze w Kijowie, państwa UE oraz USA. Rada Europy ogłosiła w sobotę wstępny raport sporządzony przez jej organ doradczy – Komisję Wenecką. Ocenia on, że referendum na Krymie „jest nie do pogodzenia z zasadami konstytucyjnymi i standardami demokratycznymi”.

Tymczasem zdominowany przez zwolenników opcji rosyjskiej krymski parlament w Symferopolu zwrócił się do władz w Moskwie o przyjęcie Krymu w skład FR. Jutro Władimir Putin zwróci się w orędziu do obu izb rosyjskiego parlamentu i szefów regionów Rosji w tej sprawie.

Wiele zawodowych zakrętów musiał w życiu pokonać Tadeusz Zwiefka. Szef kampanii wyborczej PO do europarlamentu ma co wspominać. ZOBACZ WIDEO

17.03.2014fot. YouTube.com

Po lotniskowo-lingwistycznych perturbacjach Jacka Protasiewicza, Platforma postanowiła postawić na człowieka z zasadami. Tadeusz Zwiefka, to on ma pokierować kampanią PO przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Były reporter i prezenter Wiadomości TVP chętnie opowiada o czasach, kiedy gościł w naszych domach poprzez szklany ekran.

 

Wzruszające, prawda? Całkiem ludzki gość z tego Zwiefki! Jednak telewizyjne archiwa są niezgłębione. Przynajmniej do czasu, aż ktoś je zgłębi. Internauci już znaleźli i skompilowali odpowiednie momenty z pracy Tadeusza Zwiefki.

To, co prezentujemy poniżej wydarzyło się nieco dawniej, niż to, co widać powyżej. Ale chyba nie na tyle dawno, żeby pan Tadeusz nie pamiętał. Ciekawe, dlaczego szef kampanii wyborczej PO nie wspomina takich rzeczy…

 

Wuj

wPolityce.pl


 

Czechy: Sikorski nowym liderem Europy. „Jak Wałęsa i Havel w latach 90.”

WB, PAP, 17.03.2014
Radosław SikorskiRadosław Sikorski (Fot. tygodnik „Respekt”)
Czeski tygodnik „Respekt” w najnowszym numerze przedstawia Polskę jako rosnącą potęgę Europy, a Sikorskiego nazywa jej nowym liderem na miarę Lecha Wałęsy. To polski minister spraw zagranicznych miał być odpowiedzialny za mediacje między ukraińską opozycją z Majdanu a Wiktorem Janukowyczem.
„Nowym liderem Europy”, który zmienia europejską politykę i historię, nazywa polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego czeski niezależny tygodnik „Respekt” w swym najnowszym, poniedziałkowym numerze.W kontekście konfliktu na Ukrainie czasopismo przedstawia Polskę jako wzrastającą europejską potęgę i zwraca uwagę na jej polityczną aktywność i dynamikę w ostatnich latach.

Sikorski polityczną gwiazdą

Tygodnik przypomina m.in. mediacje Sikorskiego między ukraińską opozycją a odsuniętym od władzy prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. „I choć umowa obowiązywała zaledwie parę godzin, pociągnęła za sobą lawinę wydarzeń, które dziś w istotny sposób zmieniają światowy porządek. To nie pierwszy raz, gdy Radosław Sikorski popchnął wydarzenia naprzód, ale tym razem nie sposób nie zauważyć, że Polak staje się polityczną gwiazdą, jakiej Europa Środkowa nie miała od lat 90., kiedy to świat wsłuchiwał się w Vaclava Havla czy Lecha Wałęsę” – podkreśla.

TOK FM

Spór publicystów w TOK FM. „Wg umowy z Ukrainą…” i Kurkiewicz: „A znasz jej treść? Nie zaczynajmy od kłamstw!”

Piotr Markiewicz, 17.03.2014
- Mam poczucie, że w Polsce panuje przedziwna wojenna histeria ws. Krymu – stwierdził w Poranku TOK FM Roman Kurkiewicz. – To nie jest najgorsza z wojen, jaką można sobie wyobrazić – nie giną ludzie, a granice są przesuwane w wyniku referendum – dodał. – Nie masz racji, to co mówisz, jest kuriozalne! – oponowała Agata Nowakowska. – NA RAZIE nikt tam nie strzela – podkreśliła publicystka „Gazety Wyborczej”.
- Jeśli mamy do czynienia z wojną, która wyraża się przez to, że nie giną ludzie, przesuwane są granice, a fakt przyłączenia podejmuje się w wyniku referendum, to nie jest najgorsza z wojen, którą można sobie wyobrazić – zaczął dyskusję w Poranku TOK FM Roman Kurkiewicz, publicysta i wykładowca Collegium Civitas.Jego zdaniem, to, z czym mamy do czynienia na Krymie, w Polsce przybrało kształt „wojennej histerii”. – Jestem krytyczny wobec polityki Rosji, bo wolałbym, żeby takiego przesilenia nie było. Sytuacja, kiedy są zmieniane granice państwa, zawsze są sytuacjami kryzysowymi. Ale jak obserwujemy historię Europy, to rzadko mamy taki rodzaj przesunięcia granic właściwie bezkrwawo – stwierdził Kurkiewicz.

- Nie zgadzam się z językiem, który określa zachowanie Rosji w tej sprawie jako inwazję, agresję wojenną, itd. Oczywiście nie mam złudzeń, że odbywa się potężny nacisk, ale – prawdę mówiąc – jeżeli chodzi o wartości, które są naruszane, to ważniejsze jest to, że to się odbywa bezkrwawo – podkreślił publicysta.

Kłótnia. „To kuriozalne!” kontra „A znasz umowę?”

Stanowczo z Kurkiewiczem nie zgodziła się Agata Nowakowska z „Gazety Wyborczej”. – To jest kuriozalne, co mówi Kurkiewicz. Po pierwsze, tam są wojska rosyjskie i to nie tylko marynarze, którzy byli tam na mocy umowy Rosji z Ukrainą… – stwierdziła. I tu wtrącił się Kurkiewicz: – A znasz tę umowę? Bo ona gwarantuje obecność rosyjskich wojsk w pewnej liczbie. Więc nie zaczynajmy od kłamstw. Jeżeli nie orientujesz się, jaka jest umowa, jaka liczba wojsk może tam być, to nie mów tego!

- Nie masz racji, a to, co mówisz, jest kuriozalne – utrzymywała Nowakowska. – Poza wojskami, które normalnie stacjonowały na Krymie, Rosja ściąga tam masę innego rodzaju wojsk. Nie wiem, na ilu konkretnie żołnierzy opiewa ta umowa, ale na pewno nie obejmuje ona tego, że rosyjscy żołnierze obstawiają budynki parlamentu, czy że blokują jednostki ukraińskie – podkreśliła publicystka „GW”.

- Zgadzam się, że to trudna sytuacja, bo wyobraźmy sobie, co będzie, jak społeczność międzynarodowa uzna, że to referendum jest pogwałceniem prawa międzynarodowego – kontynuowała dziennikarka. – Nie można uznać tego referendum, bo jest to jawna inwazja rosyjska na Krym i jeśli społeczność międzynarodowa przyzwoli na coś takiego, to zaraz będziemy mieli chaos.

Nie strzelają? „NA RAZIE”

- To, że jest to teraz „pokojowa inwazja”, to znaczy, że NA RAZIE tam nikt nie strzelał – kontynuowała Nowakowska. – A co będzie dalej? Tego nie wiemy. Wiemy, że Tatarzy krymscy nie poszli na referendum i powiedzieli, że będą walczyć. Niepokojące jest też to, co się dzieje na wschodzie Ukrainy – coraz liczniejsze protesty osób domagających się referendum w Donieckuę. Tam rozwój wypadków może pójść w niekorzystną stronę.

- W oczywisty sposób oderwanie się Krymu i przyłączenie do Rosji jest pogwałceniem prawa międzynarodowego – podkreślił z kolei Paweł Lisicki, naczelny „Do rzeczy”. – Wydaje mi się, że mamy do czynienia z aktem agresji Rosji na Krym. A czy zdobycie Krymu jest tylko pierwszym krokiem w ogólnej ofensywie? Ja nie spodziewam się wielkiej interwencji wojskowej na Ukrainie – podsumował.

 

TOK FM

 

Poznajcie nową płytę gitarzysty, Krzysztofa Ścierańskiego!

Być na nowo siedemnastoletnim chłopakiem, poczuć powiew niczym nie skrępowanej wolności w muzyce, która dociera do ciebie z małego, radzieckiego radyjka o nazwie Kosmos, a co za tym idzie jeszcze raz usłyszeć prawdziwy głos Boga, przemawiającego do ludzkości poprzez genialnego Jimiego Hendrixa – dla pewnego pokolenia taka możliwość mogłaby się okazać bezcenna!

Proszę sobie wyobrazić Krzysztofa Ścierańskiego słuchającego kolejnej relacji z festiwalu Woodstock. Za moment będzie o tym opowiadał w wywiadzie zamieszczonym poniżej, ale na razie proszę sobie po prostu przypomnieć emocje związane z tamtymi wydarzeniami, albo spróbować poczuć klimat gorącego lata 1969 roku.Jakże często potrzeba powrotu do naszej młodości związana jest niestety z refleksją, że coś nam umknęło, bądź w ogóle poszliśmy niewłaściwą drogą. Chielibyśmy dostać drugą szansę, aby zacząć spełniać swoje prawdziwe marzenia, o których istnieniu ciągle zdawaliśmy sobie sprawę, choć nieustannie udawaliśmy, że zostały zapomniane.
Przepraszam, jeśli kogoś zabolała ta prosta prawda oraz wszystkich, którzy uznali ją po prostu za banał, zwykłe bla, bla, bla…
Niestety dramat rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy usilnie staramy się porzucić dojrzałość, mając wręcz przeświadczenie, że dzięki temu stworzymy coś naprawdę wartościowego, prawdziwie szczerego, w pełni oddającego nas samych.
Nie zauważamy, że jesteśmy po latach innymi ludźmi, z doświadczeniami, przez które powinniśmy przeflitrować wciąż doskonałe i piękne marzenia. To sprawia, że zamiast dzieła naszego życia powstaje coś na kształt jego karykatury.

Dlaczego poświęcam cały akapit takiemu rozważaniu, zamiast zająć się najnowszą płytą Krzysztofa Ścierańskiego „Night Lakes”?
Pewnie zaskoczę stwierdzeniem, ale ponieważ refleksja nie dotyczy autora tego albumu, recenzję mogę powoli uznać za skończoną:). No dobrze, może trzeba dopisać jedno, albo dwa zdania uzasadnienia, by wszystko było naprawdę zrozumiałe.

Krzysztof Ścierański doskonale odtworzył w sobie chłopca, którego jak się okazuje przez cały czas pamiętał. Dzięki temu udało mu się spełnić jedno z najważniejszych swoich marzeń i nagrać płytę gitarową. Moim zdaniem, stworzył jeden z najbardziej dojrzałych albumów w swojej dyskografii, mając świadomość, czym powinna być właściwa perspektywa, będąca podstawą tworzenia.

Wspomniał w wywiadzie, że w pewnym momencie brat potrzebował basistę w zespole, więc się zgodził i tak zostało. Ale wspomniany Jimi Hendrix, a także Jeff Back, Gary Moore, Larry Carlton, czy chociażby Lee Ritenour, których jednym tchem wymienił, wpływali i wpływają na jego postrzeganie muzyki, nadal inspirują, a co ważniejsze wreszcie go zmobilizowali do pokazania drugiego swojego oblicza. Od teraz Krzysztof Ścierański będzie mógł się więc kojarzyć nie tylko z basem, ale również gitarą!

Panie Krzysztofie, z okazji jublileuszu 35 lat na polskiej scenie, mogę powiedzieć, że prawdziwy kosmos w tym pana niby zwyczajnym graniu. I jeszcze ta piosenka na zakończenie najnowszej płyty…

naTemat.pl


 

Tylko we „w Sieci” Kaczyński o sytuacji politycznej po agresji Rosji na Ukrainie: Tusk naraził kraj na straty, jego polityka przyniosła wiele szkód. Powinien przyznać się do błędu

15.03.2014

Fot. wPolityce.pl, w Sieci

W najnowszym, poniedziałkowym wydaniu tygodnika „w Sieci”, Jacek i Michał Karnowscy rozmawiają z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim. To ważny wywiad bo lider opozycji po raz pierwszy od agresji Rosji na Ukrainę ocenia obszernie sytuację polityczną w Polsce.

Poniżej przedstawiamy kilka najważniejszych wątków rozmowy.

W czasie ostatniego, co miesięcznego spotkania dla uczczenia ofiar tragedii smoleńskiej mówił pan iż to co zdarzyło się na Ukrainie, skala i forma rosyjskiej agresji, uprawdopodabnia tezę iż 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku mieliśmy do czynienia z zamachem. Dlaczego pan tak sądzi?

Jeśli ktoś jeszcze niedawno, choć i wtedy były nikłe powody do takiego myślenia, sądził że władze rosyjskie to normalny rząd, któremu można zaufać, to dziś musi widzieć, że jest to pogląd nie do obrony. W swojej wypowiedzi mówiłem jednak nie tyle o zamachu, bo to temat na osobną rozmowę, ale o powierzeniu całego śledztwa Rosjanom. Wiara w to, że zostało ono przeprowadzone rzetelnie i uczciwie warta jest dokładnie tyle co przekonanie, oficjalnie przecież podtrzymywane przez Moskwę, że nie ma wojsk rosyjskich na Krymie. Cały świat widzi, że one tam są, ale władze Rosji idą w zaparte: to nie nasi. W obu sprawach mamy do czynienia z tym samym poziomem wiarygodności.

 

W sprawie stosunku do Rosji Donald Tusk wykonał woltę. Czy pana też zaskoczyła ta zmiana?

To jest możliwe tylko w świecie w którym nikt go o nic nie pyta, nikt niczego nie sprawdza. Donald Tusk zmienił werbalnie swoją postawę. Na przyszłość pozostaje jednak pytanie o wiarygodność tej zmiany.

 

Trudniej teraz opozycji krytykować rząd?

Na pewno w czasie kulminacji wydarzeń na Ukrainie należało odłożyć bieżące spory na bok i to zrobiliśmy. Szkoda, że w czasie gdy my rządziliśmy, ówczesna opozycja nie była do tego zdolna. Zawsze kierowaliśmy się i kierujemy polską racją stanu. Jedność wewnętrzna kraju w sytuacjach kryzysowych jest atutem i Prawo i Sprawiedliwość, bardzo świadomie, ten atut Donaldowi Tuskowi dało. Ale nie ma powodów by generalnie zawieszać normalną działalność polityczną, krytykę czy dążenie do wyciągania wniosków z błędów jakie popełniła ekipa rządząca. Ludzie, którzy się tak radykalnie jak Tusk pomylili, nie mogą być zwolnieni z odpowiedzi na trudne pytania. Formacja Wielkiej Pomyłki jaką jest Platforma Obywatelska, nie może wykorzystywać zjednoczenia kraju w trudnej sytuacji jako argumentu dla dalszych rządów. To są zupełnie inne sprawy.

 

Po tych niemal siedmiu latach rządów Platformy Polska jest bezpieczniejsza niż była?

Panowie, jestem tu w bardzo trudnej sytuacji. Mamy sytuację kryzysową i nie jest moim zadaniem kładzenie nacisku na słabość Polski. Powiem tylko tyle, że powinniśmy mieć wojsko większe i silniejsze niż obecnie.

 

Gdyby rząd przedstawił projekt zdecydowanej modernizacji i zwiększenia armii mógłby liczyć na wsparcie opozycji, Prawa i Sprawiedliwości?

Zawsze popieramy wszystko co dobre dla Polski. Konkretna współpraca wymagałaby jakiegoś rozliczenia się z tym, co było wcześniej. W Stanach Zjednoczonych Republikanie poparli Obamę przy zmianie kursu wobec Rosji, ale wcześniej zażądali by uczciwie przyznał iż reset stosunków amerykańsko-rosyjskich ogłoszony po objęciu przez niego władzy był błędem. I że przyniósł wiele szkód, choćby przez wrażenie iż Ameryka porzuca niektórych sojuszników czy osłabia gwarancje jakie im daje.

 

Komunikat PiS do Tuska jest podobny?

Byłoby dobre dla przyszłości kraju przyznanie, że teza ekipy Tuska iż można dogadać się z Rosją na równych prawach, że można ten kraj traktować jak zwykłego sąsiada, była błędna i przyniosła wiele szkód. Polska zmarnowała dużo czasu, osłabiła więzi z innymi państwami regionu. Widać jak na dłoni, że nasza diagnoza iż w tym pokoleniu nie da się dogadać na równych prawach z Rosją, że należy twardo myśleć o własnym bezpieczeństwie, choć oczywiście nie drażnić Moskwy niepotrzebnie, była słuszna i dobra dla Polski. Tusk wybrał inną drogę, naraził kraj na straty. Powinien więc przyznać się do błędów. Także do tego błędu, że uległ złudzeniu iż Niemcy czy też Unia Europejska pod niemieckim przewodnictwem mogą nam zapewnić bezpieczeństwo. W sytuacji tego kryzysu zobaczyliśmy wyraźnie, że w takich momentach liczą się wyłącznie Stany Zjednoczony.

gim, źródło: w Sieci

 

CZYTAJ TEŻ: Człowiek z mamony – jak miłość do luksusu obnaża Lecha Wałęsę…

wPolityce.pl

Siła supermodelek: trendy odchodzą, ale gwiazdy wybiegów są wieczne?

W latach 90. rządziły masową wyobraźnią: Linda Evangelista, Cindy Crawford, Claudia Schiffer, Naomi Campbell, Christy Turlington i Kate Moss. Jednym słowem – supermodelki. Czy jest szansa, że jeszcze zobaczymy je razem? W tej sprawie głos zabrała Campbell.

 

Claudia, Ellen, Naomi, Christy
Claudia, Ellen, Naomi, Christy • CBS

– Już nigdy nie będzie tak silnej grupy modelek trzymających się razem jak supermodelki. Obecnie wybija się kilka znanych nazwisk, ale ta popularność jest przejściowa – powiedziała w programie CBS This Morning o sobie i swoich koleżankach Naomi Campbell. To jednak nie tłumaczy jeszcze ich fenomenu ani tego, że w najlepszych czasach mogły sobie pozwolić na „niewstawanie z łóżka za mniej niż 10 tysięcy dolarów za dzień”?

W branży mody wystarczyło tylko powiedzieć ich imiona i nikt nie miał wątpliwości, o kogo chodzi. Termin supermodelka na dobre wszedł do obiegu, znaleźć go można także w Wikipedii. Bo działalność supermodelek nie ograniczała się tylko do wybiegów. Były też mocno obecne w kulturze popularnej. Do udziału w swoim teledysku dwukrotnie zaprosił je Gorge Michael („Freedome” i „Too Funky”). Na fali popularności założyły nawet sieć kawiarni Fashion Cafes.

George Michael - Freedom! '90
George Michael – Freedom! ’90

Dziś wywołuje w nas sentyment za czasami, gdy modelki były piękne (i niekoniecznie przerażająco szczupłe), projektantom zależało na wydobyciu z nich kobiecości, zaś same ubrania wyglądały niczym dzieła sztuki ( z tym że czasem współczesnej).

Im więcej na wybiegach modelek o androgynicznej urodzie, a w kolekcjach motywów militarnych, inspiracji punk i grunge, tym bardziej za supermodelkami tęsknimy. Nie były wieszakami, stały się symbolami i ikonami. Ale, żeby modelka mogła zaistnieć na taką skalę, potrzebuje być muzą projektantka i/lub fotografa.

– To była era wielkich projektantów i to im zawdzięczamy popularność. Gianni Versace, Azzedine Alaïa, Marc Jacobs, Calvin Klein, Ralph Lauren zatrudniali nas wszystkie do swoich pokazów, to oni wykreowali supermodelki – mówi w tym samym programie, Naomi Campbell.

Jeśli zaś chodzi o zdjęcie, jedno z najbardziej pamiętnych wykonał w 1991 roku dla magazynu „Vogue” Peter Lindbergh. Supermodelki, ubrane w skórzane kurki i krótkie spódnice, pozują na tle motocykli. Tak je zapamiętaliśmy na kolejne dwie dekady.

Supermodelki na kultowej fotografii Petera Lindbergha
Supermodelki na kultowej fotografii Petera Lindbergha•Vogue

W międzyczasie żadna z nich nie próżnowała. Cindy Crawford, znana z charakterystycznego pieprzyka na twarzy, wręcz oburzyła się, gdy magazyn „Vanity Fair” napisał, że spędza emeryturę odpoczywając na Malibu. – Nigdy nie brałam wolnego. Cały czas pracuję nad filmami propagującymi fitness oraz nad moją linią kosmetyków, zajmuję się też projektowaniem mebli – odparła modelka.

W przeszłości Crawford prowadziła program poświęcony modzie, wywiady w MTV, a także reklamowała m.in. Pepsi, Revlon i Omegę. Gdy jej popularność spadła, a co za tym idzie również stawki, reklamę zaproponował jej nawet producent polskiej wody Artic.

Cindy Crawford w reklamie wody Arctic
Cindy Crawford w reklamie wody Arctic

Ale od jakiegoś czasu supermodelki znowu wracają do łask. Zdaniem Crawford ma to związek z… kryzysem gospodarczym. – Podczas kryzysu ludzie są bardziej skłonni wydawać pieniądze na to, co już znane i sprawdzone. Na tej samej zasadzie zwracają się w stronę supermodelek, ponieważ to my jesteśmy ich generacją, znają nas i pamiętają – tłumaczyła w jednym z wywiadów Crawford.

Potwierdzeniem tych słów może być udział Claudii Schiffer w kampanii nowej wersji Opla Merivy.

Opel France/ youtube.com

Kate Moss, która do grona „super” dołączyła nieco później, cały czas pozostaje aktywna zawodowo – pozuje, chodzi po wybiegach, niedawno jej nagie zdjęcia trafiły na łamy „Playboya”.

Najbardziej w międzyczasie rozrabiała Naomi Campbell. Głośno było o kolejnych pozwach, które przeciwko modelce składały w sądach asystentki i podwładne. Campbell włączała się w różne przedsięwzięcia biznesowe, z których najbardziej znana jest linia perfum. Kreowane przez nią zapachy nigdy jednak nie osiągnęły statusu ekskluzywnych i dziś kupić je można w popularnych drogeriach.

Naomi Campbell
Naomi Campbell•shutterstock.com

To właśnie czarnoskóra modelka zdradziła, że supermodelki jako grupa, nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. – Pracujemy teraz nad wspólnym projektem, a efekty będzie można zobaczyć już za kilka tygodni. Nie mogę zdradzić szczegółów poza tym, że nasza lokalizacja to piękne, słoneczne miejsce nad wodą.

Naomi Campbell w CBS This Morning
Naomi Campbell w CBS This Morning•youtube.com

Ciekawe, czy wciąż mogą liczyć na swoje supergaże?

naTemat.pl

 

10.01.2014

7 erotycznych filmów, które budziły spore kontrowersje. Od dziś na ekranach „Nimfomanka” von Triera

Dziś na ekrany film wchodzi kontrowersyjny film Larsa von Triera „Nimfomanka”. Według krytyków to najbardziej oczekiwana produkcja tego roku – słynny reżyser skupił się w niej na obsesyjnym, destrukcyjnym i jednocześnie porywającym podejściu do seksu. Film zyskał miano „skandalizującego” i „przekraczającego granice, które ustanowiono w kinie”. Dlatego przypominamy siedem produkcji, które swego czasu wywoływały obyczajowy skandal, a dziś są uznawane niemalże za klasykę kina erotycznego.

 

Od dziś w kinach "Nimfomanka" von Triera
Od dziś w kinach „Nimfomanka” von Triera • Fot. materiały promocyjne

1. Intymność

"Intymność", reż. Patrice Chéreau
„Intymność”, reż. Patrice Chéreau•youtube.com

„Intymność” to francuski film z 2001 roku, zrealizowany przez Patrice’a Chéreau. Opowiada historię nieco enigmatycznego romansu Jay’a (Mark Rylance) i Claire (Kerry Fox), którzy w każdą środę spotykają się na dwie godziny i uprawiają seks. Właściwie nic o sobie nie wiedzą – znają jedynie swoje imiona. Po wszystkim Claire beznamiętnie wychodzi, kompletnie obojętna, jakby nie zależało jej na kolejnym spotkaniu.

I rzeczywiście, pewnego dnia nie przychodzi, więc zrozpaczony i zdenerwowany Jay postanawia ją odnaleźć. Film zyskał opinię jednego z najbardziej odważnych w historii kina, głównie dlatego, że wszystkie sceny miłosne odgrywane między aktorami są prawdziwe. Jednocześnie magazyn „Newsweek” w 2009 roku uznał produkcję za jeden z najpiękniejszych filmów o miłości.

2. Kaligula

"Kaligula", reż. Tinto Brass, Bob Guccione, Giancarlo Lui
„Kaligula”, reż. Tinto Brass, Bob Guccione, Giancarlo Lui•youtube.com

Film „Kaligula” wszedł do dystrybucji w 1979 roku i wielokrotnie został okrzyknięty „arcydziełem kampu”. Rzeczywiście, jest zrealizowany z ogromnym rozmachem – przy jego produkcji zatrudniono łącznie aż 2,5 tys. osób, a całość trwa ponad 2,5 godziny. To pełna przepychu, okrucieństwa i seksu opowieść o starożytnym Rzymie okrutnego Kaliguli, który pasjonował się krwawymi widowiskami, wystawnymi ucztami i erotycznymi orgiami. Obecnie to już klasyka kina erotycznego, w której – akademickim zwyczajem – pokazano seks, przemoc i temat tabu bez żadnych zahamowań. W świecie antyku wolno wszystko.

3. Historia O

"Historia O", reż. Just Jaeckin
„Historia O”, reż. Just Jaeckin•youtube.com

„Historia O” to produkcja z 1975 roku, która jest opowieścią o sadomasochistycznej grze z uległością i dominacją. Tytułowa O zostaje zabrana przez swojego narzeczonego do starego pałacyku w Roissy, gdzie przechodzi swoisty trening. Ukochany przygotowuje ją bowiem do przekazania w pełne posiadanie swojemu przyrodniemu bratu, Stephenowi.

Co ciekawe, pracy nad scenariuszem odmówił słynny reżyser, Alejandro Jodorowsky, ponieważ nie chciał zrealizować filmu pornograficznego. W Wielkiej Brytanii film mógł być emitowany tylko w wybranych kinach i oglądany za specjalnym przyzwoleniem, a do pełnej dystrybucji nie został dopuszczony aż do 2000 roku.

4. 9 songs

"9 songs", reż. Michael Winterbottom
„9 songs”, reż. Michael Winterbottom•youtube.com

„9 songs” jest historią młodej Lisy (Margo Stilley), która podczas wakacji w Londynie na koncercie poznaje Matta (Kieran O’Brien). To dość chaotyczna, poklatkowa opowieść o romansie dwójki młodych ludzi z improwizowanymi dialogami, przerywana muzyką rockową i relacjami z koncertów. Według krytyków sceny erotyczne są „nad wyraz śmiałe”, ale relacja kochanków została przedstawiona jako „emocjonalna Antarktyda”. Według krytyczki Domini Wiernikowskiej, reżyser „pokazał, jak wygląda prosty, niewyprany z prawdy i naturalności współczesny romans”.

5. |mperium zmysłów

"Imperium zmysłów", reż. Nagisa Ôshima
„Imperium zmysłów”, reż. Nagisa Ôshima•youtube.com

Akcja „Imperium zmysłów” dzieje się w Kioto, w 1936 roku. Powiela patriarchalny wzorzec narodzin romansu: Sada Abe (Eiko Matsuda), była prostytutka, obecnie pracująca jako sprzątaczka w hotelu wiąże się ze swoim szefem. Kichizo Ishida (Tatsuya Fuji) porzuca dla niej żonę i dzieci – kochankowie realizują wszystkie swoje fantazje seksualne, również te niebezpieczne. Film wywołała prawdziwy szok obyczajowy na festiwalu w Cannes w 1976 roku, został całkowicie zakazany przez Izrael nawet 11 lat później. Przez lata nie można go było wyświetlać w Australii, Finlandii, Irlandii, Kanadzie, Nowej Zelandii, Singapurze oraz Japonii.

6.Ostatnie tango w Paryżu

"Ostatnie tango w Paryżu", reż. Bernardo Bertolucci
„Ostatnie tango w Paryżu”, reż. Bernardo Bertolucci•youtube.com

Dla fanów Marlona Brando „Ostatnie tango w Paryżu” to jeden z najważniejszych filmów w historii kina. Amerykanin w średnim wieku, Paul, nagle wikła się w romans z młodą i niezwykle piękną Francuzką, Jeanne (Maria Schneider). Spotykają się w jego mieszkaniu i uprawiają naprawdę gwałtowny, sadomasochistyczny seks. Właściwie nic o sobie nie wiedzą – Paul nalega, by nawet nie wymieniali swoich imion. To film o nagłej, bardzo silnej namiętności, który w latach 70. miał „wytyczać granice”. Dziś już nikogo nie szokuje, raczej zachwyca.

7. Emmanuelle

"Emmanuelle", reż. Just Jaeckin
„Emmanuelle”, reż. Just Jaeckin•youtube.com

„Emmanuelle” to chyba najpopularniejszy ze wszystkich wymienionych filmów erotycznych. Obecnie funkcjonuje właściwie jako ikona kultury popularnej, a główna bohaterka obrazu, tytułowa Emmanuelle, stała się symbolem wolnego seksu lat 70. Fabuła jest dosyć prosta: młoda żona francuskiego dyplomaty wyjeżdża z nim do Bangkoku. Początkowo jest dosyć konserwatywna w sprawach erotyki, jednak egzotyczna atmosfera Tajlandii i poznany na miejscu włoski arystokrata Mario skłaniają ją do całkowitej zmiany postawy. „Emmanuelle” to opowieść o klasycznej wręcz przemianie cnotki w rozpustnicę, podszyta kolonialnymi fascynacjami o mitycznym „Oriencie”. Nic dziwnego, że zyskała tak nieprawdopodobne rzesze fanów.

Większość z wymienionych wyżej filmów wzbudzała mnóstwo kontrowersji w latach rewolucji seksualnej lat 70. Niektóre stały się symbolami nieskrępowanej konwenansami miłości, inne – zyskały „łatkę” ordynarnej pornografii, z którą borykały się nawet przez dekady. Podobne emocje wzbudza obecnie „Nimfomanka” Larsa von Triera. Dzisiejsze społeczeństwo bardzo trudno zaszokować czymkolwiek, a granice tego, co można pokazywać na ekranie zostały już dawno daleko przesunięte. Jak będzie tym razem?

naTemat.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>